Jesteśmy lepsi, niż myślimy – globalne badanie obala mit o ludzkiej niesolidarności
22.06.2026

Jesteśmy lepsi, niż myślimy – globalne badanie obala mit o ludzkiej niesolidarności

Redakcja
Redakcja
Ciekawostki
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Globalne badanie opublikowane w magazynie „Science" pokazuje, że 69% ludzi na świecie wybiera współpracę dla dobra wspólnego – choć sami spodziewamy się jej zaledwie u 47% innych. Niemcy biją rekordy zarówno we współpracy, jak i w pesymizmie wobec rodaków. Dlaczego ta iluzja kosztuje nas realnie i jak działa mechanizm samospełniającej się przepowiedni nieufności?

Wyobraź sobie, że większość ludzi wokół odmawia zrzucenia się na wspólny cel, bo uważa, że „inni i tak nie dadzą”. Tymczasem badanie opublikowane w prestiżowym magazynie naukowym „Science” pokazuje, że ta intuicja jest statystycznie fałszywa – i to niemal wszędzie na świecie. Pesymizm wobec innych nie jest trzeźwym realizmem. Jest błędem poznawczym, który kosztuje nas realnie.

Najważniejsze:

  • Aż 69% uczestników badania z całego świata wybrało opcję współpracy, rezygnując z wyższej prywatnej wypłaty na rzecz wspólnego dobra.
  • Ludzie przeciętnie spodziewali się, że tylko 47% innych będzie współpracować – pomylili się o 22 punkty procentowe.
  • W Niemczech rzeczywista skłonność do współpracy wyniosła aż 86%, podczas gdy Niemcy spodziewali się jej tylko u niespełna połowy swoich rodaków.
  • Pesymistyczna błędna ocena innych wystąpiła w 124 z 125 badanych krajów – to zjawisko niemal powszechne.
  • Mechanizm samospełniającej się przepowiedni sprawia, że niedocenianie innych realnie obniża naszą własną gotowość do współpracy.

Na czym polegało badanie – i co je wyróżnia?

Zespół badawczy z Bonn i Frankfurtu oparł swoje wnioski na eksperymentach behawioralnych z udziałem ponad 100 tysięcy osób z 125 reprezentatywnych próbek krajowych. Według informacji podawanych przez Uniwersytet w Bonn jest to pierwsza tego rodzaju analiza ludzkiej skłonności do współpracy przeprowadzona na tak globalną i reprezentatywną skalę.

Schemat eksperymentu był jednakowy wszędzie: każdy uczestnik był anonimowo łączony w parę z inną osobą z tego samego kraju i wybierał między pewnym zyskiem 100 dolarów dla siebie a zaledwie 70 dolarami – z zastrzeżeniem, że jeśli oboje partnerzy, niezależnie od siebie i bez możliwości rozmowy, wybiorą tę drugą opcję, na działania klimatyczne zostanie przekazane dodatkowe 400 dolarów. Klasyczny dylemat: prywatny interes kontra dobro wspólne.

Warto jednak od razu zastrzec ograniczenie, które każdy krytyczny czytelnik powinien mieć z tyłu głowy: kwota 100 dolarów ma zupełnie inną wagę w Niemczech, inną w Etiopii, a jeszcze inną w Polsce. Jednolita stawka w walucie dolarowej w krajach o bardzo różnej sile nabywczej to metodologiczne uproszczenie – autorzy zdecydowali się na nie zapewne dla porównywalności wyników między krajami, ale oznacza to, że rzeczywista „cena” wyboru współpracy nie była wszędzie taka sama. Wyniki między krajami należy więc porównywać z pewną ostrożnością.

Czytaj takze: Tsundoku. Czyli dlaczego wciąż kupujemy książki, których potem nie czytamy?

Siedem na dziesięć osób wybrało dobro wspólne

Wyniki okazały się zaskakujące. Średnio 69% uczestników z całego świata wybrało opcję współpracy, godząc się na mniejszy zysk indywidualny na rzecz działań klimatycznych. Problem w tym, że sami uczestnicy spodziewali się takiej postawy tylko u 47% innych. Przepaść między tym, jak naprawdę postępujemy, a tym, czego się po sobie nawzajem spodziewamy, wynosi ponad 20 punktów procentowych.

Co istotne, pesymistyczna błędna ocena innych ujawniła się w 124 na 125 badanych krajów. To nie jest kulturowa osobliwość kilku społeczeństw – to niemal reguła gatunkowa. Badacze podkreślają wprost, że jako gatunek jesteśmy bardziej kooperatywni, niż sami w to wierzymy.

Niemcy: rekordziści we współpracy i w pesymizmie jednocześnie

Szczególnie interesujący przypadek stanowią Niemcy. Z jednej strony osiągnęły jeden z najwyższych wyników rzeczywistej skłonności do współpracy – aż 86% uczestników wybrało opcję korzystną dla klimatu. Z drugiej strony właśnie Niemcy najsilniej niedoceniają współpracującą naturę swoich rodaków: spodziewali się kooperacji tylko od niespełna połowy z nich, co oznacza niedoszacowanie o blisko 40 punktów procentowych.

Jeden z autorów badania, Armin Falk z Uniwersytetu w Bonn, tłumaczył to w rozmowie z agencją prasową DPA pewną skłonnością do widzenia szklanki jako półpustej. Jego zdaniem odpowiadałoby to powszechnie obserwowanemu podstawowemu pesymizmowi wśród Niemców. To o tyle paradoksalne, że Niemcy uchodzą za społeczeństwo o silnych instytucjach i wysokim poziomie zaufania publicznego – a jednak właśnie tam przepaść między rzeczywistością a jej percepcją jest największa.

Kraj/Próba Rzeczywista współpraca Oczekiwana współpraca Różnica
Średnia globalna 69% 47% -22 punkty proc.
Niemcy 86% 47,6% -38 punktów proc.

Samospełniająca się przepowiednia: jak pesymizm niszczy współpracę

Najgroźniejszy mechanizm opisany w badaniu to nie sam pesymizm, lecz jego konsekwencje behawioralne. Jeśli wierzę, że inni nie będą współpracować, sam rezygnuję z kooperacji – i w ten sposób tworzę dokładnie tę rzeczywistość, której się obawiałem. Armin Falk wskazywał w tym kontekście, że wielu ludzi wpada w pułapkę kognitywnego samooszukiwania się, zbyt negatywnie oceniając otoczenie, i że taki pesymizm realnie osłabia gotowość do współpracy.

To zjawisko ma konkretne przełożenie na zbiorowe działanie. Kampanie na rzecz segregacji odpadów, zbiórki publiczne, akcje szczepień, lokalne inicjatywy energetyczne – wszystkie one opierają się na założeniu, że inni też się angażują. Gdy to założenie jest fałszywie pesymistyczne, próg wejścia rośnie: po co segregować, skoro sąsiad i tak wrzuca wszystko do jednego worka? Po co się szczepić, skoro inni i tak nie będą? Badanie sugeruje, że to błędne koło można przerwać – ale wymaga to aktywnej korekty wyobrażeń, nie tylko apeli o solidarność.

Autorzy badania nie opisują szczegółowo, czy samo ujawnienie wyników zmieniało zachowanie uczestników – czy wiedza o tym, że inni są bardziej kooperatywni, niż się spodziewamy, wystarczy, by przełamać pesymistyczny nawyk. To otwarte pytanie badawcze, które wskazuje kierunek kolejnych badań interwencyjnych.

Co to znaczy dla polskiego czytelnika

Badanie nie wyodrębnia Polski jako osobnego przypadku, więc nie wiemy, gdzie na globalnej mapie współpracy plasujemy się jako kraj. Nie wiemy też, który z 125 badanych krajów wypadł najgorzej – ani który, poza Niemcami, wypadł najlepiej. To informacja, której artykuł źródłowy po prostu nie zawiera.

Wiemy natomiast, że mechanizm pesymistycznej iluzji działa niemal wszędzie – i że Polska nie ma powodów, by czuć się wyjątkiem. Niskie zaufanie społeczne, sceptycyzm wobec zbiórek charytatywnych, przekonanie, że „i tak nikt nic nie zrobi” – to wszystko pasuje do wzorca opisanego przez badaczy. Jeśli siedem na dziesięć osób globalnie jest gotowych poświęcić własną korzyść dla wspólnego dobra, pytanie brzmi: dlaczego tak trudno nam w to uwierzyć i jak to przekonanie zmienić?

Czytaj takze: AI niszczy umiejętność wykrywania fake newsów? Badanie MIT pokazuje efekt, który powinien zaniepokoić polskie szkoły

Falk wskazuje na konkluzję, która powinna być punktem wyjścia każdej kampanii społecznej: gdyby ludzie byli mniej pesymistyczni i bardziej realistyczni w ocenie innych, mogliby żyć w lepszym świecie. Innymi słowy – zmiana zaczyna się nie od apelu o bycie lepszym człowiekiem, lecz od uświadomienia, że inni są lepsi, niż nam się wydaje.

Najczęściej zadawane pytania

Czy badanie było jednorazowe, czy można je powtórzyć i porównać wyniki w czasie?

Źródło nie opisuje planów replikacji ani pomiarów podłużnych. Badanie jest opisywane jako pierwsze tego rodzaju na globalną, reprezentatywną skalę – co oznacza, że nie ma jeszcze punktu odniesienia w czasie. Czy pesymizm wobec innych rośnie, maleje, czy pozostaje stały – tego na razie nie wiadomo.

Czytaj takze: Błędy bez konsekwencji? Polacy coraz głośniej domagają się rozliczania prokuratorów

Czy kraje autorytarne różniły się od demokratycznych?

Źródło nie analizuje wyników przez pryzmat ustroju politycznego. Badanie objęło 125 krajów, ale autorzy nie opisują, czy system rządów, poziom wolności obywatelskich ani stopień kontroli państwowej nad społeczeństwem korelują z rzeczywistą kooperatywnością lub z pesymizmem wobec innych.

Czy fakt, że stawka była wyrażona w dolarach, nie faworyzował bogatszych krajów?

To uzasadniona wątpliwość. Kwota 100 dolarów oznacza coś innego w Niemczech, a coś innego w krajach o znacznie niższej sile nabywczej. Jednolita stawka była prawdopodobnie konieczna dla porównywalności między krajami, ale sprawia, że „cena” wyboru współpracy nie była wszędzie równoważna. Autorzy badania nie opisują, jak rozwiązali ten problem metodologiczny.

Czy ujawnienie wyników badania uczestnikom zmieniało ich późniejsze zachowanie?

Źródło tego nie opisuje. To otwarte pytanie badawcze – czy sama informacja o tym, że inni są bardziej kooperatywni niż się spodziewamy, wystarczy, by przełamać pesymistyczny nawyk i faktycznie zwiększyć gotowość do współpracy w przyszłości.


Komentarze (0)