Katowicka kuria bada oskarżenia o molestowanie seksualne wobec nieżyjącego biskupa Gerarda Bernackiego. Zgłosił się mężczyzna, który twierdzi, że był ofiarą duchownego w dzieciństwie.
Najwazniejsze:
- Do kurii w Katowicach zgłosił się mężczyzna twierdzący, że jako ministrant był molestowany przez biskupa Gerarda Bernackiego – do zdarzeń miało dochodzić w 1985 r.
- Ponieważ Bernacki już nie żyje, kościelne postępowanie kanoniczne nie może się formalnie toczyć, jednak kuria i tak powołała specjalny zespół wyjaśniający.
- Bernacki odszedł z diecezji w atmosferze skandalu – okoliczności jego odejścia rodzą pytania o to, co przełożeni wiedzieli wcześniej.
- Kuria wzywa wszystkich poszkodowanych i świadków do kontaktu z zespołem badającym sprawę.
Katowicka kuria stanęła przed trudnym zadaniem: jak wyjaśnić sprawę dotyczącą biskupa, który od lat nie żyje, a którego działania mogły skrzywdzić dzieci? Jak podaje Onet, odpowiedź brzmi – powołać specjalny zespół i otworzyć się na zgłoszenia.
Mężczyzna ze wspomnieniem sprzed dekad
Według ustaleń Onetu, w lutym tego roku do kurii w Katowicach zgłosił się mężczyzna z poważnym oskarżeniem. Przekazał, że w dzieciństwie był molestowany seksualnie przez duchownego. Gdy zapytano go o sprawcę, wskazał na nieżyjącego już biskupa Gerarda Bernackiego.
Jak wynika z materiału źródłowego, do przestępstwa miało dojść w 1985 roku na terenie kościoła świętych Apostołów Piotra i Pawła przy ulicy Mikołowskiej 34 w Katowicach – zaledwie kilkaset metrów od siedziby kurii. Pokrzywdzony przez lata służył jako ministrant w tej parafii. Na początku 1985 roku chodził z ówczesnym księdzem Bernackim po kolędzie, a po powrocie na plebanię duchowny miał go obmacywać. Według relacji mężczyzny, do takich sytuacji dochodziło co najmniej kilkakrotnie. Złożył on oficjalne zawiadomienie.
Bernacki – droga kariery i mroczne kulisy
Warto prześledzić, kim był Gerard Bernacki, by zrozumieć skalę sprawy. Jak podaje Onet, w 1988 roku – a więc trzy lata po zdarzeniach opisywanych przez pokrzywdzonego – Bernacki został biskupem pomocniczym w Katowicach. Nominację podpisał papież Jan Paweł II, a święceń udzielił mu biskup Damian Zimoń, któremu Bernacki wcześniej służył jako kapelan i sekretarz.
Równolegle, w latach 1984–1993, Bernacki prowadził wykłady z teologii życia wewnętrznego i teologii moralnej w Wyższym Seminarium Duchownym w Katowicach. To właśnie ten okres – kiedy miał kontakt z seminarzystami i ministrantami – pokrywa się z zarzutami pokrzywdzonego.
Okoliczności związane z jego posługą i ostatecznym odejściem z diecezji każą się zastanowić, ile przełożeni mogli wiedzieć o zachowaniu Bernackiego w tamtych latach.
Odejście w cieniu skandalu
Koniec biskupiej posługi Bernackiego w Katowicach nie był spokojny. Odszedł z diecezji w atmosferze skandalu – a okoliczności jego odejścia, jeszcze zanim publicznie wypłynęły zarzuty molestowania, rodzą pytanie, czy przełożeni dysponowali wówczas wiedzą, której nie upublicznili. Na razie nie ma odpowiedzi na to, czy abp Zimoń był świadomy mrocznej strony swojego dawnego kapelana.
Wiadomo, że Bernacki już nie żyje. Właśnie ten fakt sprawia, że formalne postępowanie kanoniczne jest niemożliwe – kościelne przepisy wykluczają prowadzenie procesu wobec osoby zmarłej. Mimo to kuria zdecydowała się na działanie.
Co robi kuria – i co to znaczy dla ofiar
Choć kościelne prawo kanoniczne nie pozwala na formalne postępowanie wobec osoby nieżyjącej, biskup katowicki Andrzej Przybylski zdecydował, że sprawa wymaga gruntownego wyjaśnienia. Powołał w tym celu specjalny zespół, na czele którego stanął ks. Paweł Olszewski – delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży w archidiecezji katowickiej. Wspierają go teolożka i znawczyni prawa kanonicznego dr Monika Gwóźdź oraz teolog ks. dr Grzegorz Strzelczyk.
Czytaj takze: Coraz mniej kobiet na basenach. Niemki uciekają przed molestowaniem – winni głównie migranci
Czytaj takze: Środa Popielcowa 2026 – kto musi pościć i czy trzeba iść do kościoła?
Zespół działa od początku kwietnia – wysłuchuje świadków, analizuje kościelne dokumenty i dociera do potencjalnych poszkodowanych. W komunikacie opublikowanym w poniedziałek rano kuria zwróciła się do wszystkich, którzy mogli doświadczyć krzywdy ze strony Bernackiego, a także do osób posiadających wiedzę o ewentualnych przestępstwach lub okolicznościach istotnych dla sprawy.
W komunikacie podkreślono, że każda osoba zgłaszająca się do zespołu zostanie wysłuchana z szacunkiem, życzliwością i należytą troską o jej godność, bezpieczeństwo oraz prywatność. Kontakt z zespołem możliwy jest pod adresem e-mail delegat.dm@katowicka.pl oraz telefonicznie pod numer +48 519 318 959.
Dlaczego to ważne – perspektywa czytelnika
Ta sprawa to kolejny sygnał, że Kościół w Polsce coraz częściej nie zamyśla się za zamkniętymi drzwiami. Powołanie zewnętrznego zespołu przez kurię – nawet gdy formalne postępowanie kanoniczne jest niemożliwe – jest krokiem, który kilkanaście lat temu byłby trudny do wyobrażenia. Dla potencjalnych ofiar oznacza to konkretną ścieżkę: możliwość zgłoszenia się, bycia wysłuchanym i uczestniczenia w dokumentowaniu tego, co je spotkało.
Warto też zauważyć, że okoliczności odejścia Bernackiego z diecezji – jeszcze zanim publicznie pojawiły się zarzuty molestowania – każą się zastanowić, ile jeszcze niewypowiedzianych historii może czekać na ujawnienie. Kuria sama to przyznaje, zwracając się publicznie do wszystkich potencjalnych poszkodowanych.
Najczęściej zadawane pytania
Czy Bernacki może zostać ukarany kościelnie?
Nie – według prawa kanonicznego postępowanie wobec osoby nieżyjącej nie jest możliwe. Kuria powołała jednak zespół wyjaśniający, który ma zebrać zeznania i dokumenty.
Kiedy i gdzie miało dojść do molestowania?
Według relacji pokrzywdzonego – w 1985 roku na plebanii kościoła świętych Apostołów Piotra i Pawła w Katowicach przy ulicy Mikołowskiej 34, po wspólnym chodzeniu po kolędzie.
Czytaj takze: Tylko około 30 procent uczniów chodzi na edukację zdrowotną
Jak zgłosić się do zespołu badającego sprawę?
Kuria udostępniła adres e-mail delegat.dm@katowicka.pl oraz numer telefonu +48 519 318 959.

Komentarze (0)