Nowe badanie na ponad 40 tysiącach Amerykanów pokazuje, że pora picia kawy może być równie ważna jak jej ilość. Osoby pijące kawę wyłącznie przed południem miały wyraźnie niższe ryzyko zgonu z powodu chorób serca – a efekt ten nie dotyczył tych, którzy pili kawę przez cały dzień. Co mówią naukowcy i skąd pochodzi popularny mit o „godzinie po przebudzeniu"?
Większość z nas pije kawę wtedy, kiedy ma na nią ochotę, rano, po obiedzie, wieczorem do serialu. Tymczasem badanie przeprowadzone na ponad 40 tysiącach dorosłych Amerykanów sugeruje, że pora dnia może decydować o tym, czy kawa działa na nasze zdrowie korzystnie, czy traci swój prozdrowotny potencjał niemal całkowicie.
Najważniejsze:
- Osoby pijące kawę wyłącznie przed południem miały wyraźnie niższe ryzyko zgonu niż osoby niepijące kawy wcale
- Korzyść dla serca była dwukrotnie większa niż dla ogólnego wzorca umieralności, serce reaguje na porę picia kawy szczególnie silnie
- Picie kawy przez cały dzień, także po południu i wieczorem, nie dawało tych samych korzyści zdrowotnych
- Popularna zasada czekania półtorej godziny po przebudzeniu nie ma solidnego naukowego potwierdzenia
- Badanie objęło amerykańską populację, nie wiadomo, czy wyniki w pełni przekładają się na inne grupy, w tym Polaków
Dwa style picia kawy, i ogromna różnica w wynikach
Zespół badaczy, wśród których znaleźli się naukowcy z Uniwersytetu Harvarda, przeanalizował dane z badania z 2025 roku dotyczącego nawyków żywieniowych ponad 40 tysięcy dorosłych Amerykanów. Celem było ustalenie, czy czas picia kawy w ciągu dnia wpływa na ryzyko zgonu, nie tylko sam fakt jej picia ani spożywana ilość.
Uczestników podzielono na dwa typy według pory sięgania po kawę. Typ poranny to osoby pijące kawę wyłącznie przed południem i rezygnujące z niej po posiłku obiadowym. Typ całodniowy to osoby, które sięgają po kawę rano, w południe, po południu, a nierzadko też wieczorem.
Serce reaguje na porę picia kawy najmocniej
Typ poranny miał o 16 procent niższe ryzyko zgonu ogółem w porównaniu z osobami niepijącymi kawy wcale. Jednak prawdziwie uderzające są dane dotyczące serca: ryzyko zgonu z powodu chorób sercowo-naczyniowych było u tego samego typu niższe aż o 31 procent. Oznacza to, że korzyść dla serca jest niemal dwukrotnie większa niż dla ogólnego wzorca umieralności, co wyraźnie wskazuje, że układ krążenia wyjątkowo silnie reaguje na to, o której godzinie pijemy kawę.
Zależność ta utrzymywała się niezależnie od tego, czy ktoś pił dwie do trzech filiżanek dziennie, czy więcej niż trzy. Osoby, które rano wypijały średnio mniej niż jedną filiżankę, odnosiły mniejsze korzyści zdrowotne.
U typu całodniowego żadnych podobnych korzyści nie zaobserwowano. Warto przy tym zaznaczyć, że badanie nie odpowiada wprost na praktyczne pytanie, które zadaje sobie wiele osób: czy wystarczy jedna popołudniowa filiżanka, żeby „zepsuć” efekt poranny, czy trzeba pić kawę przez cały dzień, by stracić te korzyści? Tego źródło danych nie precyzuje, i jest to luka, którą przyszłe badania powinny wypełnić.
Dlaczego godzina picia kawy w ogóle ma znaczenie dla zdrowia
Kierujący badaniem Lu Qi w komunikacie prasowym Tulane University wyjaśnił, że jest to pierwsze badanie łączące wzorce picia kawy z jej wpływem na zdrowie. Zaznaczył, że liczy się nie tylko sam fakt picia kawy i jej ilość, lecz także pora dnia, w której to robimy, i dodał, że dotychczas w poradach żywieniowych nie zwracano uwagi na czas picia kawy, ale być może warto to zmienić w przyszłości.
Czytaj także: Dieta keto lepsza dla wątroby i cukru we krwi niż dieta śródziemnomorska? Nowe badanie zaskakuje wynikami
Naukowcy jako możliwe wyjaśnienie wskazują wpływ kawy na rytm dobowy organizmu, a zwłaszcza na melatoninę, hormon kluczowy dla regulacji cyklu snu i czuwania. Picie kawy po południu lub wieczorem zaburza ten mechanizm, co przekłada się na gorszy sen, a gorszy sen wiąże się ze zmianami czynników ryzyka sercowo-naczyniowego, takich jak stany zapalne i podwyższone ciśnienie krwi. Innymi słowy: późna kawa nie tyle szkodzi bezpośrednio, ile pozbawia nas ochronnego działania, które kawa poranna zdaje się dawać.
Badacze zastrzegają jednak, że potrzeba dalszych analiz, by w pełni potwierdzić te zależności i zrozumieć stojące za nimi mechanizmy. Pamiętać, że badanie objęło populację amerykańską, nie jest jasne, w jakim stopniu wyniki przekładają się na inne grupy etniczne i kulturowe, w tym Polaków o odmiennych nawykach żywieniowych i trybie życia.
Kardiolog nie ma wątpliwości
Szwajcarski kardiolog Thomas F. Lüscher, komentując wyniki w tym samym komunikacie prasowym, ujął to bez ogródek: „Musimy zaakceptować dowody, że picie kawy w godzinach porannych jest zdrowe.” To sformułowanie wyraźnie silniejsze niż ostrożne sugestie, które często towarzyszą nowym badaniom żywieniowym. Jego praktyczna rada była krótka: pij kawę, ale rób to rano.
Warto zestawić ten głos z popularną internetową teorią o optymalnej porze pierwszej kawy. W sieci od lat krąży zalecenie, by czekać godzinę do półtorej po przebudzeniu, i właśnie ono, zdaniem wielu internautów, miało być „naukowym” dowodem na to, kiedy najlepiej sięgać po kubek. Tymczasem eksperci pokroju Lüschera mówią dziś o czymś zupełnie innym: nie o konkretnej minucie po wstaniu z łóżka, lecz o tym, by po prostu nie przenosić kawy na popołudnie i wieczór.
Skąd pochodzi mit o „godzinie po przebudzeniu”?
Popularna teoria głosząca, że idealny moment na pierwszą kawę to dopiero godzina do półtorej po przebudzeniu, wywodzi się z wpisu na blogu amerykańskiego neurobiologa Stevena Millera. Miller powołał się na brytyjskie badanie z 2009 roku dotyczące wahań poziomu kortyzolu w ciągu dnia, tyle że tamto badanie w ogóle nie analizowało wzajemnego wpływu kawy i kortyzolu. Miller sam wyciągnął wniosek, że warto unikać kawy w godzinach wysokiego kortyzolu i pić ją, gdy jego poziom spada.
Problem w tym, że badanie opierało się na małej próbie uczestników, co ogranicza jego wiarygodność, a sam oryginalny wpis Millera nie jest już dostępny w sieci. Zalecenie to nie jest powszechnie obowiązującą regułą, to bardziej internetowa moda niż potwierdzony naukowo fakt. Nowe badanie z 2025 roku przesuwa ciężar pytania: zamiast zastanawiać się, czy pić kawę o 7:00 czy o 8:30, ważniejsze jest, by w ogóle nie przenosić jej na popołudnie.
Co to oznacza w codziennej praktyce
Dla osób, które i tak piją kawę głównie przed południem, wyniki badania są po prostu dobrą wiadomością, ten nawyk może sprzyjać zdrowiu serca. Trudniej jest osobom przyzwyczajonym do popołudniowej kawy z przerwy w pracy lub wieczornego espresso, bo to właśnie ten wzorzec picia nie wykazywał korzyści zdrowotnych w badaniu.
Nie oznacza to, że popołudniowa kawa jest automatycznie szkodliwa. Dane sugerują natomiast, że największy potencjał prozdrowotny kryje się w ograniczeniu picia kawy do godzin przedpołudniowych, i w zadbaniu o dobry sen, który kawa wieczorna może zaburzać.
Najczęściej zadawane pytania
Czy jako poranny typ kawoszy mogę pić kawę przed południem bez ograniczeń?
Badanie pokazało, że korzyści zdrowotne utrzymywały się zarówno przy umiarkowanym spożyciu, czyli dwóch do trzech filiżanek dziennie, jak i przy większym, powyżej trzech filiżanek, o ile kawa była spożywana wyłącznie przed południem. Jedyne zastrzeżenie dotyczy osób pijących mniej niż jedną filiżankę rano: te odniosły mniejsze korzyści. Nie oznacza to jednak, że im więcej, tym lepiej, badanie nie analizowało ekstremalnie wysokiego spożycia.
Czy jedna kawa po południu niszczy efekt porannego picia?
Badanie porównywało typ poranny (kawa tylko przed południem) z typem całodniowym (kawa o różnych porach dnia), i nie precyzuje, ile popołudniowych filiżanek wystarczy, by stracić korzyści zdrowotne. To istotna luka: nie wiemy, czy pojedyncza popołudniowa kawa przekreśla efekt poranny, czy dopiero regularne picie przez cały dzień. Naukowcy sami przyznają, że potrzebne są dalsze badania.
Czy ta zasada dotyczy też Polaków?
Badanie objęło ponad 40 tysięcy dorosłych Amerykanów i to na tej populacji opierają się wszystkie zaprezentowane wyniki. Nie wiadomo, w jakim stopniu wnioski przekładają się na inne kraje i grupy, w tym na Polaków, którzy mogą różnić się nawykami żywieniowymi, stylem życia czy genetyką. Kierownik badania sam zaznaczył, że potrzeba więcej analiz.
Fot. Evan Swigart from Chicago, USA / Wikimedia Commons (CC BY 2.0)

Komentarze (0)