[DO REDAKCJI] Kuba traci turystów i hotele. Sankcje Trumpa zmiatają zagraniczne sieci z wyspy
08.06.2026

Kuba traci turystów i hotele. Sankcje Trumpa zmiatają zagraniczne sieci z wyspy

Redakcja
Redakcja
Podróże
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

95 hoteli zamkniętych, linie lotnicze zawieszają rejsy, karty Visa i Mastercard nie działają. Kuba zmaga się z lawinowym kryzysem turystycznym.

W ciągu zaledwie kilku czerwcowych dni z Kuby zniknęło niemal sto hoteli prowadzonych przez zagraniczne sieci. Powód? Rozporządzenie Donalda Trumpa, które zmusiło międzynarodowe firmy do wyboru: albo zerwiesz kontakty z kubańskim konglomeratem wojskowym, albo dostaniesz sankcje. Większość wybrała wyjście z wyspy.

Jak podaje Radio Marti, łącznie zamknięto 95 obiektów turystycznych. Portal Ciber Cuba wskazuje, że wszystkie decyzje o zakończeniu działalności zapadły w czerwcu, tuż przed upływem terminu wyznaczonego przez administrację Stanów Zjednoczonych. Data graniczna to 5 czerwca – po niej zagranicznym firmom utrzymującym powiązania z GAESA, czyli wojskowym konglomeratem kontrolującym kubańską turystykę, transport i przelewy finansowe, groziły dotkliwe konsekwencje prawne i finansowe.

Wielkie sieci hotelowe mówią: wychodzimy

Wśród firm, które zdecydowały się na wycofanie, znalazły się prawdziwe tuzy branży hotelarskiej. Według materiału źródłowego Polsat News z wyspy odeszły m.in. hiszpańska sieć Melia Hotels International, kanadyjska grupa Iberostar, kanadyjska firma Blue Diamond oraz azjatycka sieć Archipelago International. To nie są małe podmioty – to gracze obecni na całym świecie, a ich jednoczesne wyjście z Kuby to potężny sygnał dla rynku.

Stany Zjednoczone uzasadniają swoje decyzje twierdzeniem, że dzięki GAESA kubańskie wojsko i elity rządzące czerpią zyski z sektora turystycznego. Firmy ignorujące rozporządzenie Trumpa narażają się na blokadę współpracy z bankami, utrudnienia w przeprowadzaniu transakcji lub zamrożenie aktywów – a żaden poważny gracz biznesowy nie może sobie na to pozwolić.

Karty nie działają, samoloty nie latają

Kryzys nie ogranicza się tylko do hoteli. Jak wynika z materiału Polsat News, już 6 czerwca na wyspie wstrzymano obsługę kart płatniczych Visa i Mastercard. Kubański Bank Centralny ocenił tę decyzję jako element szerszej strategii wymierzonej w mieszkańców wyspy.

Dzień wcześniej, 2 czerwca, jedenaście linii lotniczych zawiesiło połączenia z wybranymi kubańskimi lotniskami. Hiszpańska Iberia tłumaczyła swoją decyzję niedoborami paliwa na wyspie oraz słabnącym zainteresowaniem podróżnych. Skala odwołanych lotów robi wrażenie – według Radio Marti w 2026 roku anulowano już ponad 1700 rejsów na Kubę.

Turystyka w głębokim dołku

Dla porównania warto spojrzeć na liczby. Jak podaje ABC News, szczytowy rok kubańskiej turystyki to 2019, gdy wyspę odwiedziło 4,3 miliona turystów. Tymczasem w pierwszym kwartale 2026 roku liczba odwiedzających spadła o 48 procent w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. To dramatyczne załamanie, które przekreśla nadzieje na jakiekolwiek szybkie odbicie.

Za kryzysem turystycznym kryje się jeszcze głębszy problem – energetyczny. Amerykańska blokada sprawiła, że na wyspę od miesięcy nie docierają regularne dostawy ropy naftowej. Efekt to chroniczne niedobory paliwa, wielogodzinne przerwy w dostawach prądu i kłopoty z zaopatrzeniem w wodę oraz podstawowe produkty, w tym leki. Kubańczycy zmagają się więc nie tylko z brakiem turystów, ale z codzienną walką o to, co niezbędne do życia.

Co to znaczy dla podróżników?

Jeśli planowałeś romantyczny wypad na Kubę – czas zrewidować plany. Zamknięte hotele, zawieszone loty, niedziałające karty płatnicze i niedobory paliwa to zestaw, który skutecznie odstraszy nawet najbardziej odważnych podróżnych. Karaibski raj, który jeszcze kilka lat temu przyciągał miliony gości z całego świata, zmaga się dziś z kryzysem na wielu frontach jednocześnie. A sytuacja, sądząc po tempie wydarzeń w czerwcu 2026 roku, na razie nie wykazuje oznak poprawy.

Komentarze (0)