Województwo lubuskie to jeden z najmniejszych regionów w Polsce, ale różnice między jego dwiema głównymi aglomeracjami – Zieloną Górą i Gorzowem Wielkopolskim – stają się coraz bardziej widoczne. W szczególności dotyczy to dostępu do transportu kolejowego. Podczas gdy Zielona Góra rozwija się jako regionalny węzeł komunikacyjny, Gorzów coraz częściej określany jest jako „miasto na bocznicy”.
Dane pokazują jasno: z Zielonej Góry każdego dnia odjeżdża aż 65 pociągów regionalnych, natomiast z Gorzowa – zaledwie 39.
To nie przypadek, a efekt decyzji władz samorządowych. Profil „Kolej Gorzowska”, który monitoruje i komentuje sprawy transportowe północy województwa, bije na alarm – Gorzów doświadcza wykluczenia komunikacyjnego. Brak dogodnych połączeń to nie tylko utrudnienia dla pasażerów. To także realne ograniczenie dla rozwoju miasta, jego dostępności dla turystów i inwestorów. Mieszkańcy muszą się zmagać z problemami w dojeździe do pracy, szkoły czy lekarza, a o bezpośrednich połączeniach za granicę mogą jedynie pomarzyć.
Tymczasem południowa część województwa wręcz tętni ruchem kolejowym. W regionie Żar i Żagania kursuje nawet do 26 pociągów dziennie, a Zielona Góra–Nowa Sól to trasa z 23 połączeniami dziennie. Zielona Góra ma także przewagę w połączeniach międzywojewódzkich (21) i zagranicznych (14), co czyni ją regionalnym centrum komunikacyjnym z prawdziwego zdarzenia. Gorzów nie ma ani jednego bezpośredniego połączenia międzynarodowego, a jedynie trzy międzywojewódzkie. Różnica jest ogromna – i coraz trudniejsza do uzasadnienia.
Problem nie dotyczy jednak wyłącznie Gorzowa. Północ województwa cierpi na poważne braki w infrastrukturze kolejowej. Są miejscowości, do których nie dociera żaden pociąg, jak np. Sulęcin, Międzyrzecz czy Dębno. Linia Kostrzyn–Dębno jest całkowicie zawieszona, a jej reaktywacja nie została nawet wpisana do planów strategicznych. Jednocześnie w innych częściach regionu realizowane są kolejne inwestycje w kolej, które jeszcze bardziej zwiększają przewagę Zielonej Góry.
Kto o tym decyduje? Pociągi regionalne w Lubuskiem są zamawiane i finansowane przez Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego, czyli ten sam urząd, który teoretycznie powinien równo dbać o interesy całego regionu. Zdaniem wielu mieszkańców Gorzowa i okolic, te decyzje są niesprawiedliwe i nieprzemyślane. Dla nich brak pociągów to nie statystyka – to codzienność, która ogranicza możliwości życia, pracy i rozwoju.

Komentarze (0)