Jeśli w ostatnich tygodniach ktoś próbował kupić „Wojanka” w Żabce, prawdopodobnie natknął się na pustą półkę i kartkę „brak towaru”. Ten owocowy napój, sygnowany przez youtubera Wojana, stał się hitem młodszej części internetu – a przy okazji kolejnym przykładem na to, jak mocno społeczność online potrafi przełożyć się na sprzedaż offline.
Skąd się wziął „Wojanek”?
Za marką stoi Wojciech Tomalka, znany w sieci jako Wojan – twórca popularnego kanału gamingowego i „ojciec” fikcyjnego uniwersum zwanego Wojanowicami. To właśnie z tego świata wywodzi się napój, reklamowany hasłem „prosto z Wojanowic”. Start obejmuje dwa smaki: truskawka–malina oraz pomarańcza–brzoskwinia. Każda butelka 500 ml kosztuje 4,99 zł i – jak podkreśla producent – nie zawiera konserwantów, a skład jest krótki i prosty.
Dlaczego zrobił się taki szum?
Powodów jest kilka. Po pierwsze – Wojan dysponuje ogromną społecznością młodych fanów, którzy śledzą każdy jego projekt. W praktyce oznacza to, że kiedy w jego świecie pojawia się nowy produkt, młodzi odbiorcy chcą być częścią tego doświadczenia. Po drugie – wiralowy element. Piosenka–slogan „Pij Wojanka do białego ranka” błyskawicznie rozlała się po TikToku i YouTubie, stając się czymś w rodzaju hymnu dla fanów. Po trzecie – dystrybucja tylko w Żabce. Taka „ekskluzywność” nakręca efekt FOMO: skoro produkt jest tylko w jednej sieci i szybko znika, to trzeba się spieszyć.
Lody Ekipy 2.0?
Porównania do boomu sprzed kilku lat nasuwają się same. Podobnie jak „Lody Ekipy”, „Wojanek” nie jest rewolucją smakową ani innowacją technologiczną – to prosty napój owocowy. Cała siła tkwi w marce osobistej twórcy, w emocjach i poczuciu wspólnoty, jakie wokół niego powstają. Dla młodych fanów kupno butelki to nie tylko zaspokojenie pragnienia, ale też element zabawy, kolekcjonowania i uczestniczenia w „życiu Wojanowic”.
Czy to chwilowa moda?
Wszystko wskazuje na to, że „Wojanek” ma szansę stać się sezonowym fenomenem. Póki co Żabki raportują szybkie wyprzedaże, a internet pełen jest filmików z testów i recenzji. Nawet jeśli popularność z czasem opadnie, projekt już teraz pokazuje, że twórca internetowy z lojalną społecznością może skutecznie zawalczyć o półkę w sklepie. A to, że w polskich Żabkach znów ustawiają się kolejki po napój „od jutubera”, pokazuje, jak mocno marketing oparty na influencerach wciąż działa.

Komentarze (0)