10.07.2025

Hiszpańska prawica chce deportować 8 milionów imigrantów

Dorian Skrzypnik
Dorian Skrzypnik
Polityka
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

W Europie od dawna toczy się cicha wojna – nie z bronią w ręku, ale o kulturę, tradycję i przyszłość narodów. Hiszpania właśnie weszła w jej najostrzejszy etap. Partia Vox, reprezentująca konserwatywną i narodową prawicę, jasno i otwarcie wypowiedziała się w sprawie, o której wiele środowisk boi się mówić głośno – masowej deportacji imigrantów i ich potomków, którzy nie integrują się z hiszpańskim społeczeństwem.

Na konferencji prasowej rzeczniczka Vox, Rocío de Meer, powiedziała to, co wielu Hiszpanów myśli, ale niewielu ma odwagę powiedzieć publicznie: Hiszpania zmierza ku przepaści demograficznej i kulturowej, a jej przyszłość zależy od radykalnych decyzji tu i teraz. De Meer zapowiedziała plan „reemigracji” nawet ośmiu milionów osób pochodzenia obcego, w tym także tzw. „drugiego pokolenia” – czyli dzieci imigrantów, które choć urodzone w Hiszpanii, nie przyjęły jej wartości i stylu życia.

Wśród osób objętych planem mają znaleźć się przestępcy, islamiści narzucający obcą religię, a także ci, którzy żyją na koszt państwa i nie przejawiają chęci do integracji. Vox nie ukrywa – proces będzie trudny i bolesny, ale konieczny dla przetrwania narodu hiszpańskiego.

Mamy prawo przetrwać jako lud. Jeśli nie podejmiemy działań teraz, nasza tożsamość zniknie z mapy Europy” – mówiła de Meer.

Kryzys, który nie zniknie sam

Dziś Hiszpania liczy około 49 milionów mieszkańców, z czego blisko 7 milionów to obcokrajowcy, a ponad 9 milionów osób urodziło się poza krajem. Dla porównania – w latach 90. imigranci stanowili zaledwie 1–2% społeczeństwa. Dziś – to miliony ludzi, z których wielu nie zamierza dostosowywać się do hiszpańskich norm, obyczajów i prawa.

De Meer powołała się na badania demografa Alejandro Macarróna, który ostrzega, że do 2044 roku obcokrajowcy i ich potomkowie mogą stanowić większość społeczeństwa hiszpańskiego. W niektórych miastach, jak Vitoria czy Almería, „punkt krytyczny” może nastąpić jeszcze wcześniej – już w 2039 roku.

To nie są tylko liczby. To alarm dla każdego, komu zależy na przyszłości Hiszpanii jako narodu opartego na tradycji, chrześcijaństwie i wspólnym dziedzictwie kulturowym.

„Reemigracja” – termin, który wzbudza emocje

Choć termin „reemigracja” może wydawać się kontrowersyjny, jego sens jest jasny: odwrócenie skutków polityki imigracyjnej ostatnich dekad. Vox zapowiada audyt wszystkich nadanych obywatelstw i cofnięcie nielegalnych naturalizacji. To działanie skierowane nie przeciwko ludziom jako jednostkom, ale przeciwko systemowi, który przez lata rozmywał narodową tożsamość Hiszpanów pod pretekstem „tolerancji” i „różnorodności”.

Trzeba zadać sobie pytanie: czy mamy być jedynie terytorium, na którym każdy może żyć wedle swoich zasad, czy narodem z historią, językiem i wartościami, których bronimy? Vox jasno wybiera drugą opcję.

Hiszpania w stanie oblężenia

De Meer mówi wprost: „Nasze ulice już nie należą do nas”. W wielu dzielnicach hiszpańskich miast – szczególnie tych, gdzie koncentracja imigrantów jest największa – mieszkańcy coraz częściej czują się obco, a bezpieczeństwo spada. Napady, gwałty, bójki na tle etnicznym – to codzienność, z którą mierzą się zwykli Hiszpanie, często bez pomocy ze strony państwa.

Przykładem może być przypadek gwałtu w Alcalá de Henares, którego miał dopuścić się uchodźca z Mali. Dla Vox to symbol szerszego problemu – niekontrolowanej migracji, która zamiast wzbogacać społeczeństwo, coraz częściej je rozkłada od środka.

Wobec niemocy i kompromisowości tzw. partii centrum, które od lat zamiatają problem pod dywan, Vox prezentuje alternatywę twardą, ale konkretną. Nie chodzi o nienawiść – chodzi o przetrwanie. O prawo Hiszpanów do życia w swoim kraju według własnych zasad.

To, co dla jednych jest radykalizmem, dla innych jest ratunkiem przed utratą wszystkiego, co kochają – języka, kultury, religii, bezpieczeństwa. Gdy Europa Zachodnia płonie od błędów polityki migracyjnej, Hiszpania ma szansę obrać inny kurs.

Komentarze (0)