Brutalny mord na 16-latce pod Barceloną obnażył głębokie podziały w Hiszpanii. Podczas gdy rodzina opłakuje dziewczynę zasztyletowaną przez marokańskiego imigranta, lewicowi aktywiści zakłócili minutę ciszy, uznając upamiętnianie ofiary za „faszyzm”. Krwawa majówka Do makabrycznej zbrodni doszło w sobotę, 2 maja, w spokojnej zazwyczaj dzielnicy Finestrelles. 16-letnia Chinka została zaatakowana przez 25-letniego Marokańczyka w pobliżu szpitala […]
Brutalny mord na 16-latce pod Barceloną obnażył głębokie podziały w Hiszpanii. Podczas gdy rodzina opłakuje dziewczynę zasztyletowaną przez marokańskiego imigranta, lewicowi aktywiści zakłócili minutę ciszy, uznając upamiętnianie ofiary za „faszyzm”.
Krwawa majówka
Do makabrycznej zbrodni doszło w sobotę, 2 maja, w spokojnej zazwyczaj dzielnicy Finestrelles. 16-letnia Chinka została zaatakowana przez 25-letniego Marokańczyka w pobliżu szpitala Sant Joan de Déu. Napastnik zadał dziewczynie ponad 30 ciosów nożem, celując w szyję i klatkę piersiową. Ofiara zmarła na miejscu z powodu wykrwawienia.
Według naocznych świadków, morderca podczas ataku miał wykrzykiwać religijne hasła, w tym „Allah Akbar”. Sprawca ranił również 58-letniego mężczyznę, który próbował ratować nastolatkę. Policja potwierdziła, że ofiara i sprawca nie znali się wcześniej – była to przypadkowa, brutalna napaść na bezbronne dziecko.
Skandaliczna postawa lewicy
Prawdziwy szok wywołały wydarzenia z poniedziałku, 4 maja. Gdy mieszkańcy zebrali się przed ratuszem, by uczcić pamięć zamordowanej, na miejscu pojawili się lewicowi aktywiści. Zamiast zachować powagę, zaczęli skandować hasła antyfaszystowskie. Dla protestujących sam fakt wskazania narodowości sprawcy był powodem, by uznać ceremonię za wiec polityczny.
Interweniować musiała zdruzgotana rodzina 16-latki, która starła się z ludźmi zakłócającymi uroczystość. Bliscy ofiary nie potrafili zrozumieć, jak w obliczu tak bestialskiego mordu można stawać po stronie ideologii, całkowicie ignorując cierpienie niewinnych ludzi i ból rodziców.
Śledztwo w cieniu polityki
Katalońska policja zatrzymała sprawcę godzinę po mordzie na alei Diagonal w Barcelonie. Mężczyzna wciąż trzymał w ręku zakrwawione narzędzie zbrodni. Mimo relacji o religijnych okrzykach, służby skierowały podejrzanego na oddział psychiatryczny, co wielu komentatorów odczytuje jako próbę uniknięcia klasyfikacji czynu jako ataku terrorystycznego.
Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach międzynarodowych, stając się symbolem napięć związanych z polityką migracyjną w Hiszpanii. Obserwatorzy zwracają uwagę na przerażający paradoks: sytuację, w której ofiara morderstwa staje się tłem dla ideologicznej obrony sprawcy przez skrajne ugrupowania, które za faszyzm uznają domaganie się sprawiedliwości.
Źródło: el Periodico

Komentarze (0)