27.02.2026

Noc eksplozji i groźby „otwartej wojny”. Pakistan i Afganistan na krawędzi konfliktu

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
NewsyPolityka
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Wybuchy w Kabulu, naloty potwierdzone przez Islamabad i ostre deklaracje polityków. W nocy z czwartku na piątek napięcie między Pakistan a Afganistan gwałtownie wzrosło. Obie strony mówią o odpowiedzi na agresję, a pakistański minister obrony wprost ogłosił „otwartą wojnę” z talibskimi władzami w Kabulu.

Naloty na Kabul i Kandahar

Według doniesień agencji AP i AFP mieszkańcy Kabul słyszeli w nocy serię eksplozji oraz odgłosy przelatujących myśliwców. Ataki miały objąć również Kandahar oraz prowincję Paktia.

Pakistańskie władze potwierdziły przeprowadzenie nalotów. Minister spraw wewnętrznych Mohsin Naqvi oświadczył, że siły zbrojne odpowiedziały „we właściwy sposób” na działania talibów. Z kolei minister obrony Khawaja Asif napisał w mediach społecznościowych, że „cierpliwość się wyczerpała”, a między krajami trwa już „otwarta wojna”.

Rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid potwierdził ataki, twierdząc jednocześnie, że nie było ofiar. Niezależna weryfikacja tych informacji pozostaje utrudniona.

Ofensywa przy granicy i dziesiątki ofiar

Eskalacja nie zaczęła się jednak tej nocy. W czwartek talibowie poinformowali o „szeroko zakrojonej” ofensywie przeciwko pakistańskim obiektom wojskowym w strefie przygranicznej. Według ich relacji zajęto co najmniej 15 placówek, a po stronie pakistańskiej miały zginąć „dziesiątki” żołnierzy.

Islamabad utrzymuje, że wcześniejsze naloty były wymierzone w bojowników Tehrik-i-Taliban Pakistan (TTP) oraz w struktury tzw. Państwa Islamskiego Prowincji Chorasan. Pakistan od lat oskarża Kabul o tolerowanie obecności TTP na afgańskim terytorium. Talibowie konsekwentnie temu zaprzeczają.

Bezpośrednim zapalnikiem obecnej eskalacji był niedawny zamach samobójczy w dystrykcie Bajaur w północno-zachodnim Pakistanie. W ataku zginęło 11 żołnierzy i jedno dziecko. Władze w Islamabadzie poinformowały, że sprawca był obywatelem Afganistanu.

Spór starszy niż oba rządy

Korzenie konfliktu sięgają 1947 r., gdy Pakistan uzyskał niepodległość po podziale Indii Brytyjskich. Oś sporu stanowi przebieg 2600-kilometrowej Linii Duranda, wytyczonej jeszcze w 1893 r. Kabul od dekad nie uznaje jej za prawomocną granicę państwową, argumentując, że podzieliła historyczne ziemie Pasztunów.

Od czasu powrotu talibów do władzy w sierpniu 2021 r. napięcia przybrały na sile. Dochodziło do regularnych wymian ognia, nalotów i zamachów. Jesienią ubiegłego roku tygodniowe walki pochłonęły ponad 70 ofiar śmiertelnych. Mimo prób mediacji i krótkotrwałych rozejmów, sytuacja pozostaje niestabilna.

Region w cieniu globalnych napięć

Obecna eskalacja ma miejsce w czasie, gdy sytuacja międzynarodowa jest już wyjątkowo napięta. Media amerykańskie informują, że Dowództwo Centralne USA przedstawiło prezydentowi Donald Trump możliwe warianty uderzenia na Iran. Równolegle brytyjskie media podają, że Teheran wzmacnia obronę swoich obiektów nuklearnych.

Choć świat koncentruje się na innych ogniskach zapalnych, konflikt na pograniczu pakistańsko-afgańskim może szybko wymknąć się spod kontroli. W regionie, gdzie od dekad krzyżują się interesy mocarstw i lokalnych frakcji, każde kolejne uderzenie niesie ryzyko pełnoskalowej wojny.

Jedno jest pewne: nocne eksplozje w Kabulu mogą okazać się początkiem kolejnego, niebezpiecznego rozdziału w relacjach między Islamabadem a talibskim rządem Afganistanu.

Komentarze (0)