[DO SPRAWDZENIA] Polityk uciekł przed sądem na Węgry i mieszka tam do dziś. Porównują go do Ziobry, ale jest jeden haczyk
02.06.2026

Polityk uciekł przed sądem na Węgry i mieszka tam do dziś. Porównują go do Ziobry, ale jest jeden haczyk

Redakcja
Redakcja
Newsy
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Nikoła Grujewski, były premier Macedonii Północnej, od lat mieszka w Budapeszcie, uciekając przed wyrokiem sądowym. Jego sprawa przypomina aferę z Ziobrą, ale jest jeden kluczowy szczegół.

Nikoła Grujewski, były premier Macedonii Północnej, od 2018 roku mieszka na Węgrzech – i nic nie wskazuje na to, żeby miał stamtąd wyjechać. Jego historia robi się głośna na nowo, bo coraz częściej zestawia się ją ze sprawą Zbigniewa Ziobry. Jest jednak jeden detal, który sprawia, że te dwie sytuacje nie są identyczne.

Grujewski rządził Macedonią Północną przez wiele lat, ale po zakończeniu kariery politycznej stanął twarzą w twarz z wymiarem sprawiedliwości. Sąd skazał go za nadużycia władzy – i właśnie wtedy, zamiast stawić się na odbycie kary, opuścił kraj. Wylądował w Budapeszcie, gdzie Viktor Orbán zapewnił mu de facto bezpieczną przystań. Węgry nie wydały go macedońskim władzom, a Grujewski do dziś prowadzi tam spokojne życie.

Przypadek byłego macedońskiego premiera trafił ostatnio na pierwsze strony gazet w całej Europie Środkowej, gdy zaczęto go zestawiać z kontrowersyjnym wyjazdem Zbigniewa Ziobry. Były minister sprawiedliwości i prokurator generalny Polski pojawił się na Węgrzech w chwili, gdy toczyły się wobec niego różne postępowania, co natychmiast wywołało burzę komentarzy. Politycy opozycji i część mediów błyskawicznie narysowali paralele między oboma sprawami.

Podobieństwa są, ale diabeł tkwi w szczegółach

Tu właśnie pojawia się ten jeden kluczowy haczyk. Grujewski uciekł na Węgry z prawomocnym wyrokiem skazującym – dosłownie w obliczu kary więzienia, którą miał odbyć. Jego ucieczka była jednoznaczna: człowiek skazany przez sąd zniknął za granicę, żeby tej kary uniknąć. W przypadku Ziobry sytuacja prawna była i pozostaje znacznie bardziej skomplikowana – nie ma tu mowy o prawomocnym wyroku skazującym ani o nakazu stawienia się w zakładzie karnym. Porównanie robi wrażenie, ale – jak przyznają nawet krytycy byłego ministra – nie jest ono w pełni uprawnione.

Grujewski jest natomiast przykładem klasycznym i dobrze udokumentowanym. Macedonia Północna wielokrotnie domagała się jego ekstradycji, jednak Budapeszt konsekwentnie odmawiał. To jeden z bardziej jaskrawych przykładów na to, jak Węgry pod rządami Orbána stały się – zdaniem wielu europejskich polityków i prawników – azylem dla osób ściganych przez wymiar sprawiedliwości w krajach regionu. Sprawa Grujewskiego jest w unijnych kuluarach przywoływana od lat jako argument w dyskusjach o praworządności na Węgrzech.

Były macedoński premier związany był z centroprawicową partią VMRO-DPMNE. Za jego rządów kraj był mocno uwikłany w skandale podsłuchowe i zarzuty o autorytarne zarządzanie państwem. Po politycznym upadku Grujewskiego Macedonia Północna przeszła przez głęboki kryzys, który zakończył się między innymi podpisaniem słynnego porozumienia z Prespa – na mocy którego kraj zmienił oficjalną nazwę z Republiki Macedonii na Macedonię Północną, co otworzyło drogę do integracji z NATO i starań o członkostwo w UE.

Budapeszt jako bezpieczna przystań – to nie pierwszyzna

Sprawa Grujewskiego to niejedyny taki przypadek. Krytycy polityki węgierskiej od dawna wskazują, że Budapeszt chętnie przyjmuje polityków i biznesmenów ze środkowej Europy, którzy mają problemy z prawem w swoich krajach. W kontekście unijnym jest to temat niezwykle drażliwy – bo Węgry są przecież członkiem Unii Europejskiej i formalnie zobowiązane do przestrzegania wspólnych standardów prawnych, w tym dotyczących współpracy w sprawach karnych.

Macedoński precedens pokazuje jednak, że między teorią a praktyką bywa przepaść. Grujewski mieszka w Budapeszcie już ósmy rok – i żadne naciski dyplomatyczne ani prawne jak dotąd nie przyniosły skutku. Dla wielu obserwatorów w regionie to właśnie ta sprawa – a nie żadna inna – jest najlepszą ilustracją tego, co dzieje się, gdy polityczna lojalność góruje nad praworządnością. Zestawienie z polskim przypadkiem chwyta uwagę, ale historia Grujewskiego jest – paradoksalnie – bardziej czarno-biała niż wszystkie te porównania mogłyby sugerować.

Komentarze (0)