25.05.2026

Polityczne trzęsienie ziemi w Krakowie. Miszalski odwołany, koalicja tłumaczy porażkę

R D
R D
NewsyPolityka
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Kraków powiedział „dość”. W niedzielnym referendum mieszkańcy zdecydowali o odwołaniu Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta miasta. Wynik głosowania wywołał polityczną burzę i falę komentarzy zarówno w samorządzie, jak i na krajowej scenie politycznej. Wiceszef MSZ Władysław Teofil Bartoszewski przekonuje jednak, że nie należy traktować tego jako ogólnopolskiego sygnału ostrzegawczego dla Koalicji Obywatelskiej.

Mieszkańcy pokazali czerwoną kartkę

Referendum zakończyło się zdecydowanym wynikiem. Za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego zagłosowało ponad 171 tysięcy mieszkańców Krakowa. Przeciw było zaledwie kilka tysięcy osób. Frekwencja wyniosła 29,99 proc., co wystarczyło do uznania referendum za ważne.

Oznacza to, że stolica Małopolski pozostanie bez wybranego prezydenta do czasu przeprowadzenia przedterminowych wyborów. Do tego momentu miastem będzie zarządzał komisarz wyznaczony przez rząd.

„Zirytował znaczną część mieszkańców”

Do politycznych konsekwencji referendum odniósł się w programie „Graffiti” wiceszef MSZ Władysław Teofil Bartoszewski z PSL. Jego zdaniem wynik głosowania był przede wszystkim reakcją na konkretne decyzje samorządowe.

Pan prezydent zirytował znaczną część mieszkańców swojego miasta

– ocenił polityk.

Bartoszewski wskazał między innymi na niezadowolenie związane z ograniczeniami dla kierowców i zmianami w organizacji ruchu. Jednocześnie zaznaczył, że referendum nie powinno być interpretowane jako polityczna katastrofa dla obozu rządzącego.

KO straciła prezydenta dużego miasta

Choć politycy koalicji próbują tonować nastroje, utrata prezydenta jednego z największych polskich miast ma wyraźny wymiar symboliczny. Kraków od lat był ważnym punktem na politycznej mapie Platformy Obywatelskiej i środowisk liberalnych.

Bartoszewski przekonywał jednak, że referendum miało charakter lokalny i było wymierzone bardziej w konkretne decyzje niż w szyld partyjny.

To nie są normalne wybory, tylko referendum przeciwko złym albo nieprzemyślanym decyzjom jednego prezydenta

– podkreślił.

Jednocześnie stwierdził, że w przyszłych wyborach w Krakowie mało prawdopodobne jest zwycięstwo kandydata wspieranego przez PiS lub Konfederację.

Miszalski zabrał głos po porażce

Sam Aleksander Miszalski odniósł się do wyniku referendum w mediach społecznościowych. Były już prezydent podziękował mieszkańcom za udział w głosowaniu i zapewnił, że przyjmuje decyzję z szacunkiem.

Przyznał również, że część jego działań mogła doprowadzić do utraty zaufania mieszkańców.

Nie wszystko udało się zrobić tak, jak chciałem. Wiem też, że część decyzji i emocji wokół nich sprawiła, że wielu mieszkańców straciło do mnie zaufanie

– napisał.

Polityk zaapelował także o zakończenie politycznych podziałów i wspólne działanie dla miasta.

Co dalej z Krakowem?

Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa mają odbyć się najprawdopodobniej pod koniec lata. Kampania może stać się jedną z najważniejszych politycznych batalii samorządowych tego roku.

Nowe wybory będą również testem dla Koalicji Obywatelskiej i jej zdolności do odbudowy poparcia w dużych miastach. Opozycja już teraz zapowiada ostrą walkę o przejęcie jednego z najważniejszych samorządów w kraju.

Komentarze (0)