23 listopada 2025 roku Słowenia udzieliła Europie ważnej lekcji. W wiążącym referendum obywatele odrzucili ustawę legalizującą wspomagane eutanazję.
Przy frekwencji 40,9% ponad 53,43% głosujących powiedziało „nie” eutanazji. Wynik natychmiast zawiesił kontrowersyjną regulację na co najmniej rok i zablokował parlamentowi powrót do tematu. Głos ludu okazał się silniejszy niż decyzja większości parlamentarnej.
Od konsultacji do obywatelskiego weta
Rządzący Słowenią liberalny rząd Roberta Goloba uchwalił w lipcu 2025 roku ustawę legalizującą eutanazję.
Opór społeczeństwa pojawił się jednak błyskawicznie. Organizacje obywatelskie, lekarze, Kościół katolicki i zwykli Słoweńcy zebrali ponad 46 tysięcy podpisów pod inicjatywą referendalną. Podkreślali, że państwo powinno inwestować w życie – w lepszą opiekę paliatywną, hospicja i wsparcie rodzin – zamiast oferować śmierć jako rozwiązanie.
Wynik, który mówi wszystko
Z 1,7 miliona uprawnionych zagłosowało prawie 687 tysięcy osób. W tym 53,43% przeciw, a 46,57% za. Konstytucyjny mechanizm wymagał większości „przeciw” przy frekwencji minimum 20% – próg został przekroczony z nawiązką. Ustawa została zatrzymana.
Aleš Primc, lider ruchu „Głos za dzieci i rodzinę”, który stał za kampanią „nie”, mówił o „zwycięstwie współczucia i solidarności”. Biskupi słoweńscy podkreślali, że każde życie – także to najbardziej kruche – zasługuje na ochronę i troskę. Premier Golob i jego rząd przyjęli wynik w milczeniu.
Lekcja dla Europy
W czasie gdy kolejne kraje otwierają drzwi dla wspomaganego umierania, Słowenia przypomniała, że społeczeństwo może powiedzieć „stop”. Rok wcześniej poparcie wydawało się pewne, sondaże jeszcze w październiku dawały przewagę zwolennikom – a jednak mobilizacja obywatelska odwróciła trend. Wynik pokazuje, że troska o najsłabszych wciąż potrafi poruszyć serca większości.
W małych krajach czasem dzieją się największe rzeczy. 23 listopada 2025 roku mała Słowenia udzieliła wielkiej odpowiedzi na pytanie, czy państwo powinno ułatwiać odejście, czy raczej otaczać opieką aż do naturalnego końca.

Komentarze (0)