Wałęsa zdejmuje ukraińską flagę z piersi. "Zełenski mi ubliżył"
28.05.2026

Wałęsa zdejmuje ukraińską flagę z piersi. „Zełenski mi ubliżył”

Redakcja
Redakcja
Polska
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Lech Wałęsa publicznie zdjął ukraińską flagę z piersi w geście protestu wobec decyzji Wołodymyra Zełenskiego. Chodzi o nadanie jednej z jednostek wojskowych imienia Bohaterów UPA.

Lech Wałęsa przez długi czas nosił ukraińską flagę przypiętą do marynarki – jako wyraz solidarności z napadniętym krajem. Teraz ją zdjął. Powód? Decyzja Wołodymyra Zełenskiego, który nadał jednej z jednostek ukraińskich Sił Zbrojnych imię Bohaterów UPA. Dla byłego prezydenta Polski to był jeden krok za daleko.

Wałęsa nie owijał w bawełnę. Stwierdził wprost, że ukraiński przywódca ubliżył zarówno Polakom jako narodowi, jak i jemu osobiście. Gest zdjęcia flagi – pozornie drobny, symboliczny – w ustach człowieka, który przez lata był jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich głosów wsparcia dla Ukrainy, brzmi jak głośny trzask zamykanych drzwi.

UPA, czyli Ukraińska Powstańcza Armia, to temat, który od dekad dzieli Polaków i Ukraińców. W Polsce organizacja ta kojarzona jest przede wszystkim z ludobójstwem na Wołyniu podczas II wojny światowej – masowymi mordami na polskiej ludności cywilnej. Dla części Ukraińców UPA to natomiast symbol walki o niepodległość. Ta różnica w postrzeganiu historii nigdy nie została w pełni rozwiązana dyplomatycznie, a decyzja Zełenskiego o nadaniu imienia jednostce wojskowej wyraźnie tę ranę odświeżyła.

Symbol, który mówi więcej niż słowa

Wałęsa od początku rosyjskiej inwazji na pełną skalę w 2022 roku konsekwentnie demonstrował poparcie dla Ukrainy. Ukraińska flaga na piersi stała się jego znakiem rozpoznawczym podczas publicznych wystąpień i wywiadów. Jej zdjęcie to więc nie przypadkowy gest – to świadome, przemyślane działanie człowieka, który chce wysłać konkretny sygnał.

Były prezydent zaznaczył, że nie wycofuje się ze wsparcia dla narodu ukraińskiego ani z potępienia rosyjskiej agresji. Jego sprzeciw kieruje się wprost pod adresem Zełenskiego i tej konkretnej decyzji. To rozróżnienie jest istotne – Wałęsa nie odwraca się od Ukrainy, ale daje do zrozumienia, że przyjaźń między narodami ma swoje granice, a te granice wyznacza historia.

Reakcja w mediach społecznościowych była natychmiastowa. Część komentujących chwali byłego prezydenta za odwagę cywilną i przypomnienie trudnych kart historii. Inni zarzucają mu, że w środku trwającej wojny nie czas na takie gesty, bo osłabiają one jedność zachodniego wsparcia dla Ukrainy. Dyskusja rozgorzała na dobre i prędko nie ucichnie.

Trudna historia w cieniu wojny

Kwestia UPA i Wołynia to jeden z najtrudniejszych wątków w relacjach polsko-ukraińskich. Polski Sejm uznał wydarzenia na Wołyniu za ludobójstwo. Ukraina przez lata unikała jednoznacznych deklaracji w tej sprawie, co wielokrotnie stawało się źródłem napięć – nawet w czasach, gdy oba kraje były dla siebie strategicznymi partnerami wobec wspólnego zagrożenia ze wschodu.

Decyzja o nadaniu jednostce wojskowej imienia Bohaterów UPA pada w bardzo szczególnym momencie – kiedy Ukraina walczy o przetrwanie i jednocześnie zabiega o jak najszersze poparcie w Europie, w tym w Polsce. Krytycy tej decyzji, zarówno po stronie polskiej, jak i wśród samych ukraińskich komentatorów, wskazują, że było to posunięcie niepotrzebnie drażniące sojuszników.

Wałęsa dał temu wyraz w sposób, który zrozumie każdy – bez długich przemówień, bez konferencji prasowych. Zwykłe odpięcie znaczka. I właśnie dlatego ten gest obiegł media znacznie szybciej niż niejeden oficjalny komunikat dyplomatyczny.

Komentarze (0)