23.01.2026

Połowa światowej emisji dwutlenku węgla pochodzi od zaledwie 32 dużych firm

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
NewsyPolityka
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Debata o zmianach klimatu często koncentruje się na indywidualnych wyborach konsumentów, transporcie czy codziennych nawykach. Tymczasem najnowsze dane pokazują znacznie mniej wygodną prawdę: za połowę światowych emisji dwutlenku węgla odpowiada zaledwie kilkadziesiąt podmiotów. I w większości nie są to prywatne korporacje, lecz spółki kontrolowane przez państwa.

Z raportu think tanku Carbon Majors wynika, że w 2024 roku połowa globalnych emisji CO₂ pochodziła od 32 firm. Rok wcześniej było ich 36, co oznacza dalszą koncentrację odpowiedzialności. To nie rozproszony problem całej ludzkości, lecz systemowy efekt działalności bardzo wąskiej grupy producentów paliw kopalnych.

Państwowe koncerny na czele listy

W pierwszej dwudziestce największych emitentów aż 17 to przedsiębiorstwa państwowe. Ich działalność ściśle splata się z interesami rządów, które jednocześnie deklarują walkę ze zmianami klimatu i blokują realne odejście od paliw kopalnych.

Nieprzypadkowo wszystkie te państwa sprzeciwiały się ambitnym zapisom podczas ostatniego szczytu klimatycznego ONZ COP30. Wśród nich znalazły się Arabia Saudyjska, Rosja, Chiny, Iran, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Indie. To kraje, których gospodarki w dużej mierze opierają się na wydobyciu i eksporcie węgla, ropy oraz gazu. Deklaracje klimatyczne przegrywają tam z twardą polityką surowcową.

Gdyby były państwami…

Skala emisji poszczególnych firm robi wrażenie. Saudi Aramco odpowiadała w 2024 roku za około 1,7 miliarda ton CO₂, z czego znaczną część wygenerowała produkcja przeznaczona na eksport. Gdyby ten koncern był państwem, znalazłby się na piątym miejscu w globalnym rankingu emitentów, tuż za Rosją.

Równie wymowny jest przykład ExxonMobil. Amerykański gigant naftowy wyemitował około 610 milionów ton CO₂. W hipotetycznym zestawieniu państw dałoby mu to dziewiąte miejsce na świecie, przed Koreą Południową. To pokazuje, jak bardzo korporacje paliwowe przewyższają pod względem wpływu klimatycznego całe społeczeństwa.

Polityka ważniejsza niż klimat

Eksperci Carbon Majors podkreślają, że koncentracja emisji w rękach państwowych koncernów obnaża fundamentalny problem globalnej polityki klimatycznej. Rządy, które kontrolują największych emitentów, mają jednocześnie decydujący głos w międzynarodowych negocjacjach. To tworzy oczywisty konflikt interesów i skutecznie spowalnia proces zmian.

Choć około 80 państw poparło plan stopniowego odchodzenia od paliw kopalnych, opór największych producentów sprawia, że ambitne cele pozostają głównie na papierze.

Porozumienie paryskie oddala się

Pandemia COVID-19 przyniosła krótkotrwały spadek globalnych emisji, ale był to wyjątek, a nie początek trwałego trendu. Gdy gospodarki wróciły na tory wzrostu, emisje odbiły, a stężenie dwutlenku węgla w atmosferze osiągnęło rekordowe poziomy.

Aby zrealizować cel porozumienia paryskiego i ograniczyć wzrost średniej temperatury Ziemi do 1,5 stopnia Celsjusza, globalne emisje musiałyby spaść o około 45 procent do 2030 roku. Przy obecnym tempie wydobycia i spalania paliw kopalnych scenariusz ten wydaje się coraz mniej realny.

Odpowiedzialność nie jest rozproszona

Wnioski płynące z raportu są niewygodne, bo podważają narrację, w której odpowiedzialność za kryzys klimatyczny spoczywa równomiernie na całym świecie. Dane pokazują coś innego: klucz do realnej redukcji emisji leży w decyzjach podejmowanych przez wąską grupę firm i rządów.

Bez zmiany polityki wobec największych producentów paliw kopalnych nawet najbardziej ambitne indywidualne wysiłki, kampanie społeczne czy lokalne strategie klimatyczne pozostaną kroplą w oceanie globalnych emisji.

Komentarze (0)