Kierowcy w Krakowie mogą wkrótce mocno odczuć zmiany w Strefie Płatnego Parkowania. Miasto planuje jedną z najbardziej restrykcyjnych reform parkowania w Polsce - zarówno pod względem czasu obowiązywania opłat, jak i ich wysokości. Jeśli nowe zasady wejdą w życie, parkowanie w centrum stanie się droższe, trudniejsze i obejmie także niedziele.
Płatne parkowanie niemal non stop
Najbardziej kontrowersyjna propozycja dotyczy wydłużenia godzin funkcjonowania strefy. Obecnie opłaty obowiązują od poniedziałku do soboty w godzinach 10.00-20.00. Po zmianach system miałby wyglądać następująco:
- Podstrefa A (centrum) – płatna codziennie, od poniedziałku do niedzieli, w godz. 9.00-22.00
- Podstrefy B i C – płatne od poniedziałku do soboty, również w godz. 9.00-22.00
W praktyce oznacza to wcześniejszy start opłat, późniejsze ich zakończenie oraz wprowadzenie płatnych niedziel w ścisłym centrum. To rozwiązanie niemal niespotykane w innych dużych miastach w Polsce i potencjalnie bardzo problematyczne dla turystów, którzy mogą nie spodziewać się konieczności płacenia za parkowanie w niedzielę.
Kara za brak biletu nawet 400 zł
Drugą zmianą, która uderzy bezpośrednio w portfele kierowców, jest planowana podwyżka opłaty dodatkowej za brak biletu parkingowego. Obecnie wynosi ona 250 zł, a przy szybkiej płatności spada do 150 zł. Nowa propozycja zakłada:
- 400 zł opłaty podstawowej
- 200 zł przy uregulowaniu w ciągu 7 dni
To wzrost sięgający nawet 60 proc. i jeden z najwyższych poziomów sankcji parkingowych w kraju.
„Koperty” tylko dla najbogatszych?
Jeszcze większe emocje budzą nowe stawki za miejsca zastrzeżone, czyli tzw. koperty, wykorzystywane głównie przez firmy i instytucje. Po zmianach ceny mają wzrosnąć drastycznie:
- A1 (najbardziej prestiżowe lokalizacje) – 5000 zł miesięcznie
- pozostałe sektory A – 3000 zł
- podstrefa B – 2500 zł
- podstrefa C – 2000 zł
- instytucje publiczne – 2000 zł
W niektórych przypadkach oznacza to podwyżki przekraczające 200 proc. Jednocześnie miasto utrzymuje limit liczby kopert na jeden podmiot, co ma zapobiegać „prywatyzowaniu” ulic.
Uszczelnienie systemu i mniej wyjątków
Projekt przewiduje także zmiany proceduralne, m.in. w zakresie korzystania z pojazdów zastępczych. Użytkownicy kopert będą musieli udowodnić prawo do korzystania z takiego auta, i to wyłącznie na czas rzeczywistej naprawy. Ma to ograniczyć nadużycia i obchodzenie zasad.
Dlaczego miasto chce zmian?
Władze Krakowa wskazują trzy główne cele reformy:
- zwiększenie rotacji pojazdów,
- ograniczenie ruchu samochodowego w centrum,
- zachęcenie mieszkańców do korzystania z transportu publicznego.
Nie bez znaczenia są też pieniądze. Miasto szacuje, że nowe zasady mogą przynieść nawet 40 mln zł dodatkowych wpływów rocznie, przy jednoczesnym wzroście kosztów obsługi strefy o ok. 5 mln zł.
Dla kierowców oznacza to jedno: drożej, dłużej i z mniejszym marginesem błędu. Z drugiej strony mieszkańcy strefy mogą zyskać większą dostępność miejsc parkingowych. Kluczowe pytanie brzmi jednak, czy tak daleko idące restrykcje faktycznie rozładują ruch w centrum, czy raczej wywołają falę frustracji.
Kraków na tle innych miast
Na tle Warszawy, Wrocławia czy Gdańska propozycje Krakowa wypadają wyjątkowo surowo – zwłaszcza płatne niedziele i godziny 9.00-22.00. Jeśli reforma zostanie przyjęta, stolica Małopolski stanie się liderem parkingowych ograniczeń w Polsce.
Na razie projekt jest na etapie zapowiedzi. Czy zmiany wejdą w życie w zaproponowanym kształcie? Odpowiedź poznamy w kolejnych miesiącach, ale jedno jest pewne – kierowcy w Krakowie nie mają powodów do optymizmu.

Komentarze (0)