W łódzkiej Platformie Obywatelskiej (PO) doszło do głębokiej reorganizacji, która znacząco zmieniła układ sił w partii i doprowadziła do wybuchu wewnętrznych konfliktów. Decyzja o restrukturyzacji struktur lokalnych, podjęta przez zarząd regionu pod przewodnictwem Cezarego Grabarczyka, zburzyła dotychczasowy porządek, w którym dominującą rolę odgrywała prezydent Łodzi, Hanna Zdanowska.
Zmiany, które wszystko zmieniły
Jeszcze do niedawna w Łodzi istniało jedno, silne Koło Łódź, którym kierowała Zdanowska. Właśnie to koło stanowiło trzon lokalnych struktur Platformy, skupiając większość działaczy partyjnych. 25 stycznia 2025 roku sytuacja jednak uległa radykalnej zmianie. Zarząd regionu PO zdecydował o podziale jednego dużego koła na siedem mniejszych. Na ich czele stanęli między innymi prominentni parlamentarzyści i lokalni liderzy: Małgorzata Niemczyk, Artur Dunin, Krzysztof Kwiatkowski, Krzysztof Piątkowski i Joanna Skrzydlewska.
Ta zmiana oznaczała praktyczne odsunięcie Hanny Zdanowskiej od władzy w łódzkiej Platformie. Nadzór nad nowo powstałymi kołami przejął zarząd regionu kierowany przez Cezarego Grabarczyka, co wielu komentatorów uznało za próbę ograniczenia wpływów Zdanowskiej i jej najbliższych współpracowników.
Konflikty i polityczne ambicje
Reorganizacja łódzkiej PO odbywa się w cieniu rywalizacji między Hanną Zdanowską a marszałek województwa łódzkiego Joanną Skrzydlewską. Skrzydlewska, która nie kryje swoich ambicji politycznych, aspiruje do objęcia stanowiska prezydenta Łodzi. Choć publicznie obie polityczki zaprzeczają istnieniu otwartego konfliktu, ich działania i rosnące napięcia wskazują na zaostrzenie rywalizacji.
Podział struktur łódzkiej Platformy dał Skrzydlewskiej i innym liderom nową przestrzeń do budowania własnych wpływów. Zdanowska, z kolei, próbowała przekonać członków swojego dotychczasowego koła do pozostania przy niej. „Liczę na to, że mimo ostatnich wydarzeń – niepotrzebnych w momencie walki o prezydenturę naszego kraju – zostaniecie ze mną” – apelowała Zdanowska do partyjnych kolegów. Jednak wielu z nich postanowiło podążyć inną drogą.
Kto z kim „kocha Łódź”?
Nowo powstałe koła szybko stały się areną politycznej mobilizacji. Podział na mniejsze struktury ujawnił osobiste sojusze i ambicje lokalnych działaczy. Liderzy, tacy jak poseł Krzysztof Piątkowski, senator Krzysztof Kwiatkowski, poseł Paweł Bliźniuk czy wiceprezydent Adam Wieczorek, stanęli na czele własnych kół, do których przeszło wielu dotychczasowych członków Koła Łódź.
Przykładowo, aż pięcioro radnych klubu Koalicji Obywatelskiej (KO) w Radzie Miejskiej Łodzi – Paulina Setnik, Katarzyna Wachowska, Ewa Bujnowicz, Justyna Chojnacka-Duraj i Bogusław Hubert – zasiliło Koło Obywatelskie firmowane przez posła Bliźniuka i wiceprezydenta Wieczorka. Z kolei radna Marcelina Hamczyk została przewodniczącą Koła Łódź Metropolia, którego inicjatorem jest senator Krzysztof Kwiatkowski.
Wojna o władzę trwa
Mimo deklaracji o jedności i wspólnym celu, napięcia w łódzkiej PO są coraz bardziej widoczne. Zdanowska wraz z grupą wiernych współpracowników, takich jak Bartosz Domaszewicz, Tomasz Kacprzak czy Mateusz Walasek, postanowiła pozostać w Kole Łódź, próbując odbudować swoją pozycję. Jednak nowa rzeczywistość partyjna nie sprzyja zachowaniu dotychczasowych wpływów.
Co więcej, decyzja zarządu regionu o przejęciu nadzoru nad strukturami miejskimi została zakwestionowana przez środowisko Zdanowskiej. Do zarządu krajowego PO trafiło odwołanie, w którym zakwestionowano legalność tej decyzji. Zdanowska i jej współpracownicy uważają, że to zarząd Koła Łódź, a nie zarząd regionu, powinien sprawować władzę do czasu nowych wyborów.
Nowa era czy początek końca?
Reorganizacja łódzkiej PO jest interpretowana jako część szerszej strategii Platformy Obywatelskiej, która ma na celu osłabienie pozycji lokalnych „baronów politycznych” i wprowadzenie bardziej dynamicznych struktur. Jednak skutki tej decyzji mogą być dalekosiężne. Podział na mniejsze koła stworzył nowe frakcje i zaostrzył rywalizację, co w dłuższej perspektywie może osłabić łódzką PO.
Przed nami kolejne miesiące, które pokażą, czy łódzka Platforma Obywatelska zdoła wyjść z tego wewnętrznego konfliktu silniejsza, czy też rozpad na frakcje będzie początkiem jej osłabienia na lokalnej scenie politycznej. Jedno jest pewne – w łódzkiej PO nastały czasy zmian, a przyszłość partii w tym regionie rysuje się wyjątkowo niepewnie.

Komentarze (0)