Polska wciąż nie przekazała Ukrainie myśliwców MiG-29. Wiceszef MON Tomczyk wyjaśnił, co blokuje dostawę – chodzi o technologie dronowe.
Polskie myśliwce MiG-29 nie zostały przekazane Ukrainie. Wiceszef MON Cezary Tomczyk przyznał w Radiu ZET, że mimo wcześniejszych zapowiedzi Polska nie przekazała Ukrainie ani jednego z tych samolotów. Powodem jest niezakończony deal: Kijów miał w zamian podzielić się bezcenną wiedzą o dronach, ale umowa wciąż nie jest domknięta.
Najważniejsze:
Czytaj takze: Rosja chciała wrobić Ukrainę w sabotaż na Białorusi. Plan wyszedł na jaw
- Polska oficjalnie nie przekazała Ukrainie żadnego MiG-29 – potwierdził wiceminister obrony Tomczyk.
- Warunkiem transferu jest podpisanie umowy o wymianie technologii dronowej z Ukrainą.
- Strona ukraińska jak dotąd nie wywiązała się w pełni z uzgodnień dotyczących współpracy dronowej.
- Rozmowy trwają – Tomczyk zapewnił, że dialog się nie urwał, ale sprawa nie jest jeszcze „dopięta”.
Samoloty są, woli brakuje – ale o co chodzi?
Sztab Generalny Wojska Polskiego poinformował 9 grudnia, że trwają rozmowy z ukraińską stroną na temat przekazania MiG-ów z polskich zasobów. Schemat wyglądał logicznie: Polska wycofuje te poradzieckie maszyny z użytku, bo zastępują je nowocześniejsze FA-50 i F-35, a Ukraina intensywnie potrzebuje myśliwców w walce z Rosją. Było jednak „ale” – Warszawa zażądała w zamian dostępu do ukraińskiej wiedzy o dronach.
Czytaj takze: Ławra Peczerska w gruzach: Francja porównuje atak do zbombardowania Notre-Dame
Czytaj takze: Ukraina i Wołyń: gaslighting zamiast rozmowy to droga donikąd
I właśnie na tym „ale” wszystko utknęło. Tomczyk wprost stwierdził, że Ukraińcy nie wywiązali się w całości z umowy dotyczącej współpracy dronowej. Transfer myśliwców jest więc wstrzymany do czasu, aż ta kwestia zostanie rozstrzygnięta.
Dlaczego Polska chce ukraińskich dronów?
To nie jest kaprys negocjacyjny. Ukraina przez kilka lat intensywnych walk z Rosją wypracowała unikalne know-how w dziedzinie bezzałogowców – od nowych typów dronów przechwytujących po skuteczną taktykę walki z masowymi rojami. Ukraińscy wojskowi, inżynierowie i producenci dronów stworzyli zestaw praktyk, które są dziś warte więcej niż niejeden kontrakt zbrojeniowy. Polska, budując własne zdolności dronowe, chce po prostu skorzystać z tej wiedzy z pierwszej ręki.
Tomczyk ujął to bez ogródek – Polska powiedziała jasno: chcemy korzystać z ukraińskich zdolności dronowych i przekażemy sprzęt, jeżeli ta sprawa zostanie dopięta.
Co to właściwie za samolot i dlaczego Kijów go potrzebuje?
MiG-29 to dwusilnikowy myśliwiec zaprojektowany jeszcze w Związku Radzieckim jako odpowiedź na zachodnie konstrukcje tamtej epoki. Pierwotnie był klasycznym myśliwcem do walki powietrznej, ale wiele egzemplarzy doczekało się modernizacji pozwalającej na atakowanie celów naziemnych. Samolot może pochwalić się doskonałą zwrotnością i wysoką odpornością na przeciążenia.
MiG-29 jest jedną z maszyn wykorzystywanych przez Ukrainę w walce z Rosją. Dzięki modernizacjom i integracji z zachodnim uzbrojeniem każdy dodatkowy egzemplarz ma dla Ukrainy realną wartość bojową.
W Polsce MiG-29 latają od 1989 roku i są sukcesywnie wycofywane z użytku. Ich miejsce zajmują nowoczesne maszyny – właśnie FA-50 oraz wielozadaniowe F-35.
F-35 zamiast MiG-ów – Polska modernizuje lotnictwo
Tomczyk przy okazji nakreślił szerszy obraz modernizacji polskiego lotnictwa. Według jego słów w Radiu ZET, do końca bieżącego roku w Polsce ma być już 14 samolotów F-35, a docelowo wyszkolonych zostanie 64 pilotów tych maszyn. Na razie Polska dysponuje czterema wyszkolonymi pilotami F-35, kilkunastu kolejnych szkoli się w Stanach Zjednoczonych.
Wiceminister nie ukrywał entuzjazmu wobec tej maszyny – stwierdził, że F-35 nie ma odpowiednika na świecie i żaden samolot nie dorównuje mu pod względem niewidoczności dla radarów, awioniki i wyposażenia. Polska planuje zakup dodatkowych dwóch eskadr tych myśliwców do 2039 roku. Szkolenie jednego pilota F-35 kosztuje według Tomczyka około 12 milionów dolarów.
Polityczny kontekst: spór wokół przekazania sprzętu
Temat MiG-ów dla Ukrainy wpisuje się w szerszą debatę o zasadach przekazywania polskiego sprzętu wojskowego Kijowowi. Obecna koalicja rządząca dotychczas nie dokonała transferu myśliwców, czekając właśnie na dopięcie umowy dronowej – co Tomczyk wyraźnie podkreślił w rozmowie radiowej.
Sprawa MiG-ów to zatem nie tylko militarny handel wymienny, ale też test na polsko-ukraińskie zaufanie i zdolność do domykania trudnych umów. Na razie obie strony rozmawiają – i na tym etapie cała historia się zatrzymała.
Najczęściej zadawane pytania
Dlaczego Polska nie przekazała MiG-ów Ukrainie?
Ponieważ warunkiem transferu jest podpisanie umowy o wymianie technologii dronowej. Strona ukraińska jak dotąd nie wywiązała się w pełni z uzgodnień w tej sprawie.
Czego Polska oczekuje w zamian za MiG-29?
Warszawa chce dostępu do ukraińskiego know-how w dziedzinie dronów – Ukraina przez lata walk wypracowała unikalne rozwiązania, z których Polska chce skorzystać, budując własne zdolności dronowe.
Kiedy MiG-29 mogą trafić do Ukrainy?
Wiceminister Tomczyk nie wskazał żadnych ram czasowych. Stwierdził jedynie, że dialog trwa i jeśli sprawa zostanie „dopięta”, transfer zakończy się sukcesem.

Komentarze (0)