23.01.2026

„Płacimy podwójnie”. System kaucyjny jako nowy ukryty koszt dla mieszkańców gmin

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
NewsyPolityka
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Od stycznia 2026 roku mieszkańcy Kobiór zapłacą więcej za odbiór odpadów - 39 zł od osoby miesięcznie. Dla tych, którzy nie będą segregować śmieci, stawka będzie trzykrotnie wyższa. Lokalne władze nie owijały w bawełnę: to nie inflacja, ceny paliwa ani prądu. Winny ma być system kaucyjny.

Choć w założeniu to rozwiązanie proekologiczne, w praktyce – jak pokazuje przykład Kobióra – przerzuca realne koszty na mieszkańców. Gmina wprost komunikuje: kiedyś firma odbierająca odpady sprzedawała plastik i w ten sposób obniżała koszty całego systemu. Dziś butelki PET, puszki i inne opakowania trafiają do automatów w sklepach. Zysk znika z systemu gminnego, a rachunek zostaje.

Efekt? Mieszkańcy – jak mówią władze – płacą podwójnie:

  1. kaucję w sklepie przy zakupie napojów,
  2. wyższe opłaty za śmieci w gminie.

Ekonomia odpadów, czyli co naprawdę się zmieniło

Problem nie dotyczy wyłącznie jednej miejscowości. Jak wskazuje Związek Miast Polskich, podobne sygnały płyną z innych gmin w kraju.

Prawnicze i ekonomiczne tło wyjaśnia Maciej Kiełbus z Ziemski&Partners Kancelaria Prawna. W skrócie:

  • system kaucyjny wycina z systemu gminnego odpady o tzw. dodatniej wartości (PET, puszki, makulatura),
  • to właśnie ich sprzedaż pozwalała finansować odbiór frakcji „nieopłacalnych”, czyli takich, do których zagospodarowania trzeba dopłacać,
  • gdy te „dochodowe” odpady znikają, powstaje luka finansowa,
  • lukę trzeba pokryć… z opłat mieszkańców.

To klasyczny mechanizm ekonomiczny: gdy znika źródło przychodu, koszty nie znikają razem z nim – są tylko przenoszone na inny podmiot. W tym przypadku na obywatela.

Rząd: „To zbyt daleko idące wnioski”

Innego zdania jest Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Resort podkreśla, że twierdzenie o bezpośrednim wpływie systemu kaucyjnego na wzrost opłat jest przedwczesne. Argumentacja jest prosta: w pierwszych miesiącach funkcjonowania systemu (październik–grudzień) jego skala była zbyt mała, by realnie wpływać na decyzje gmin.

Formalnie to może być prawda. Ekonomicznie – nie do końca. Sam fakt wprowadzenia systemu zmienia model finansowania gospodarki odpadami, a samorządy planują budżety z wyprzedzeniem. Jeżeli widzą, że stabilne źródło dochodu znika, zaczynają kompensować straty wcześniej, zanim problem stanie się krytyczny.

Ekologia kontra realne koszty

System kaucyjny ma sens środowiskowy. Zwiększa poziom recyklingu, ogranicza zaśmiecanie przestrzeni publicznej i poprawia jakość surowców wtórnych. Problem w tym, że ekologia bez uczciwego modelu finansowania staje się obciążeniem społecznym, a nie wspólnym projektem.

Dla mieszkańca efekt jest prosty i bardzo czytelny:

  • płaci kaucję przy kasie,
  • oddaje butelki,
  • a mimo to dostaje wyższy rachunek za śmieci.

Bez jasnego systemu rekompensat dla gmin system kaucyjny nie jest neutralny finansowo – tylko przesuwa pieniądze z jednego kieszeni do drugiej.

Kobiór jako zapowiedź trendu?

To, co dziś widzimy w Kobiórze, może być modelem przyszłości dla wielu gmin w Polsce. Jeśli system kaucyjny nie zostanie powiązany z realnym mechanizmem finansowego wyrównania strat samorządów, podwyżki opłat za odpady staną się normą, nie wyjątkiem.

W praktyce oznacza to jedno:
ekologiczne reformy bez zabezpieczenia ekonomicznego prowadzą do społecznego oporu. Bo dla mieszkańca nie liczy się system – liczy się rachunek.

A ten, jak w Kobiórze, właśnie zaczyna rosnąć.

Komentarze (0)