07.01.2026

Szum morza pod Łodzią. Skam za 300 tysięcy złotych

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
Newsy
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Agencja nieruchomości wystawiła ogłoszenie sprzedaży działki budowlanej w Rąbieniu, miejscowości położonej pod Łodzią. Już sama lokalizacja nie budzi kontrowersji - okolice te od lat są popularne wśród osób szukających kompromisu między spokojem a dostępem do miasta. Problem zaczyna się w momencie, gdy w opisie (a dokładniej: w korespondencji z klientem) pojawia się informacja, że na działce… słychać szum morza.

Szum Morza, pod Łodzią?

Zaintrygowany klient postanowił dopytać, o jaki dokładnie „szum morza” chodzi. Odpowiedź agencji była zaskakująca: w pobliżu znajduje się trasa S-14, która dla wielu klientów jest „bardzo słyszalna”. Innymi słowy – hałas drogi ekspresowej miałby, przy odpowiedniej dozie wyobraźni, przypominać odgłos fal.

Gdy rozmówca zwrócił uwagę, że droga ekspresowa to jednak nie morze, usłyszał, że „z lekką dozą wyobraźni można sobie wyobrazić, jakby się było nad morzem”. Na pytanie, czy to żart, odpowiedź już nie nadeszła.

I tu pojawia się zasadniczy problem.

Kreatywność kontra rzetelność

Rynek nieruchomości zna wiele przykładów marketingowych nadużyć: „kameralne osiedle” przy ruchliwej arterii, „blisko natury” oznaczające krzak i rów melioracyjny czy „doskonała komunikacja” polegająca na jednym autobusie co godzinę. Jednak sugerowanie „szumu morza” w miejscu, gdzie realnie słychać trasę ekspresową, wydaje się przekroczeniem granicy między kreatywnym opisem a wprowadzaniem w błąd.

Co więcej, mówimy o nieruchomości wartej ponad 300 tysięcy złotych. To nie jest zakup jabłek na targu ani drobna transakcja, gdzie żart można puścić mimo uszu. To decyzja życiowa, często finansowana kredytem na kilkadziesiąt lat.

Jeżeli przyjmiemy, że agent żartował – to pojawia się pytanie, czy portale z ogłoszeniami nieruchomości są właściwym miejscem na tego typu humor. A jeśli nie żartował – sytuacja staje się jeszcze bardziej niepokojąca.

Co faktycznie oferuje ogłoszenie?

Sam opis działki, pomijając kwestię „szumu morza”, brzmi zupełnie standardowo i poprawnie:

  • działka budowlana o powierzchni 1997 m²,
  • dostęp do mediów (woda, prąd, kanalizacja),
  • objęcie miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego,
  • możliwość zabudowy mieszkaniowej i usługowej,
  • dogodny dojazd i dobra komunikacja.

To wszystko są realne atuty, które można – i należy – komunikować wprost. Tym bardziej niezrozumiałe jest dokładanie do tego metafor, które balansują na granicy absurdu.

Wyobraźnia nie zastąpi faktów

Oczywiście, wyobraźnia jest ważna. Pomaga zobaczyć potencjał działki, przyszły dom, ogród czy inwestycję. Ale wyobraźnia nie może zastępować faktów-– zwłaszcza wtedy, gdy mówimy o hałasie generowanym przez drogę ekspresową, który dla wielu osób jest istotną wadą, a nie romantycznym „szumem fal”.

Jeżeli więc ktoś proponuje: „proszę sobie wyobrazić, że to jest przelew za ponad 300 000 zł” – to dokładnie pokazuje skalę problemu. Przy takich kwotach nikt nie chce kupować marzeń opartych na metaforach. Kupuje się konkrety.

Bo droga S-14 to nadal droga S-14.
A morze – mimo całej sympatii do Łodzi – wciąż jest kilkaset kilometrów dalej.

Opisana oferta

Komentarze (0)