Polacy czytają dobrze w szkole, gorzej w dorosłości. Co się dzieje z kompetencjami po maturze?
18.06.2026

Polacy czytają dobrze w szkole, gorzej w dorosłości. Co się dzieje z kompetencjami po maturze?

Redakcja
Redakcja
Polska
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Polscy uczniowie należą do najlepiej czytających piętnastolatków w krajach OECD. Kilkanaście lat później ci sami ludzie zajmują jedno z ostatnich miejsc w rankingu kompetencji dorosłych. Dane z badania PIAAC 2023 i Polskiego Instytutu Ekonomicznego pokazują, że problem nie leży w szkole – lecz w tym, co dzieje się z umiejętnościami po jej zakończeniu.

Polscy piętnastolatkowie radzą sobie z czytaniem lepiej niż rówieśnicy z Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii. Kilkanaście lat później ci sami ludzie zajmują jedno z ostatnich miejsc wśród dorosłych w krajach rozwiniętych. Ten paradoks nie jest błędem pomiaru – to diagnoza systemu, który dobrze uczy, ale nie dba o to, co dzieje się z kompetencjami po zakończeniu edukacji.

Najważniejsze:

  • Niemal dwie piąte dorosłych Polaków znalazło się na najniższych poziomach kompetencji rozumienia tekstu w badaniu OECD PIAAC 2023, przy średniej dla krajów OECD wynoszącej 26%.
  • Polska uplasowała się na jednym z ostatnich miejsc wśród badanych krajów i zanotowała jeden z największych spadków wyników w porównaniu z poprzednią edycją badania.
  • Deficyt nie ogranicza się do czytania: poważne trudności z matematyką miała blisko dwie piąte badanych, a z rozwiązywaniem problemów – prawie połowa.
  • Badanie OECD PIAAC wykazało, że znaczna część dorosłych Polaków ma trudności z przetwarzaniem złożonych tekstów ekonomicznych – co oznacza realne ryzyko finansowe dla milionów osób podpisujących umowy kredytowe.

Co naprawdę mierzy PIAAC i dlaczego wynik Polski jest niepokojący

Badanie OECD PIAAC 2023 nie sprawdza, czy dorośli potrafią przeczytać gazetę. Sprawdza, czy potrafią z niej cokolwiek wyciągnąć. Osoby zakwalifikowane do najniższego mierzonego poziomu są w stanie odnaleźć konkretną informację w krótkim, prostym tekście – na przykład wskazać link na stronie lub odczytać wartość ze skali. Trudność pojawia się, gdy tekst ma więcej niż jedną stronę, gdy wymaga połączenia kilku wątków albo odróżnienia informacji istotnej od marginalnej. Osoby poniżej tego progu radzą sobie wyłącznie z pojedynczymi, prostymi zdaniami.

Niemal dwie piąte dorosłych Polaków znalazło się właśnie na tym lub niższym poziomie. Dla porównania – w krajach nordyckich, które zajęły czołowe miejsca rankingu, odsetek ten jest wyraźnie niższy, a luka względem Polski sięga kilkunastu punktów procentowych. To nie jest różnica techniczna między podobnymi systemami – to różnica w tym, jak duża część społeczeństwa jest w stanie samodzielnie przetworzyć złożoną informację pisemną.

Warto przy tym zaznaczyć, że wyniki Polski nie są znane w próżni. Źródło nie podaje bezpośredniego porównania z Czechami czy Niemcami w tych samych zadaniach szczegółowych, jednak pozycja w rankingu ogólnym – jedno z ostatnich miejsc wśród badanych krajów OECD – jednoznacznie wskazuje, że problem nie jest wspólny dla całego regionu Europy Środkowej, lecz dotyczy specyficznie polskiego kontekstu.

Czytaj takze: Polska nie zauważyłaby braku turystów

Skala regresu: Polska na tle poprzedniej edycji badania

Równie wymowny co sam wynik jest kierunek zmian. Instytut Badań Edukacyjnych wskazuje, że między poprzednią a obecną edycją PIAAC wynik Polski obniżył się o 31 punktów w zakresie rozumienia tekstu oraz o 21 punktów w rozumowaniu matematycznym. To jeden z największych spadków spośród wszystkich badanych krajów.

Obszar kompetencji Odsetek Polaków z niskim poziomem Średnia OECD
Rozumienie tekstu 39% 26%
Matematyka 38% dane niedostępne w źródle
Rozwiązywanie problemów 48% dane niedostępne w źródle

Zestawienie ujawnia, że mamy do czynienia z deficytem przekrojowym, a nie z izolowanym problemem czytelniczym. Prawie co drugi dorosły Polak ma trudności z rozwiązywaniem problemów – a to kompetencja, która decyduje o zdolności do obsługi złożonych procesów zarówno w miejscu pracy, jak i w codziennych sprawach urzędowych czy finansowych.

Paradoks PISA kontra PIAAC: gdzie kompetencje znikają po szkole?

To najbardziej przemilczany wątek całej debaty. Polscy uczniowie wypadają w badaniu PISA sprawdzającym rozumienie tekstu u piętnastolatków wyraźnie lepiej niż wskazywałyby późniejsze wyniki dorosłych – tymczasem kilkanaście lat później ci sami Polacy lądują na jednym z ostatnich miejsc w rankingu dorosłych. Między maturą a czterdziestką coś poważnego dzieje się z umiejętnościami.

Czytaj takze: Trump zwołuje pilne spotkanie w Situation Room. Na stole leży umowa z Iranem

Instytut Badań Edukacyjnych wskazuje, że znaczna część odpowiedzi tkwi w niskim udziale dorosłych Polaków w zorganizowanych formach kształcenia ustawicznego. Badanie PIAAC nie mierzy efektów szkoły – mierzy to, co z kompetencjami robi (lub czego nie robi) dorosłe życie. Umiejętności analityczne i językowe utrzymują się i rozwijają tylko wtedy, gdy są regularnie używane. Zanikają, gdy praca i środowisko codzienne ich nie wymagają.

Tu ujawnia się strukturalny problem polskiego rynku pracy: jeśli znaczna część zatrudnionych wykonuje zadania oparte na krótkich, powtarzalnych komunikatach i prostych formularzach, to przez dekadę wcześniej zdobyte kompetencje ulegają naturalnej erozji – nie z powodu braku zdolności, lecz z powodu braku popytu na nie. Źródło nie podaje danych o tym, po ilu dokładnie latach nieużywania kompetencje spadają o mierzalną wartość ani czy istnieje próg, po którym degradacja staje się trudna do odwrócenia – to pytanie, na które obecne badania nie dają jeszcze jednoznacznej odpowiedzi. Wiadomo jednak, że samo wyposażenie kolejnych roczników w dobre wyniki PISA nie rozwiąże problemu, jeśli rynek pracy i system kształcenia dorosłych pozostaną niezmienione.

Dyplom nie chroni przed utratą kompetencji

Jednym z bardziej zaskakujących wniosków płynących z danych OECD jest to, że formalne wykształcenie nie idzie w parze z utrzymaniem wysokich kompetencji. Wśród Polaków w wieku 25–64 lata aż czterech na dziesięciu ma kompetencje rozumienia tekstu na najniższych poziomach – problem nie jest więc zarezerwowany wyłącznie dla osób z podstawowym wykształceniem. Dyplom otwiera drzwi na rynek pracy, ale nie gwarantuje, że umiejętności analityczne przetrwają zderzenie z pracą niewymagającą ich użycia.

Dane OECD ujawniają przy tym niepokojący rozdźwięk między tym, co deklarują badani, a ich rzeczywistymi wynikami. Podobna rozbieżność widoczna jest w danych finansowych Komisji Europejskiej: duża część polskich respondentów deklarowała wysoką lub bardzo wysoką wiedzę finansową, podczas gdy wysoki wynik w obiektywnym teście osiągnęła jedynie niewielka mniejszość badanych.

Ten efekt – nieświadomości własnych luk – jest szczególnie groźny w sytuacjach, gdy stawką jest podpisanie zobowiązania finansowego.

Umowa, której nie rozumiesz: realne konsekwencje dla portfela

Badanie PIAAC weryfikuje rozumienie tekstów ekonomicznych w praktycznych kontekstach – tego rodzaju zadania obejmują między innymi interpretację fragmentów umów finansowych czy obliczanie kosztów zobowiązań. Wyniki wskazują, że znaczna część dorosłych Polaków może podpisywać umowy kredytowe i pożyczkowe bez pełnego rozumienia tego, ile faktycznie zapłacą.

W przypadku produktów pozabankowych – chwilówek, pożyczek ratalnych – struktura kosztów jest szczególnie złożona: prowizja, opłata przygotowawcza i oprocentowanie nominalne sumują się w sposób, który bez prostego rachunku arytmetycznego pozostaje nieprzejrzysty. Ktoś, kto nie potrafi wyliczyć kosztu prowizji od transzy, nie jest w stanie ocenić rzeczywistego kosztu zobowiązania.

Dodatkowym mechanizmem pogłębiającym ten problem jest kontekst emocjonalny towarzyszący trudnym decyzjom finansowym. W sytuacjach stresowych – a podpisywanie pilnie potrzebnej pożyczki do takich należy – zdolność właściwej interpretacji dokumentu spada. Osoby w trudnej sytuacji finansowej, które statystycznie częściej sięgają po pożyczki pozabankowe, mają jednocześnie największy problem ze zrozumieniem ich warunków. To zamknięte koło, w którym presja finansowa spotyka się z obniżoną zdolnością oceny ryzyka.

Czytaj takze: Wielcy gracze szukają dziś jednego. Europa może to zaoferować

Hamulec wzrostu: dlaczego niskie kompetencje kosztują całą gospodarkę

Niskie kompetencje dorosłych nie pojawiają się w codziennych wskaźnikach ekonomicznych tak wyraźnie jak inflacja czy bezrobocie. Działają jak ukryty opór – spowalniają adaptację do zmian technologicznych, ograniczają mobilność zawodową i zmniejszają skuteczność firmowych programów szkoleniowych. Pracownicy mający trudności ze zrozumieniem instrukcji i procedur wolniej przechodzą do bardziej złożonych zadań i rzadziej awansują na lepiej płatne stanowiska.

Źródło nie zawiera danych dotyczących bezpośrednich kosztów po stronie pracodawców – takich jak wskaźniki błędów proceduralnych, wypadki przy pracy wynikające z niezrozumienia instrukcji czy koszty wdrażania nowych pracowników. To luka w dostępnych badaniach, którą warto odnotować: perspektywa firm jest tu praktycznie nieobecna, a problem jest opisywany głównie przez pryzmat statystyki edukacyjnej.

Kontekst sztucznej inteligencji nadaje tym danym nowy wymiar. Pełnię korzyści z narzędzi AI czerpać będą osoby, które potrafią precyzyjnie formułować pytania, weryfikować uzyskiwane odpowiedzi i łączyć informacje z różnych źródeł – a to wymaga dokładnie tych kompetencji, które PIAAC mierzy. Osoby z niskim poziomem kompetencji językowych i analitycznych mogą zostać zepchnięte do zadań prostszych, gorzej płatnych i bardziej podatnych na automatyzację, co grozi pogłębieniem istniejących nierówności dochodowych.

Polska przez lata budowała przewagę konkurencyjną na relatywnie taniej i formalnie dobrze wykształconej sile roboczej. Ten model stopniowo traci na znaczeniu. Infrastruktura fizyczna i cyfrowa są warunkiem koniecznym wzrostu, ale niewystarczającym – gospodarka oparta na jakości i innowacyjności potrzebuje pracowników zdolnych do obsługi coraz bardziej złożonych procesów.

Co można zrobić – i gdzie tkwi sceptycyzm wobec rekomendacji

Eksperci i instytucje badawcze wskazują kilka kierunków działań. Szkoły powinny mocniej łączyć naukę czytania z edukacją ekonomiczno-finansową. Dla dorosłych przydatne byłyby bezpłatne kursy i warsztaty ćwiczące interpretację tekstów, uzupełnione o wiedzę z zakresu finansów osobistych. Instytucje finansowe powinny stosować prostszy, bardziej zrozumiały język w dokumentach – skomplikowana terminologia prawno-finansowa nie tylko utrudnia rozumienie, ale też generuje stres, który sam w sobie obniża zdolność do właściwej interpretacji umowy.

Rekomendacje te są merytorycznie zasadne, ale powracają w polskiej debacie publicznej od lat – i właśnie dlatego warto postawić pytanie o realność ich wdrożenia. Udział dorosłych Polaków w zorganizowanych formach kształcenia pozostaje niski, a wymóg stosowania prostego języka przez instytucje finansowe jest egzekwowany słabo. Doświadczenia krajów nordyckich pokazują, że systemowa poprawa kompetencji dorosłych jest możliwa – wymaga jednak wieloletniego zaangażowania, realnego finansowania i instytucjonalnego nadzoru, a nie jednorazowych kampanii czy deklaracji. Źródło nie precyzuje, który konkretny program i z jakimi efektami mógłby stanowić wzorzec dla Polski, dlatego porównanie to należy traktować jako kierunek, a nie gotową receptę.

Najczęściej zadawane pytania

Czy wyniki Polski poprawią się automatycznie, gdy do dorosłości wejdą roczniki z dobrymi wynikami PISA?

Niekoniecznie. PIAAC pokazuje, że kompetencje nabyte w szkole zanikają, jeśli nie są regularnie używane w pracy i życiu codziennym. Pokolenie, które dziś świetnie wypada w badaniach dla piętnastolatków, może za dwadzieścia lat mieć podobny problem – jeśli struktura rynku pracy i system kształcenia dorosłych nie zmienią się w sposób wymagający od pracowników stałego przetwarzania złożonych informacji.

Co mogę sam zrobić, żeby nie być częścią tej statystyki?

Kluczowe jest regularne ćwiczenie interpretacji dłuższych tekstów oraz znajomość podstaw finansów osobistych. W praktyce oznacza to czytanie umów przed podpisaniem, korzystanie z kalkulatorów rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania dostępnych w internecie oraz zadawanie pytań doradcom finansowym przed podjęciem jakiegokolwiek zobowiązania – szczególnie przy produktach pozabankowych.

Czy moje dziecko jest narażone na ten sam problem w przyszłości?

Polscy uczniowie wypadają bardzo dobrze w badaniach dla piętnastolatków. Problem nie leży w szkole, lecz w tym, co następuje po zakończeniu edukacji formalnej. Jeśli środowisko zawodowe przez kolejne dekady nie będzie wymagało przetwarzania złożonych informacji, kompetencje mogą ulec stopniowej erozji. Kluczowe jest więc nie tylko to, czego i jak uczymy w szkole, ale też w jakim otoczeniu zawodowym i społecznym funkcjonujemy przez całe dorosłe życie.

Czy problem dotyczy tylko osób z niskim poziomem wykształcenia?

Nie. Dane OECD wskazują, że wśród Polaków w wieku 25–64 lata aż czterech na dziesięciu ma kompetencje rozumienia tekstu na najniższych poziomach – problem obejmuje więc również osoby z formalnie wyższym wykształceniem. Dyplom daje dostęp do rynku pracy, ale nie chroni przed utratą umiejętności analitycznych, jeśli codzienna praca ich nie wymaga i nie rozwija.


Komentarze (0)