12.01.2026

Pszczyna: dane potwierdzają dyskryminację chłopców w unijnym programie edukacyjnym

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
NewsyPolityka
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Kilka tygodni temu na naszych łamach informowaliśmy o kontrowersjach wokół programu „Edukacyjny Maraton Kompetencji - wsparcie uczniów z Gminy Pszczyna”, finansowanego ze środków Unii Europejskiej. Zwracaliśmy uwagę na budzący poważne wątpliwości zapis regulaminu rekrutacji, który przyznawał dziewczynkom dodatkowe pięć punktów wyłącznie za płeć. Wówczas gmina nie przedstawiała szczegółowych danych, a krytycy programu opierali się głównie na analizie regulaminu i zasad równości zapisanych w prawie krajowym i unijnym.

Teraz sytuacja jest inna. Stowarzyszenie na rzecz Chłopców i Mężczyzn opublikowało na platformie X dane otrzymane bezpośrednio od gminy Pszczyna. Dane te – dotyczące liczby aplikujących, zakwalifikowanych i odrzuconych uczestników programu z podziałem na płeć – w sposób jednoznaczny potwierdzają wcześniejsze obawy. Dyskryminacja chłopców nie jest już hipotezą. Jest faktem.

„Twarda” i „miękka” dyskryminacja

Z opublikowanych informacji wynika, że chłopcy – mimo iż stanowią nieznaczną większość wśród uczniów szkół i przedszkoli – już na etapie składania wniosków byli w mniejszości. Zdaniem Stowarzyszenia to przykład tzw. „miękkiej” dyskryminacji: chłopcy i ich rodzice, zapoznając się z regulaminem i preferencją punktową dla dziewczynek, mogli z góry uznać, że ich szanse są niewielkie, i zrezygnować z udziału.

Jeszcze bardziej uderzające są dane dotyczące rekrutacji końcowej. Wśród osób, które nie zostały przyjęte do programu, niemal wszyscy to chłopcy. Na 53 odrzuconych uczniów aż 49 to chłopcy. To już nie „miękkie” zniechęcanie, lecz „twardy” mechanizm selekcji, w którym kryterium płci realnie decyduje o dostępie do publicznie finansowanego wsparcia edukacyjnego.

Program równościowy, który pogłębia nierówności

Przypomnijmy: projekt realizowany jest z Europejskiego Funduszu Społecznego Plus w ramach programu „Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021–2027”. W dokumentach projektowych wielokrotnie podkreślana jest zasada równości szans i zakaz dyskryminacji ze względu na płeć. Tymczasem praktyka w Pszczynie – jak pokazują dane – prowadzi do systemowego faworyzowania dziewcząt i marginalizowania chłopców.

Co więcej, mówimy o dzieciach, i to tych, które często już zmagają się z trudnościami edukacyjnymi. Jak zauważa Stowarzyszenie, fundusze, które miały łagodzić różnice i wspierać grupy wymagające pomocy, w tym przypadku działają dokładnie odwrotnie: wzmacniają podziały i pogłębiają nierówności.

„Pierwsza lekcja obywatelska”

W emocjonalnym, ale mocnym wpisie Stowarzyszenie zwraca się bezpośrednio do władz gminy Pszczyna, apelując o zmianę decyzji i przyjęcie wszystkich chłopców odrzuconych ze względu na płeć. Autorzy wpisu nazywają całą sytuację „pierwszą lekcją wychowania obywatelskiego”, jaką otrzymują dzieci – jeszcze zanim formalnie zetkną się z tym przedmiotem w szkole.

Lekcja ta, jak piszą, brzmi brutalnie: równość płci w Polsce jest fikcją, a władza lokalna może wykorzystywać instrumenty równościowe do selekcji i wykluczania. To przekaz, który – zdaniem Stowarzyszenia – chłopcy zapamiętają znacznie lepiej niż późniejsze szkolne deklaracje o równości i sprawiedliwości.

Zapowiedź działań prawnych

Stowarzyszenie zachęca rodziców 49 chłopców, którzy złożyli wnioski, ale zostali odrzuceni, do kontaktu i podjęcia kroków prawnych. Pomoc w sprawie zadeklarował adwokat Tomasz Gołembiewski. Jak podkreślają autorzy apelu, walka o przyjęcie do programu to nie tylko walka o dodatkowe zajęcia edukacyjne, ale także o fundamentalną zasadę: równe traktowanie dzieci przez instytucje publiczne.

O kontrowersyjnych zapisach regulaminu pisaliśmy już wcześniej w artykule. Dzisiejsze dane pokazują, że tamte obawy nie były przesadzone ani ideologiczne. Były oparte na logicznej analizie mechanizmu rekrutacji – mechanizmu, który w praktyce zadziałał dokładnie tak, jak przewidywano.

Pozostaje pytanie, czy władze gminy Pszczyna zdecydują się na korektę kursu, czy też sprawa znajdzie swój finał w sądzie. Jedno jest pewne: po ujawnieniu danych trudno już mówić o „nieporozumieniu” czy „niefortunnym zapisie”. Mamy do czynienia z realnym problemem dyskryminacji – i to w programie finansowanym z pieniędzy, które miały służyć równości.

Źródło

Komentarze (0)