02.12.2025

Maciej Rybus został w Rosji „dla rodziny”. Dziś rodziny już nie ma – żona piłkarza doprowadziła do rozwodu

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
NewsySport
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Decyzja Macieja Rybusa o pozostaniu w Rosji po rozpoczęciu pełnoskalowej agresji na Ukrainę była jednym z najbardziej kontrowersyjnych wyborów w polskim futbolu ostatnich lat. 36-letni obrońca tłumaczył wówczas, że działa dla dobra swojej rodziny: żony Rosjanki i dzieci wychowywanych w rosyjskiej kulturze. Dziś wiemy, że to zobowiązanie okazało się jednostronne - ich małżeństwo właśnie oficjalnie się zakończyło.

Kariera, która utknęła w miejscu

Rybus przez lata był solidnym ligowcem w Rosji – najpierw w Tereku Grozny, a potem w Lokomotiwie Moskwa, gdzie stał się jednym z filarów drużyny. Odejście do Spartaka Moskwa w 2022 roku, już po rozpoczęciu wojny, wywołało jednak wściekłość kibiców Lokomotiwu i kolejną falę krytyki wobec piłkarza. Na dodatek sportowo ten ruch okazał się kompletnym nieporozumieniem. Krótki epizod w Rubinie Kazań również nie przyniósł przełomu – przeciwnie, zakończył się zjazdem Rybusa na futbolowe peryferie.

Jednak to jego pozaboiskowe decyzje stały się paliwem dla rosyjskiej propagandy. Podpisanie kontraktu ze Spartakiem kilka miesięcy po ataku na Ukrainę było przedstawiane jako triumf lojalności wobec Rosji. Później Rybus pojawiał się publicznie z wstążką św. Jerzego, symbolem rosyjskiego nacjonalizmu i ekspansjonizmu.

Miłość, dla której został w Rosji

Historia jego znajomości z Laną Bajmatową brzmi jak scenariusz filmu romantycznego. Poznali się w 2017 r. w restauracji we Władykaukazie, gdzie Bajmatowa pracowała jako menadżerka. Jak opowiadała, piłkarz przychodził tak długo, aż dała mu numer telefonu. W 2018 r. pobrali się zgodnie z miejscowymi tradycjami w Osetii, a rok później – już bardziej „po polsku” – także w Łowiczu. Urodziło im się dwóch synów.

To właśnie rodzina miała być powodem, dla którego Rybus odmówił wyjazdu z Rosji.

Mężczyzna ma przede wszystkim dbać o rodzinę i jej bezpieczeństwo

– mówił wtedy jego przedstawiciel, Mariusz Piekarski.

Dziś brzmi to jak ponury paradoks.

Kryzys, który zakończył się w sądzie

Pierwsze sygnały, że w związku dzieje się źle, pojawiły się już rok temu. Żona piłkarza zaczęła usuwać wspólne zdjęcia z mediów społecznościowych. Choć początkowo zaprzeczała rozstaniu, prawda szybko wyszła na jaw.

Kilka dni temu moskiewski sąd oficjalnie rozwiązał małżeństwo Rybusa i Bajmatowej. Jak informują rosyjskie media, to Lana złożyła pozew – domagała się rozwodu i podziału majątku. Jej żądania zostały uwzględnione, choć szczegóły wyroku na razie nie ujawniono.

Według osób z otoczenia piłkarza problemy zaczęły się narastać po tym, jak Rybus stracił ostatni klub. Mimo zapewnień agenta, nowego pracodawcy w rosyjskiej ekstraklasie nie znalazł. Został w kraju dla rodziny – ale w efekcie stracił i karierę, i rodzinę.

Został dla nich. Stracił wszystko.

Historia Macieja Rybusa jest jednym z najbardziej dramatycznych przykładów tego, jak decyzje podejmowane w imię „dobra bliskich” mogą obrócić się przeciwko samemu zainteresowanemu. Piłkarz został w Rosji, bo uznał, że tam leży przyszłość jego rodziny. Tymczasem trzy i pół roku później został w tym kraju… sam.

Komentarze (1)

Skomentuj Cóż Anuluj pisanie odpowiedzi

  • Cóż pisze:

    Gdyby był mądrzejszy to by ogarnął wcześniej, dlaczego ta kobieta z nim jest, ale myślał pewnie, że to miłość. Ona w siebie inwestowała nie po to, żeby żyć z zasiłku.