16.03.2026

UE chce ograniczyć dopłaty do chińskich elektryków. Nadchodzą nowe zasady wsparcia

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
NewsyTech
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Program dopłat do samochodów elektrycznych NaszEauto okazał się w Polsce ogromnym sukcesem. Przy budżecie wynoszącym 1,18 miliarda złotych i maksymalnej dotacji sięgającej 40 tysięcy złotych, środki zostały rozdysponowane szybciej, niż zakładano. Wnioski o udział w programie złożyło około 40 tysięcy osób, co pokazuje, jak duże jest zainteresowanie elektromobilnością wśród Polaków.

Sukces programu ujawnił jednak pewien problem, który zwrócił uwagę decydentów w Unii Europejskiej. Okazało się bowiem, że znaczna część samochodów kupowanych dzięki dopłatom pochodziła z Chin. Wynika to głównie z ich konkurencyjnych cen – po uwzględnieniu państwowej dotacji elektryczne auta z Państwa Środka stają się jednymi z najtańszych na rynku.

Dopłaty napędzają chińską motoryzację

Podobna sytuacja nie dotyczy wyłącznie Polski. W wielu krajach europejskich systemy wsparcia dla elektromobilności w praktyce przyczyniają się do wzrostu sprzedaży pojazdów produkowanych przez chińskich producentów. Tymczasem Unia Europejska chce, aby publiczne środki przede wszystkim wspierały rozwój lokalnego przemysłu motoryzacyjnego.

Jednocześnie całkowite wykluczenie producentów spoza Europy nie jest możliwe ani zgodne z zasadami rynku. Dlatego Bruksela szuka rozwiązania, które formalnie pozostanie neutralne, ale w praktyce będzie premiować produkcję w Europie.

Nowe przepisy: liczyć się będzie europejskie pochodzenie

Takim rozwiązaniem ma być projekt regulacji znany jako Industrial Accelerator Act. Dokument zakłada wprowadzenie nowych kryteriów przy przyznawaniu dotacji lub w przetargach publicznych.

W przypadku samochodów elektrycznych kluczowe mają być dwa warunki:

  • pojazd musi być montowany na terenie Unii Europejskiej,
  • co najmniej 70% wartości jego komponentów powinno pochodzić od unijnych dostawców.

Co istotne, baterie nie będą wliczane do tego limitu, ponieważ ich produkcja w Europie dopiero się rozwija i wciąż w dużej mierze zależy od dostaw spoza UE.

Tak skonstruowane przepisy mają utrudnić sytuację producentom, którzy chcieliby jedynie montować samochody w Europie z części sprowadzanych z Chin. Aby spełnić wymagania, konieczne będzie korzystanie z europejskich łańcuchów dostaw.

Szansa dla polskiej branży motoryzacyjnej

Nowe regulacje mogą okazać się korzystne również dla Polski. Choć w naszym kraju nie powstają jeszcze masowo elektryczne samochody osobowe, Polska jest jednym z ważniejszych producentów komponentów motoryzacyjnych w Europie.

Z danych za 2024 rok wynika, że eksport części i podzespołów automotive z Polski osiągnął wartość około 17,5 miliarda euro. Jeśli unijne regulacje faktycznie zaczną premiować komponenty produkowane w UE, polskie firmy mogą znacząco zwiększyć swoją rolę w europejskim łańcuchu dostaw.

Na razie projekt, ale kierunek jest jasny

Na razie Industrial Accelerator Act pozostaje projektem i nie wiadomo jeszcze, kiedy dokładnie nowe przepisy wejdą w życie. Kierunek zmian wydaje się jednak oczywisty: Unia Europejska chce, aby publiczne pieniądze przeznaczane na transformację transportu w większym stopniu wzmacniały europejski przemysł, zamiast wspierać producentów z innych części świata.

Komentarze (0)