Sprawa śmierci policyjnego psa Pioruna wraca z nową siłą. 1 maja 2025 r. owczarki Nanson i Piorun były przewożone z Poznania do Warszawy w policyjnym aucie. Podróż zakończyła się tragedią: psy nie miały dostępu do powietrza ani wody. Piorun nie przeżył, a Nanson w ciężkim stanie trafił pod opiekę weterynarza.
Mimo tak dramatycznych okoliczności, Prokuratura Rejonowa w Piasecznie wystąpiła do sądu o warunkowe umorzenie postępowania wobec funkcjonariuszy odpowiedzialnych za transport zwierząt. Decyzja ta budzi ogromne kontrowersje.
„Pies umarł. To nie jest błahy incydent”
Głos w sprawie zabrała mec. Sara Balcerowicz, współpracująca z Fundacją Mondo Cane. Prawniczka zapowiada sprzeciw wobec wniosku prokuratury.
Warunkowo umorzone postępowanie nie spełni żadnej funkcji prewencyjnej. Jak mamy oczekiwać od obywateli, że będą dbać o dobrostan zwierząt, skoro prokurator względem funkcjonariusza policji kieruje wniosek o umorzenie, sugerując, że nic takiego się nie stało? A przecież w trakcie tego przejazdu umarł pies
– podkreśla Balcerowicz.
Według dotychczasowych ustaleń, owczarki zostały zamknięte w radiowozie bez możliwości swobodnego oddychania oraz bez dostępu do wody – podstawowych warunków, jakie powinny być zapewnione każdemu zwierzęciu, a tym bardziej tak cennym czworonożnym funkcjonariuszom.
Psy pełnią służbę, ale nie mają praw?
Piorun – owczarek holenderski, antyterrorysta – był szkolonym psem służbowym wykorzystywanym do zadań specjalnych. Zwierzęta tej klasy pełnią w policji funkcję nie tylko pomocniczą – są ważną częścią zespołu, a ich przygotowanie kosztuje dziesiątki tysięcy złotych.
Dlatego jako funkcjonariusze w służbie państwowej powinny być otoczone nie tylko szacunkiem, ale i odpowiednią opieką. Tymczasem transport, w którym brały udział, odbył się z rażącym naruszeniem zasad bezpieczeństwa.
Warunkowe umorzenie – przyzwolenie na bezkarność?
Wniosek prokuratury o warunkowe umorzenie sprawy wielu odbiera jako próbę marginalizacji tragedii. W praktyce oznaczałoby to, że osoby odpowiedzialne za śmierć psa uniknęłyby poważniejszych konsekwencji.
Obrońcy zwierząt alarmują: taki finał sprawy byłby niebezpiecznym sygnałem. Jeśli w przypadku tak oczywistego zaniedbania nie dochodzi do postawienia zarzutów, trudno oczekiwać, że prawo będzie chronić zwierzęta w innych sytuacjach.
Sprawa daleka od zakończenia
Mec. Balcerowicz zapowiada sprzeciw wobec decyzji prokuratury. Jej zdaniem tylko realne postępowanie karne może doprowadzić do zmian i uświadomić, że odpowiedzialność za zwierzęta jest obowiązkiem, nie opcją.
Śmierć Pioruna stała się symbolem – bolesnym przypomnieniem, że nawet zwierzęta pracujące dla państwa nie zawsze mogą liczyć na podstawową ochronę. Teraz wszystko w rękach sądu i determinacji obrońców zwierząt, którzy chcą, by ta tragedia nie została zamieciona pod dywan.

Gdyby tylko istniało coś takiego jak nauki prawne…