W Służbie Ochrony Państwa narasta napięcie po głośnej aferze związanej z kradzieżą samochodu należącego do rodziny premiera Donalda Tuska. Sprawa, która początkowo wydawała się incydentem kryminalnym, przerodziła się w poważny kryzys kadrowy w jednej z kluczowych formacji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie.
Jak informuje TVN24, kadra kierownicza SOP wystosowała list do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, w którym domaga się powrotu do służby generała brygady Radosława Jaworskiego, komendanta formacji odsuniętego od obowiązków po wrześniowych wydarzeniach.
Kradzież auta rodziny premiera
Na początku września 2025 roku w Sopocie skradziony został samochód marki Lexus należący do rodziny Donalda Tuska, który posiada tam prywatny dom. Kilka godzin później pojazd odnaleziono na parkingu w Gdańsku. Zarówno sopocka posesja, jak i warszawski dom premiera, objęte są ochroną SOP, co automatycznie nadało sprawie wymiar bezpieczeństwa państwa.
Oprócz policji do wyjaśnienia zdarzenia zaangażowano służby specjalne. Sam fakt, że do kradzieży doszło w miejscu objętym ochroną, wywołał pytania o skuteczność procedur i nadzoru.
Kadrowe trzęsienie ziemi w SOP
Niedługo po incydencie szef SOP gen. bryg. Radosław Jaworski został wysłany na przymusowy urlop. Od tego czasu nie wrócił do pełnienia obowiązków, a obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim. Jego odsunięcie wywołało głębokie poruszenie w strukturach formacji.
Jak ustalił TVN24, kilkunastu dyrektorów SOP podpisało się pod listem skierowanym do MSWiA. Sygnatariusze alarmują, że służba pozbawiona formalnego komendanta funkcjonuje coraz gorzej, a generał Jaworski jest – ich zdaniem – doświadczonym i kompetentnym dowódcą.
W pozbawionej komendanta służbie źle się dzieje
– brzmi jedno z kluczowych zdań przywoływanych przez portal.
„Bunt dowódców” i polityczne napięcie
Anonimowy informator zbliżony do SOP określa całą sytuację jako otwarty bunt najwyższych rangą dowódców i wotum nieufności wobec kierownictwa MSWiA, które zdecydowało o odsunięciu generała Jaworskiego.
To sygnał, że decyzja polityczna uderzyła w morale i stabilność formacji
– twierdzi rozmówca TVN24.
Resort spraw wewnętrznych potwierdził otrzymanie listu. Jak przekazała anonimowa osoba z MSWiA, ministerstwo zamierza odnieść się do pisma jeszcze w tym tygodniu.
Sprawca zatrzymany
Tymczasem wątek kryminalny sprawy został szybko domknięty. Cztery dni po kradzieży funkcjonariusze zatrzymali na lotnisku 41-letniego Łukasza W., który planował wylot do Bułgarii. Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty: kradzieży samochodu z włamaniem oraz posłużenia się podrobionymi tablicami rejestracyjnymi. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
Zatrzymanie sprawcy nie zakończyło jednak kryzysu w SOP – wręcz przeciwnie, uwypukliło napięcia wewnętrzne i pytania o odpowiedzialność kierownictwa służby.
Kryzys zaufania w kluczowej formacji
Spór wokół generała Jaworskiego i reakcja kadry kierowniczej pokazują, że sprawa kradzieży auta premiera stała się katalizatorem znacznie głębszego konfliktu. W grę wchodzi nie tylko odpowiedzialność personalna, ale także relacje między służbami a nadzorującym je resortem.
Najbliższe dni pokażą, czy MSWiA zdecyduje się na przywrócenie komendanta SOP, czy też konflikt wejdzie w kolejną fazę. Jedno jest pewne: w formacji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie panuje dziś atmosfera daleka od stabilności.

Komentarze (0)