We Francji, kraju uznawanym za bastion świeckości, trudno o film, który jednocześnie przyciąga rekordowe tłumy do kin i… jest bojkotowany przez instytucje publiczne. A jednak „Sacré Coeur” właśnie tego dokonał. Dokument o objawieniach Najświętszego Serca Jezusa św. Małgorzacie Marii Alacoque – wydawałoby się temat niszowy, przeznaczony głównie dla wierzących – stał się jednym z najbardziej komentowanych dzieł tego roku. Ponad 400 tysięcy widzów w niespełna półtora miesiąca, kolejki przed kinami, pełne sale. Jednocześnie anulowane pokazy, zakazy promocji i oskarżenia o łamanie zasad laickości. To nie jest zwykła premiera. To kulturowe trzęsienie ziemi.
Fenomen, którego nikt się nie spodziewał
Film, zrealizowany z okazji 350. rocznicy objawień w Paray-le-Monial, łączy rekonstrukcje historyczne, świadectwa i komentarze ekspertów. Twórcy – Steven Gunnell i jego żona Sabrina – traktowali go przede wszystkim jako osobiste świadectwo wiary. Tymczasem stał się symbolem czegoś znacznie większego: powrotu religii do przestrzeni publicznej we Francji.
Media mówią wprost:
- „kolejki, jakich nie widzieliśmy od lat” (francuskie portale),
- „dyskretny, ale realny powrót religii do debaty społecznej” („Le Figaro”),
- „bezprecedensowa popularność jak na dokument” („La Croix”).
Co ciekawe, widownia jest bardzo zróżnicowana: od katolików, przez osoby poszukujące duchowości, po zwykłych ciekawych widzów.
To sygnał, że temat wiary – długo marginalizowany – znów zaczyna rezonować.
Laickość kontra religia – spór, który znów wybucha
Sukces filmu wywołał gwałtowne reakcje. W Marsylii miejski dom kultury odwołał pokaz, powołując się na „naruszenie zasady laickości”. Agencja reklamowa obsługująca metro i dworce odmówiła ekspozycji plakatów, uznając je za „prozelityczne”.
Paradoks? W kraju, który deklaruje wolność słowa i pluralizm, film religijny spotyka się z ograniczeniami, podczas gdy kino polityczne czy ideologiczne nie wywołuje podobnych problemów.
Debata o świeckości państwa nabrała nowego wymiaru: gdzie kończy się neutralność, a zaczyna cenzura?
Krytyka także z wnętrza Kościoła
Choć film zdobywa uznanie wielu duchownych, nie brakuje głosów krytycznych. Część katolików zarzuca twórcom pominięcie roli jezuitów – zwłaszcza Claude’a de La Colombière, spowiednika św. Małgorzaty Marii, którego zakon miał ogromny wpływ na rozwój kultu Serca Jezusa.
To nie jest niewielki detal: duchowość Serca Jezusowego do dziś inspiruje miliony osób, a papież Franciszek poświęcił jej swoją ostatnią encyklikę.
„Film, który otwiera serca”
Z kolei ks. Pascal Ide widzi w „Sacré Coeur” coś więcej niż dokument religijny. Jego zdaniem produkcja „odpolitycznia centralną prawdę chrześcijaństwa” i ukazuje Boga jako bliskiego człowiekowi.
Najbardziej poruszyło mnie intensywne pragnienie Jezusa, by dotrzeć do każdego osobiście
– mówi Ide.
I być może właśnie to tłumaczy sukces filmu: emocjonalny, osobisty przekaz, który trafia poza granice Kościoła.
Fenomen, który wykracza poza religię
„Sacré Coeur” określa się dziś jako:
- „przystępny katechizm”
- „dzieło misyjne”
- „głos zabierający w publicznej debacie”
Biskupi polecają go na stronach diecezji, widzów przybywa, a dyskusja narasta.
Film, który miał być niszowy, stał się symbolem: nie tylko wiary, lecz także walki o miejsce religii we współczesnym, świeckim społeczeństwie.
Jedno jest pewne – Francja znów musi zmierzyć się z pytaniem, które przez lata starała się omijać:
Czy religia może mieć publiczny głos?
„Sacré Coeur” sprawił, że już nie da się tego tematu uciszyć.

Tu byłem Adam K. 2025
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.