Las może płonąć pod ziemią miesiącami niewidoczny z zewnątrz, albo zniknąć w kilkanaście minut gdy ogień dotrze do koron drzew. Poznaj cztery typy pożarów lasów, zasady bezpieczeństwa obowiązujące w Polsce i odpowiedzi na pytania, które naprawdę warto znać przed wejściem do lasu latem.
Las może płonąć pod ziemią przez wiele miesięcy, niewidoczny z zewnątrz, albo zniknąć w kilkanaście minut, gdy ogień dotrze do koron drzew. To nie metafora, lecz dwa zupełnie odmienne typy pożarów, wymagające różnych reakcji, innego czasu interwencji i innych narzędzi. Zanim wejdziesz do lasu podczas upałów, warto wiedzieć, z czym mierzą się strażacy, i co ty możesz zrobić, żeby do pożaru w ogóle nie doszło.
Najważniejsze:
- Pożary lasów dzielą się na cztery kategorie: od powolnych, ukrytych pożarów podziemnych po błyskawiczne pożary wierzchołkowe, przemieszczające się z prędkością kilku do kilkunastu kilometrów na godzinę.
- Zdecydowana większość pożarów lasów w Polsce to skutek ludzkiej działalności, nieostrożności z ogniem, porzuconych niedopałków i nielegalnych ognisk.
- W okresach wysokiego zagrożenia pożarowego obowiązują szczególne ograniczenia dotyczące rozpalania ognia w lesie.
- Polityka „let it burn”, czyli ograniczonego zwalczania pożarów, dotyczy tajgi i ekosystemów pokroju Yellowstone, nie polskich lasów iglastych.
Cztery typy pożarów: co każdy z nich oznacza dla ciebie w terenie
Podział pożarów lasów to nie tylko nomenklatura dla służb leśnych. Każdy typ inaczej wygląda, inaczej się zachowuje i inaczej zagraża ludziom, którzy znajdą się w pobliżu. Poniższa tabela pokazuje, jak rozróżnić poszczególne typy i co każdy z nich oznacza dla twojego bezpieczeństwa.
| Typ pożaru | Co się pali | Tempo przemieszczania | Jak rozpoznać w terenie | Główne zagrożenie dla człowieka |
|---|---|---|---|---|
| Ziemny (podziemny) | Torf, mursz, płytko zalegające pokłady węgla brunatnego | Wolne, od kilkunastu do kilkuset metrów dziennie | Zapach dymu bez widocznych płomieni, miękkie lub zapadające się podłoże | Wpadnięcie w tlący grunt; w październiku ziemia pod stopami może być wciąż rozgrzana, choć pożar zaczął się tygodnie wcześniej |
| Przyziemny (dolny) | Runo leśne, ściółka, próchnica, chrust, podszyt i podrost | Umiarkowane, zależne od wiatru | Ogień przy ziemi, widoczny dym, płomienie sięgające do wysokości krzewów | Szybko rosnący front może odciąć drogę odwrotu |
| Wierzchołkowy (górny) | Korony drzew, głównie w drzewostanach sosnowych I–III klasy wieku | Od kilku do kilkunastu km/h | Ogień w koronach, silne podmuchy wiatru, płonące fragmenty drzew przelatujące ponad 200 m | Brak czasu na ewakuację; żagwie mogą lądować za linią twojej ucieczki |
| Pojedynczych drzew | Spróchniałe dziuple, pień, najczęściej po uderzeniu pioruna lub ognisku w dziupli | Minimalne | Tlący się lub płonący pojedynczy pień, często bez wyraźnego frontu ognia | Małe bezpośrednie; duże jako potencjalne zarzewia dla sąsiednich partii lasu |
Pożar podziemny: niewidoczny, ale wciąż groźny
Pożary podziemne należą w Polsce do rzadkości, lecz są wyjątkowo trudne do opanowania. Powstają podczas długotrwałej suszy, gdy ogień zaczyna trawić organiczne warstwy gleby, torf lub mursz, głęboko pod powierzchnią. Strażacy nie mogą ich zalać wodą z góry; jedyną skuteczną metodą jest przekopywanie kolejnych warstw aż do skały macierzystej. Akcja gaśnicza może trwać tygodniami. Tymczasem teren nad takim pożarem grozi dosłownym zapadnięciem się pod nogami, zarówno ludzi, jak i zwierząt. Najczęstszą przyczyną tej kategorii pożarów jest rozpalanie ognisk na torfowiskach: nawet zasypany i pozornie zgaszony ogień może zająć głębsze pokłady torfu, niewidoczne z zewnątrz.
Pożar wierzchołkowy: kilka minut do katastrofy
Najczęstszy w Polsce pożar przyziemny staje się szczególnie niebezpieczny, gdy ogień wspina się wyżej, przez niższe partie drzewostanu i opadające gałęzie, aż obejmuje wierzchołki. Od tej chwili sytuacja zmienia się radykalnie: powstają silne prądy powietrzne, a wybuchy substancji eterycznych zawartych w igliwiu wyrzucają płonące fragmenty drzew na odległość przekraczającą 200 metrów. Pożar może przeskakiwać drogi przeciwpożarowe i pojawiać się za plecami uciekających. Skalę, jaką taki żywioł może osiągnąć w skrajnych warunkach, pokazuje pożar w Nadleśnictwie Rudy Raciborskiej w sierpniu 1992 roku: zniszczył on ponad dziesięć tysięcy hektarów lasu i pochłonął dwie ofiary śmiertelne.
Kto naprawdę podpala polski las
Za zdecydowaną większością pożarów lasów w Polsce stoi człowiek. Niedopałek wyrzucony z okna jadącego samochodu, ognisko rozłożone poza wyznaczonym miejscem, grill podczas suszy, wczesnowiosenne wypalanie roślinności w sąsiedztwie lasu, to najczęstsze przyczyny. Dochodzą do tego umyślne podpalenia.
Warto zestawić ten obraz z narracją o pożarach jako żywiole nieuchronnym, którą sugerują dramatyczne relacje z Europy Południowej. W Polsce przyroda tworzy warunki sprzyjające: susza obniża wilgotność ściółki, upał ją wysusza, wiatr roznosi ogień. Iskrę jednak przynosi człowiek. To fundamentalna różnica, bo oznacza, że większości polskich pożarów można by po prostu nie wywołać. Naturalne czynniki, takie jak uderzenia pioruna, odpowiadają tu za margines przypadków, nie za regułę.
Zasady bezpieczeństwa: co konkretnie jest zakazane
Obowiązujące przepisy zakazują rozniecania ognia w lesie poza miejscami do tego wyznaczonymi oraz podejmowania działań mogących prowadzić do powstania pożaru. Szczegółowe regulacje określają zasady zachowania w lesie i strefach przyległych, a ich nieprzestrzeganie grozi konsekwencjami prawnymi.
W okresach suszy i wysokich temperatur obowiązują podwyższone zasady ostrożności. Właściwe służby leśne mogą wprowadzać dodatkowe ograniczenia dotyczące wstępu do lasu i korzystania z ognia. Przed wizytą w lesie warto sprawdzić aktualne komunikaty wydawane przez lokalne służby leśne.
Najczęściej zadawane pytania
Czy w okresie wysokiego zagrożenia pożarowego mogę wejść do lasu?
Samo zagrożenie pożarowe nie musi oznaczać zamknięcia lasu, jednak właściwe służby leśne mogą wprowadzić taki zakaz, gdy warunki pogodowe są szczególnie niebezpieczne. Niezależnie od obowiązujących ograniczeń, w każdych warunkach zakazane jest rozniecanie ognia w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Przed wyjściem warto sprawdzić aktualne komunikaty wydawane przez lokalne służby leśne.
Czy niedopałek naprawdę może podpalić las?
Tak. Niedopałki wyrzucane z pojazdów są realnym źródłem pożarów, dlatego palenie tytoniu w lesie jest zabronione. Przy niskiej wilgotności ściółki wystarczy minimalne źródło ciepła, by wznieciła się pożoga.
Co zrobić, gdy zobaczę dym lub ogień w lesie?
Zadzwoń natychmiast po służby ratunkowe i podaj możliwie dokładną lokalizację zdarzenia. Nie próbuj samodzielnie gasić pożaru wierzchołkowego ani podziemnego, to zadanie wymagające specjalistycznego sprzętu i ekip. Przy małym ogniu przyziemnym można próbować zdusić go piaskiem lub ziemią, ale priorytetem jest własne bezpieczeństwo i niezwłoczne powiadomienie służb.
Czy polityka „let it burn” mogłaby dotyczyć polskich lasów?
Nie. Polityka ograniczonego zwalczania pożarów dotyczy ekosystemów, w których ogień od tysięcy lat jest naturalnym czynnikiem kształtującym las: tajgi i lasów twardolistnych strefy podzwrotnikowej. Wykształciły się tam organizmy zwane pirofitami, zależne od ognia w procesie rozmnażania, przykładem jest modrzew dahurski, który odnawia się właśnie dzięki pożarom. Yellowstone to tajga; polskie lasy iglaste, w znacznej mierze nasadzone przez człowieka, to inny ekosystem. Krótko: Yellowstone to nie Polska, bo lasy te przez wieki kształtowały się w zupełnie różnych warunkach.
Kiedy pożar jest częścią przyrody, i kiedy nią nie jest
Nie każdy pożar to ekologiczna katastrofa. W lasach strefy borealnej i twardolistnych lasach podzwrotnikowych ogień od uderzeń pioruna jest naturalnym, nieuchronnym procesem, który przez wieki nadawał kształt tym ekosystemom. Wykształciły się tam gatunki przystosowane do życia z ogniem, a nawet uzależnione od niego, pirofity. W takich warunkach dopuszczanie naturalnych pożarów ma sens ekologiczny, a służby leśne stosują politykę ich ograniczonego zwalczania od kilkudziesięciu lat, między innymi w Parku Narodowym Yellowstone. Wielki pożar z 1988 roku, który pochłonął ponad jedną trzecią powierzchni parku, spotkał się z falą krytyki, jednak skutki dla ekosystemu okazały się odwrotne do katastroficznych: ogień umożliwił naturalną odbudowę struktury leśnej. Służby leśne stosują też celowo wywoływane pożary kontrolowane, które usuwają nagromadzoną palną materię, zanim stanie się paliwem dla niekontrolowanego żywiołu.
Polskie lasy tej logiki nie spełniają z dwóch powodów. Po pierwsze, są ekosystemami ukształtowanymi inaczej niż tajga, nieposiadającymi tysięcy lat wspólnej ewolucji z regularnym ogniem. Po drugie, i ważniejsze, zdecydowana większość polskich pożarów nie pochodzi od pioruna, lecz od człowieka. Pożar, którego źródłem jest nieostrożność lub celowe działanie, nie jest zjawiskiem naturalnym do tolerowania, niezależnie od szerokości geograficznej.
Fot. BT / Wikimedia Commons (Public domain)

Komentarze (0)