Relacja Denisa Załęckiego z ojcem od dawna budzi emocje wśród fanów sportów walki. „Bad Boy” i Dawid „Crazy” Załęcki jeszcze niedawno występowali razem na galach freakfightowych, a dziś widać między nimi poważny rozłam. Ojciec otwarcie mówi, że wstydzi się syna, a Denis odpowiada, że nie dostał od niego żadnych dobrych wzorców.
W rozmowie z FANSPORTU TV Denis spróbował wytłumaczyć swoje zachowanie.
Czy żałuję? Za dużo powiedziane, ale może powinienem ugryźć się w język. Mogłem ojcu napisać prywatnie, a nie mówić tego publicznie. Zareagowałem emocjonalnie, bo taki już jestem
– przyznał.
Emocje zamiast chłodnej kalkulacji
Denis nie kryje, że ma gwałtowny charakter.
Potrafię w trzy sekundy się wkurzyć i kogoś stłuc, ale też w trzy sekundy się popłakać, gdy chodzi o moją córkę. Tak samo było wtedy – zobaczyłem wpis ojca, wkurzyłem się i odpowiedziałem. Może nie powinienem
– powiedział.
Choć zaznacza, że żałuje formy reakcji, podkreśla, że słowa ojca były dla niego bolesne.
Trochę niefajnie, trochę przykro, ale co? Nic z tym nie zrobię. To jego decyzja
– dodał.
Brak wzorców i bolesne słowa
Sednem sporu są zarzuty Denisa, że ojciec nie przekazał mu w dzieciństwie odpowiednich wartości. To właśnie one miały ukształtować jego dzisiejsze podejście do życia i tłumaczyć impulsywność.
Nie miałem dobrych wzorców, więc nie obwiniajcie mnie, że ich nie znam
– mówił wcześniej w mediach.
Ojciec natomiast twierdzi, że Denis zawiódł go swoim zachowaniem i publicznymi wyborami, co tylko pogłębiło konflikt.
Publiczne pranie brudów czy szczerość?
Trudno nie zauważyć, że cała sprawa toczy się głównie w internecie. Posty, wywiady i nagrania szybko trafiają do mediów i wzbudzają lawinę komentarzy. Denis sam przyznał, że lepiej byłoby porozmawiać prywatnie, ale emocje wzięły górę.
To, czy obaj będą w stanie usiąść do rozmowy bez kamer i mikrofonów, pozostaje otwartą kwestią. Na razie wygląda na to, że obaj chcą mieć ostatnie słowo – a fani obserwują ten rodzinny konflikt niczym kolejną walkę w oktagonie.

Komentarze (0)