Kawa herbata
19.05.2026

Urzędy i wodociągi przechodzą na 4 dni pracy. Rząd zapłaci z podatków

R D
R D
NewsyPolityka
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Pomysł 4-dniowego tygodnia pracy jeszcze kilka lat temu wydawał się futurystyczną wizją. Dziś coraz więcej firm i instytucji sprawdza, czy taki model rzeczywiście może działać. Jednym z przykładów są wodociągi z Siemianowice Śląskie, które uczestniczą w rządowym pilotażu skróconego czasu pracy.

Przedstawiciele firmy przekonują, że pracownicy są bardziej wypoczęci, a to bezpośrednio przekłada się na ich wydajność. Czy właśnie tak będzie wyglądała przyszłość rynku pracy w Polsce?

Polacy nadal pracują dłużej niż większość Europy

Według danych Eurostatu Polacy należą do najbardziej zapracowanych narodów w Unii Europejskiej. Średni tydzień pracy w 2025 roku wyniósł w Polsce 38,7 godziny. To wynik znacznie wyższy od unijnej średniej, która wynosi 35,7 godziny.

Wśród państw UE więcej pracują jedynie Grecy. Dla porównania w Niemczech średni tydzień pracy wynosi zaledwie 33,8 godziny.

Coraz częściej pojawiają się więc pytania, czy skrócenie czasu pracy mogłoby poprawić jakość życia pracowników bez szkody dla gospodarki.

Rząd testuje nowy model pracy

Pilotaż 4-dniowego tygodnia pracy prowadzi obecnie Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Do programu zgłosiło się około dwóch tysięcy podmiotów, ale ostatecznie wybrano 90 firm i instytucji.

Założenie projektu jest proste – pracownicy mają pracować krócej, ale zachować dotychczasowe wynagrodzenie. Ewentualne koszty związane ze skróceniem czasu pracy pokrywa państwo.

Wśród uczestników programu znalazły się m.in. Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint.

Firma ze Śląska: „Da się to zorganizować”

Jak podkreśla rzecznik spółki, odpowiednie przygotowanie było kluczowe dla powodzenia projektu. Zmiany organizacyjne rozpoczęły się jeszcze w czasie pandemii.

Instytucja ograniczyła bezpośrednią obsługę mieszkańców do trzech dni w tygodniu, a pozostały czas przeznaczono na zadania wewnętrzne. Dni wolne ustalane są indywidualnie z pracownikami tak, aby zachować ciągłość działania firmy.

To szczególnie ważne w branży, w której awarie mogą występować o każdej porze dnia i nocy.

Przedstawiciele wodociągów przekonują jednak, że przy odpowiednim planowaniu możliwe jest pogodzenie krótszego tygodnia pracy z normalnym funkcjonowaniem przedsiębiorstwa.

Czy krótszy tydzień pracy ma drugie dno?

Choć idea 4-dniowego tygodnia pracy budzi entuzjazm wielu pracowników, ekonomiści zwracają uwagę także na potencjalne zagrożenia.

Pojawiają się pytania, co stanie się po zakończeniu państwowych dopłat. Firmy prywatne mogą zacząć analizować, czy skoro tę samą pracę można wykonać w krótszym czasie, to nie oznacza to nadmiaru etatów.

W praktyce mogłoby to prowadzić do redukcji zatrudnienia zamiast poprawy warunków pracy.

Eksperci ostrzegają małe firmy

Zdaniem ekonomistów skrócony tydzień pracy może sprawdzić się przede wszystkim w dużych organizacjach i firmach dysponujących odpowiednim kapitałem.

Znacznie trudniej może być w przypadku małych i średnich przedsiębiorstw, które konkurują głównie niskimi kosztami pracy. Dla nich dodatkowy dzień wolny pracownika może oznaczać wzrost kosztów i spadek konkurencyjności.

Eksperci podkreślają jednak, że rozwój technologii i automatyzacji może stopniowo zmieniać rynek pracy, a 4-dniowy tydzień pracy z czasem przestać być jedynie eksperymentem.

Czy Polska jest gotowa na rewolucję?

Pilotaż prowadzony przez resort pracy pokazuje, że skrócenie czasu pracy jest możliwe – przynajmniej w części branż. Nadal jednak nie wiadomo, jakie będą długofalowe skutki tego rozwiązania dla gospodarki, rynku pracy i samych pracowników.

Komentarze (0)