Marcin Roznowski odpowiada na publiczne oskarżenia Krzysztofa Gojdzia. Mówi o manipulacji, umorzonym postępowaniu i zapowiada sądowe rozwiązanie sporu.
Głośna medialna kłótnia między Krzysztofem Gojdziem a jego mężem Marcinem Roznowskim nabiera tempa. Portal Pudelek skontaktował się bezpośrednio z Roznowskim, który nie gryzł się w język — odrzucił wszystkie zarzuty i zapowiedział, że sprawę odda w ręce sądu.
Konflikt między słynnym lekarzem-celebrytą a jego partnerem trwa od kilku tygodni i z każdym dniem dostarcza kolejnych zwrotów akcji. Punktem zapalnym był wywiad Gojdzia u Żurnalisty, w którym doktor zaprzeczył doniesieniom o rozwodzie. Tymczasem, jak podkreśla Roznowski w rozmowie z Pudelkiem, postępowanie rozwodowe faktycznie toczy się przed sądem w Miami, a obaj panowie wciąż formalnie pozostają małżeństwem.
Czytaj takze: Rozprawa Komarnickiej i Klynstry bez wyroku — sąd odroczył sprawę bez terminu
Były asystent czy wieloletni partner?
Gojdź konsekwentnie przedstawia Roznowskiego jako byłego asystenta i stalkera. Ten z kolei twierdzi, że ich związek trwa od 2016 roku i ma dowody — wspólne zdjęcia, nagrania ze ślubu oraz inne materiały dokumentujące wieloletnią bliskość. Według relacji Pudelka obaj panowie prowadzą równoległe narracje w mediach społecznościowych i wywiadach, każdy przekonany o swojej racji.
Gojdź poszedł jednak o krok dalej — publicznie sugerował, że Roznowski jest podejrzewany o przestępstwa na tle seksualnym i że toczą się przeciwko niemu odpowiednie postępowania. Problem w tym, że — jak wynika z informacji przekazanych przez prokuraturę portalowi Pudelek — postępowanie zostało umorzone z uwagi na brak dowodów.
Czytaj takze: Szybka rozprawa rozwodowa Sandry Kubickiej i Barona. Posiedzenie trwało 15 minut
„Zażenowany skalą manipulacji”
Roznowski, zapytany przez Pudelka o te zarzuty, nie krył emocji. Jak wynika z jego wypowiedzi dla redakcji, czuje się nie tylko zażenowany, ale wręcz zszokowany tym, jak daleko posunął się Gojdź. Podkreślił, że mowa o oskarżeniach, które mogą zniszczyć człowiekowi życie, a tymczasem — co potwierdziła prokuratura — żadne postępowanie przeciwko niemu się nie toczy.
W ocenie Roznowskiego takie działania to desperacka walka o własny wizerunek, w której zabrakło już rzeczowych argumentów. Przyznał też, że nigdy nie przypuszczał, iż osoba, z którą dzielił przez lata życie, zdecyduje się budować publiczną narrację na oszczerstwach. Mimo to deklaruje, że nie zamierza angażować się w medialne przepychanki — od weryfikowania faktów są, jego zdaniem, sądy, a nie instagramowe relacje.
Deportacja i sztuczna inteligencja? Roznowski odpowiada
Gojdź w kolejnych wywiadach sięgnął po jeszcze mocniejszą amunicję — sugerował możliwość deportacji Roznowskiego ze Stanów Zjednoczonych, a materiały dowodowe publikowane przez partnera podważał, twierdząc, że zdjęcia i nagrania mogły zostać spreparowane przy pomocy sztucznej inteligencji.
Czytaj takze: Petru wiceministrem? Domański stawia sprawę jasno
Roznowski w rozmowie z Pudelkiem odrzucił te słowa jako kolejną próbę zastraszania i odciągania uwagi od kwestii, o których Gojdź woli nie mówić. Według niego nie istnieją żadne podstawy prawne do podobnych twierdzeń, a żadne postępowanie, które mogłoby je uzasadniać, nie jest prowadzone.
Zapowiedziane kroki prawne mają rozstrzygnąć, czyja wersja wydarzeń jest bliższa prawdy. Jak zaznaczył Roznowski — liczyć się będą fakty, nie medialne spektakle.

Komentarze (0)