13.11.2025

Timothée Chalamet wypowiedział się negatywnie o kobietach niechcących mieć dzieci

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
Rozrywka
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Burza, którą wywołał Timothée Chalamet po swojej wypowiedzi o bezdzietnych kobietach, jest czymś znacznie większym niż tylko kolejnym celebryckim potknięciem. To symptom głębszego przesilenia kulturowego - momentu, w którym młode pokolenia zaczynają pytać o sens życia, o wartości i o granice wolności, które przez dekady wydawały się niepodważalne.

Pokolenie, które redefiniuje wartości

Aktor, znany z ról w Diunie i Wonka, pozwolił sobie na komentarz, że życie bez dzieci wydaje mu się „bleak” – puste, pozbawione celu. Internet zawrzał, szczególnie jego kobieca część fanbase’u. Ale pod powierzchnią tej awantury kryje się coś istotniejszego: to, że w ogóle można dziś wypowiedzieć takie zdanie – i że nie brzmi ono już jak bluźnierstwo.

Zaledwie kilka lat temu każda aluzja do „tradycyjnych wartości” z ust artysty młodego pokolenia byłaby towarzyskim samobójstwem. Dziś, w epoce Gen Z i rodzącej się Gen Alpha, obserwujemy coś odwrotnego. Pokolenie wychowane w internecie, z pełnym dostępem do wiedzy, kontrnarracji i nieocenzurowanych opinii, coraz częściej kwestionuje liberalny dogmat o samowystarczalności i nieograniczonej wolności jednostki. Coraz częściej słychać głosy o potrzebie rodziny, duchowości, poczucia sensu i granic.

Wiatr zmian, który warto złapać

To nie przypadek, że Sydney Sweeney bez skruchy broni kampanii z grą słów „great genes – great jeans”, a Nicki Minaj publicznie mówi o prześladowaniu chrześcijan w Nigerii. Nie przypadek, że młodzi chcą mniej seksu w filmach i więcej treści o relacjach, wierze, samodoskonaleniu. W świecie, w którym wszystko było już wolno, wolność przestała wystarczać.

Być może to reakcja na przesyt – na świat, w którym moralność uznano za relikt, a stabilność za ograniczenie. Być może to ciche przebudzenie po latach cynizmu, które pokazuje, że pokój ducha i zakorzenienie w czymś większym niż własne „ja” są na nowo w cenie. Niezależnie od przyczyn, ten wiatr wieje coraz mocniej. I warto go złapać w żagle, zanim znów powiemy sobie: „it’s so over”.

Komentarze (1)

Skomentuj Ewa Anuluj pisanie odpowiedzi

  • Ewa pisze:

    To prawda, największy problem jest ze spasionymi polkami, wystarczy zobaczyć ile samotnych polek grubasek dziś chodzi po Polsce. Polki są wręcz niegodne polskich mężczyzn którzy wybierają np: piękne i zadbane czeszki. A polki? a polkom zostają psiecka i kotecka.