25.11.2025

„Proceder trwał latami”. Prezes Orlenu zapowiada zawiadomienie do prokuratury

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
NewsyPolityka
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

W Orlenie szykuje się kolejna odsłona rozliczeń z działalnością poprzedniego kierownictwa. Prezes spółki Ireneusz Fąfara poinformował, że w najbliższych dniach do prokuratury trafi zawiadomienie dotyczące dwóch osób, które pełniły kluczowe funkcje w byłym zarządzie. Jak zaznaczył, chodzi o praktyki, które - według wewnętrznych ustaleń firmy - mogły trwać przez kilka lat.

Mechanizm, który „budzi najwyższą pogardę”

W rozmowie z TVP Info Fąfara opisał nieprawidłowości, które – jak twierdzi – miały mieć charakter systemowy. Według jego relacji w przetargach wygrywała firma niezwiązana bezpośrednio z członkami zarządu, deklarując gotowość wykonania określonych usług. Po podpisaniu umów zlecenia te miały jednak trafiać do podmiotów powiązanych ze wskazanymi dwoma osobami z ówczesnego kierownictwa.

Prezes podkreślił, że nie może ujawniać nazwisk, lecz zaznaczył, że skala i charakter działań są – w jego ocenie – „bulwersujące i nieetyczne”. Z ustaleń obecnego zarządu ma wynikać, że jeden z tych mężczyzn został formalnym wspólnikiem jednej ze spółek w 2022 r., a drugi miał być z nią powiązany rodzinnie już wcześniej. Kwoty, o jakie chodzi, Fąfara szacuje na „kilkadziesiąt milionów złotych”.

W rozmowie padło również pytanie o Daniela Obajtka, który kierował Orlenem w czasie, gdy – według obecnego zarządu – miało dojść do nieprawidłowości. Fąfara stwierdził, że nie ma wiedzy, czy Obajtek był ich świadomy, ale „logika zarządzania” wskazuje – jak ocenił – że powinien o nich wiedzieć jako współudziałowiec podmiotów powiązanych z koncernem.

Wątek „szwajcarski” i gigantyczne przedpłaty

Prezes odniósł się również do tzw. „sprawy szwajcarskiej”, dotyczącej transakcji spółki OTS należącej do grupy Orlen. Chodzi o przedpłaty za dostawy ropy z Wenezueli, które – jak informował Fąfara – miały zostać wykonane bez odpowiednich zabezpieczeń i w oparciu o polecenia przekazywane przez WhatsApp. Z OTS miało wówczas wypłynąć ok. 1,5 mld zł.

Według informacji obecnego zarządu OTS, złożonych w kwietniu, spółka utraciła łącznie ok. 1,6 mld zł na przedpłatach za niedostarczoną ropę. Znaczna część środków trafiła do firm, z którymi Orlen wcześniej nie współpracował – w tym do jednego pośrednika zarejestrowanego w Dubaju, prowadzonego przez 25-letniego obywatela Chin lub Hongkongu. Tankowce wyczarterowane do odbioru surowca nigdy nie zostały załadowane, a kontrakty ostatecznie wypowiedziano.

„Odzyskanie pieniędzy będzie bardzo trudne”

Fąfara przyznał, że odzyskanie środków może okazać się niezwykle skomplikowane. Wcześniej – jak wskazał – Orlen realizował około 1200 transakcji ropnych z dużymi, rozpoznawalnymi podmiotami bez stosowania przedpłat. Przedpłaty zastosowano wyłącznie w czterech transakcjach przeprowadzonych po 15 października 2023 r., i właśnie te środki zniknęły.

Spółka współpracuje obecnie z międzynarodowymi kancelariami wyspecjalizowanymi w dochodzeniu należności.

Zrobimy wszystko, co możliwe. Ale to będzie wyjątkowo trudny proces

– podkreślił Fąfara.

Kolejne zawiadomienie w prokuraturze

Dotychczas Orlen złożył już zawiadomienie dotyczące działań byłego zarządu OTS. Teraz szykuje następne – tym razem dotyczące przetargów i powiązań biznesowych w ramach głównego koncernu. Jak podkreślił prezes, to część szerszego przeglądu działań poprzedniego kierownictwa, który może jeszcze ujawnić nowe wątki.

Komentarze (0)