Purpurowe serce - amerykańskie odznaczenie wojskowe
01.06.2026

Polski dyplomata oddał odznaczenie od Zełenskiego. Chodzi o UPA

Redakcja
Redakcja
Świat
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Były ambasador Polski w Ukrainie Bartosz Cichocki zwrócił ukraińskie odznaczenie przyznane mu przez Wołodymyra Zełenskiego. Podał zaskakujący powód.

Bartosz Cichocki, były ambasador Polski w Ukrainie, poinformował Polską Agencję Prasową, że zwrócił ukraińskie odznaczenie państwowe, które w czerwcu 2022 roku osobiście wręczył mu prezydent Wołodymyr Zełenski. Gest ten jest bezpośrednim protestem wobec polityki ukraińskiego przywódcy w kwestii UPA.

Odznaczenie wróciło do nadawcy

Cichocki przez wiele lat pełnił funkcję ambasadora RP w Kijowie i był jednym z kluczowych architektów polsko-ukraińskiej współpracy dyplomatycznej w najtrudniejszym okresie — tuż po rosyjskiej inwazji na pełną skalę. Odznaczenie Za zasługi było wyrazem wdzięczności ukraińskiego państwa za zaangażowanie polskiej dyplomacji w tamtym krytycznym momencie.

Teraz jednak były ambasador zdecydował się na gest, który trudno uznać za subtelny sygnał. Jak sam przekazał PAP, jego decyzja jest bezpośrednio powiązana z działaniami Zełenskiego, które — według Cichockiego — polegają na honorowaniu Ukraińskiej Powstańczej Armii, czyli UPA.

Dlaczego UPA to temat tak wrażliwy?

UPA to organizacja, której historia jest dla Polaków wyjątkowo bolesna. Odpowiada ona za masowe mordy na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej podczas II wojny światowej — wydarzenie, które w Polsce określa się mianem rzezi wołyńskiej. Szacuje się, że zginęły dziesiątki tysięcy Polaków, w tym kobiety i dzieci.

Kwestia upamiętnienia i uznania zbrodni wołyńskiej przez stronę ukraińską od lat pozostaje jednym z najbardziej drażliwych punktów w relacjach między Warszawą a Kijowem. Ukraina — szczególnie od czasu wybuchu pełnoskalowej wojny z Rosją — stara się budować tożsamość narodową m.in. wokół postaci walczących o niepodległość, co w ukraińskim kontekście historycznym obejmuje także żołnierzy UPA. Dla Polaków jest to jednak niemożliwe do zaakceptowania bez jednoczesnego uznania zbrodni tej organizacji.

Dyplomata, który zna temat od środka

Decyzja Cichockiego jest tym bardziej wymowna, że pochodzi od człowieka, który przez lata budował mosty między Polską a Ukrainą i doskonale rozumie geopolityczne uwarunkowania tej relacji. To nie jest głos kogoś, kto patrzy na Ukrainę z dystansem czy niechęcią — wręcz przeciwnie.

Właśnie dlatego jego gest jest odczytywany jako poważny sygnał ostrzegawczy. Cichocki należy do tych polskich dyplomatów, którzy konsekwentnie wspierali prozachodni kurs Kijowa i integrację Ukrainy z europejskimi strukturami. Jeśli nawet on decyduje się na tak ostry krok, świadczy to o głębokiej frustracji środowisk, które dotąd były jednymi z największych ambasadorów ukraińskiej sprawy w Polsce.

Co to oznacza dla relacji polsko-ukraińskich?

Relacje między Polską a Ukrainą są dziś skomplikowaną układanką. Z jednej strony Polska pozostaje jednym z kluczowych sojuszników Ukrainy — zarówno pod względem pomocy humanitarnej, jak i wsparcia politycznego na arenie międzynarodowej. Z drugiej — kwestia historyczna regularnie powraca jak bolesna zadra i potrafi zatruć nawet najbardziej konstruktywny dialog.

Sprawa Cichockiego nie jest pierwszym tego typu gestem. Od pewnego czasu w Polsce narastają głosy krytyczne wobec sposobu, w jaki ukraińska polityka historyczna traktuje ofiary wołyńskie. Politycy różnych opcji — choć z różną intensywnością — domagają się od Kijowa jednoznacznego potępienia zbrodni UPA jako warunku dalszego zbliżenia.

Ukraina z kolei znajduje się w wyjątkowo trudnej sytuacji: prowadzi wojnę o przeżycie, a jednocześnie musi balansować między potrzebą budowania własnej tożsamości narodowej a oczekiwaniami partnerów, bez których wsparcia jej szanse na przetrwanie byłyby znacznie mniejsze.

Symbolika gestu

Zwrot odznaczenia to w dyplomacji gest o bardzo czytelnym znaczeniu — jest wyrazem protestu, ale też pożegnaniem z pewną relacją lub jej wymiarem. Cichocki nie przekreśla zapewne całego dorobku polsko-ukraińskiej współpracy, ale wyraźnie daje do zrozumienia, że są granice, których przekroczyć nie można.

Reakcja strony ukraińskiej na ten krok na razie nie jest znana. Warto jednak obserwować, czy sprawa wywoła szerszą dyskusję — zarówno w polskiej debacie publicznej, jak i w ukraińskich mediach, które temat stosunków z Polską śledzą z dużą uwagą.

Komentarze (0)