Park Świętokrzyski w ciągu ostatnich lat przeszedł metamorfozę, ale nie tę, o której zwykle pisze się w folderach promocyjnych miasta. Choć dookoła wyrastają nowoczesne przestrzenie - plac Centralny, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, modne bary w Pałacu Kultury - sam park stał się miejscem, o którym policjanci mówią bez ogródek: „najgorszy punkt w Warszawie”.
„To tylko zabawa”, twierdzą nastolatkowie
W ukraińskich kanałach na Telegramie trudno dziś znaleźć film bez przemocy. Młodzi uczestnicy regularnie nagrywają swoje bójki, upijanie się nieletnich, taniec pogo w tłumie kilkudziesięciu osób czy wymachiwanie bronią traumatyczną, którą sami nazywają „zabawką”.
Według danych policji tylko od stycznia do listopada 2025 roku funkcjonariusze byli wzywani do parku 946 razy. To więcej niż łącznie w niektórych dzielnicach.
Jedno z ostatnich zgłoszeń przyszło 15 listopada. Funkcjonariusze usłyszeli o masowej konfrontacji pięćdziesięciu osób. Na miejsce wysłano osiem radiowozów. Gdy policjanci dotarli, młodzież przekonywała, że to „pogo jak na koncercie”, a bójki nie było.
Nagranie z tego wieczoru pokazuje jednak dwie nastolatki szarpiące się na dnie skateparku. Jedna siedzi okrakiem na drugiej i wyprowadza ciosy, a tłum wokół dopinguje.
Park jako ukraińska enklawa
Od wybuchu wojny w Ukrainie okolice Dworca Centralnego stały się punktem, przez który przewijały się tysiące uchodźców. Wiosną 2022 roku młodzi Ukraińcy zaczęli spotykać się w Parku Świętokrzyskim. Dziś to symboliczne miejsce, które między sobą nazywają po prostu „centrum”.
Wieczorem park wypełniają grupki nastolatków, najczęściej oddzielone według płci. Dziewczyny mają po 15–16 lat, chłopcy niewiele więcej. Wśród półokrągłych ławek siadają ci sami bywalcy, rozpoznawalni z internetowych nagrań.
– My lubimy się bić. To sport, sparing – mówi 17-letni Maks z Dniepra. Razem z kolegami podkreśla, że „policja ich nie lubi”, a najbardziej czepiają się ich „pijani Polacy”.
Alkohol na ławkach jest normą, choć młodzi zazwyczaj nie mają jeszcze 18 lat. – Tutaj możemy być razem. Jak w domu – dodaje jeden z chłopaków.
Bezdomni w parku. Współistnienie, które często przeradza się w wykorzystywanie
Drugą grupą obecna w parku są osoby w kryzysie bezdomności. Z pomocą mogą liczyć kilka metrów dalej, w punkcie fundacji Daj Herbatę przy PKiN. Wielu z nich, po otrzymaniu posiłku, kieruje się do parku, gdzie łatwo stać się bohaterem kolejnego „challengu”.
Za drobne pieniądze niektórzy bezdomni występują w nagraniach młodzieży, pijąc alkohol na czas lub wykonując zadania przygotowane przez nastolatków.
W tunelu prowadzącym pod Muzeum Sztuki Nowoczesnej widać ślady noclegów – koce, pudełka, butelki. To miejsce, w którym mieszkają ci, którzy nie mają dokąd pójść. I którzy niejednokrotnie wchodzą w niebezpieczne interakcje z młodymi Ukraińcami.
„Zawsze tylko Ukraińcy winni”
O tym, że sytuacja ma drugie dno, mówią też sami młodzi Ukraińcy. Przy pingpongowych stołach rozmawiają 18-letnia Olga z Kijowa i Piotr z Krzywego Rogu. Przyznają, że choć sami nie uczestniczą w bójkach, coraz częściej spotykają się z agresją.
– Na początku było inaczej. Teraz potrafią mnie zwyzywać, bo mówię po ukraińsku – mówi Olga.
– Tu przynajmniej jesteśmy razem. Raz nas jeden pijany facet wyzywał, a potem uderzył naszego znajomego. I oczywiście według niego to my zaczęliśmy – dodaje Piotr.
Statystyki potwierdzają rosnące napięcia: od 1 stycznia do 31 lipca 2025 r. policja odnotowała 543 przestępstwa motywowane uprzedzeniami wobec Ukraińców. To o 159 więcej niż rok wcześniej.
Samorząd i policja szukają wyjścia z sytuacji
Władze Śródmieścia przyznają, że problem narasta od miesięcy. Odbyło się już spotkanie służb miejskich, zarządu Pałacu Kultury i przedstawicieli dzielnicy.
– Park jest ciemny, zadrzewiony, świetnie skomunikowany. Ludzie czują się tam anonimowi i niewidoczni – mówi radny Bartłomiej Tyszka z Koalicji Obywatelskiej. – Pracujemy nad tym, jak przywrócić tam porządek. Temat wróci na najbliższej komisji bezpieczeństwa.
Dzielnica rozważa poprawę oświetlenia, przerzedzenie roślinności i wzmocnienie patroli, ale na razie nie ma konkretnego planu.
Miejsce, w którym spotykają się wszystkie problemy miasta
Park Świętokrzyski, choć otoczony nowoczesną infrastrukturą, stał się przestrzenią, w której eksplodowały różne społeczne napięcia:
- powojenna migracja,
- kryzys bezdomności,
- nastoletnia potrzeba przynależności,
- łatwy dostęp do alkoholu,
- agresja i rozwijające się subkultury,
- rosnące uprzedzenia wobec Ukraińców.
To laboratorium problemów, z którymi Warszawa zmaga się od trzech lat. I które, jeśli nie zostaną rozwiązane, będą narastać wraz z rosnącą liczbą młodych przybyszy szukających swojego miejsca w obcym mieście.
Na razie Park Świętokrzyski żyje według własnych zasad. A policja i samorząd próbują tylko nadążyć za rzeczywistością, która codziennie zmienia się na ich oczach.

Komentarze (0)