Śmierć jednego z najpotężniejszych baronów narkotykowych w Meksyku wywołała falę przemocy, która sparaliżowała całe regiony kraju. Po operacji wojskowej, w której zginął Nemesio Oseguera Cervantes, znany jako „El Mencho”, przywódca kartelu CJNG (Cartel Jalisco Nueva Generación), w wielu miastach doszło do zamieszek, podpaleń i blokad dróg. Mieszkańcy mówią wprost: boją się wychodzić z domów.
Ulice w ogniu
Najwięcej incydentów odnotowano w zachodnim i południowo-zachodnim Meksyku. W aglomeracji Guadalajary oraz w nadmorskim kurorcie Puerto Vallarta podpalano samochody i sklepy, pojawiały się barykady, a uzbrojeni mężczyźni blokowali autostrady. W jednym z miast podpalono nawet hipermarket Costco. W stanie Quintana Roo spalono co najmniej kilkanaście pojazdów.
Operacja przeciwko przywódcy kartelu przeprowadzona została o świcie w stanie Jalisco. Choć dla władz była to spektakularna akcja wymierzona w jednego z najbardziej poszukiwanych przestępców w kraju, jej bezpośrednim skutkiem stała się natychmiastowa destabilizacja sytuacji bezpieczeństwa w wielu regionach.
„Wychodzimy tylko, gdy musimy”
Mieszkańcy przyznają, że panuje atmosfera niepewności. W rozmowach z mediami podkreślają, że ograniczają wyjścia z domów do absolutnego minimum. W grupach na komunikatorach internetowych krążą ostrzeżenia, by nie przemieszczać się bez potrzeby i unikać głównych tras.
Władze stanowe uruchomiły tzw. „kod czerwony”. Gubernator Jalisco poinformował o koordynacji działań służb na różnych szczeblach administracji oraz o czasowym odwołaniu zajęć w szkołach. Celem ma być przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom.
Niepokój widać również w popularnych kurortach turystycznych. Część cudzoziemców, którzy od lat regularnie odwiedzają Meksyk, przyznaje, że nigdy wcześniej nie doświadczyła takiej skali napięcia w regionach uznawanych dotąd za względnie spokojne.
Reakcja USA i ostrzeżenia dla turystów
Sytuacja odbiła się szerokim echem poza granicami Meksyku. Departament Stanu USA zaapelował do obywateli amerykańskich przebywających w stanach Jalisco, Tamaulipas, Michoacán, Guerrero i Nuevo León o pozostanie w bezpiecznych miejscach. Część amerykańskich i kanadyjskich linii lotniczych odwołała loty do Meksyku.
Według informacji przekazanych przez przedstawicieli Białego Domu, Stany Zjednoczone udzieliły meksykańskim władzom wsparcia wywiadowczego podczas operacji przeciwko „El Mencho”. Był on uznawany za jednego z głównych przemytników fentanylu do USA. Wcześniej Waszyngton wyznaczył wysoką nagrodę za informacje prowadzące do jego schwytania, a kierowany przez niego kartel został uznany przez administrację USA za organizację terrorystyczną.
Ostrzeżenie wydała również Ambasada RP w Meksyku, apelując do Polaków przebywających w zagrożonych stanach o śledzenie komunikatów lokalnych władz i dostosowanie się do zaleceń bezpieczeństwa.
Nowy rozdział przemocy?
Kartel CJNG był jedną z najbardziej brutalnych i wpływowych organizacji przestępczych w kraju, z rozległą siatką wpływów obejmującą niemal całe terytorium Meksyku. Eksperci wskazują, że eliminacja jego lidera może oznaczać początek walki o władzę wewnątrz organizacji lub próbę przejęcia kontroli przez konkurencyjne grupy. To z kolei grozi kolejną falą przemocy.
Dla zwykłych mieszkańców oznacza to przede wszystkim życie w napięciu i niepewności. Choć operacja przeciwko „El Mencho” była dla władz symbolicznym ciosem w struktury karteli, jej konsekwencje pokazują, jak silnie przestępcze organizacje zakorzeniły się w meksykańskiej rzeczywistości.
Na razie w wielu miastach obowiązuje wzmożona obecność służb, a mieszkańcy – zgodnie z apelami – pozostają w domach, czekając na uspokojenie sytuacji.

Meksyk chciał działać dyplomatycznie a nie jak Salvador to teraz ma wojnę.