20.03.2026

USA nie wyraziły zgody na produkcję rakiet do Himarsów w Polsce

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
NewsyPolityka
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Polska od kilku lat intensywnie rozwija swoje zdolności artylerii rakietowej, stawiając m.in. na amerykański system HIMARS. Kluczowym elementem tej układanki jest jednak nie tylko zakup wyrzutni, ale także możliwość produkcji amunicji w kraju. Tymczasem Stany Zjednoczone wciąż nie wyraziły zgody na transfer technologii pocisków GMLRS do Polski, co budzi pytania o rzeczywiste przyczyny tej decyzji.

Polityka ważniejsza niż technologia?

Według byłego dowódcy sił USA i NATO w Europie, generała Phillipa Breedlove’a, główną barierą nie są kwestie techniczne, lecz polityczne. Chodzi przede wszystkim o obawy związane z potencjalnym wykorzystaniem broni dalekiego zasięgu.

W jego ocenie część zachodnich decydentów nie chce, aby kolejne państwa – nawet sojusznicze – posiadały zdolność do rażenia celów głęboko na terytorium Rosji. Tego typu ograniczenia były już widoczne podczas wojny w Ukrainie, gdzie przekazywane uzbrojenie często objęte było restrykcjami dotyczącymi jego użycia.

GMLRS – kluczowa amunicja

Pociski GMLRS stanowią podstawowe uzbrojenie systemów HIMARS. Każda wyrzutnia może odpalić sześć takich rakiet, o zasięgu sięgającym około 80-85 kilometrów. To broń precyzyjna, skuteczna i sprawdzona w działaniach bojowych.

Dla Polski możliwość ich produkcji oznaczałaby nie tylko większą niezależność, ale też zdolność do szybkiego uzupełniania zapasów w sytuacji kryzysowej. Bez tego kraj pozostaje uzależniony od dostaw z zagranicy.

Program Homar-A w impasie

Brak zgody ze strony USA sprawia, że rozwój programu Homar-A, czyli „spolonizowanej” wersji HIMARS, napotyka poważne trudności. Choć rozmowy trwają od 2023 roku, nie przyniosły dotąd przełomu.

Sytuacja kontrastuje z drugim programem – Homar-K, realizowanym we współpracy z Koreą Południową. W tym przypadku transfer technologii przebiega sprawnie, a dostawy wyrzutni realizowane są zgodnie z planem.

Nieliczni z dostępem do technologii

Polska nie jest jedynym krajem, który napotyka ograniczenia. Nawet państwa o długoletniej współpracy wojskowej z USA, takie jak Niemcy, nie uzyskały pełnej zgody na integrację czy produkcję niektórych systemów rakietowych.

Jak dotąd tylko Australia otrzymała zgodę na uruchomienie produkcji pocisków GMLRS poza Stanami Zjednoczonymi. Pokazuje to, jak restrykcyjnie Waszyngton podchodzi do kontroli zaawansowanych technologii wojskowych.

Nowe systemy i ograniczony eksport

Równolegle rozwijane są kolejne generacje uzbrojenia dla HIMARS, w tym:

  • GMLRS-ER o zasięgu nawet 200 km,
  • pociski PrSM zdolne razić cele oddalone o około 500 km.

Choć Polska może je kupować w ramach procedur eksportowych, dostęp do ich produkcji lub technologii pozostaje bardzo ograniczony.

Szerszy problem NATO

Sprawa HIMARS i GMLRS wpisuje się w szerszy problem w ramach NATO – niedoboru nowoczesnej amunicji i ograniczonego dzielenia się technologiami. W obliczu współczesnych konfliktów, takich jak wojna w Ukrainie, rośnie znaczenie zdolności produkcyjnych w krajach sojuszniczych.

Eksperci wskazują, że brak większej otwartości w tej kwestii może w przyszłości osłabić zdolności obronne całego sojuszu. Tym bardziej że potencjalni przeciwnicy intensywnie rozwijają własne technologie i produkcję.

Co dalej?

Na dziś przyszłość programu Homar-A pozostaje niepewna. Polska może kontynuować zakupy amunicji z USA, ale bez lokalnej produkcji trudno mówić o pełnej niezależności.

Decyzje w tej sprawie będą miały nie tylko wymiar militarny, ale również polityczny i strategiczny. To one zdecydują, czy Polska stanie się realnym producentem nowoczesnego uzbrojenia, czy pozostanie przede wszystkim jego odbiorcą.

Komentarze (0)