Po tym, jak rosyjski dron uderzył w pociąg relacji Kijów–Warszawa, obawa przed wojną w polskich mediach skoczyła do najwyższego poziomu w tym roku.
„Indeks strachu przed wojną w Europie”, liczony przez Instytut Monitorowania Mediów, osiągnął 14 września 22,96 pkt — rekord w dziennym odczycie od stycznia. W ciągu dwóch dni temat wygenerował 28,9 tys. publikacji w prasie, radiu, telewizji i internecie, a przekaz o zagrożeniu mógł dotrzeć aż 807 mln razy — średnio 25 razy na statystycznego Polaka.
Co się właściwie stało
Zacznijmy od faktów, bo wokół tego zdarzenia narosło sporo emocji. W niedzielę 13 września, podczas zmasowanego rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę, dron uderzył w lokomotywę pociągu pasażerskiego relacji Kijów–Warszawa. Stało się to na terytorium Ukrainy, w obwodzie wołyńskim, około 2 km od granicy z Polską — potwierdziły ukraińskie koleje (Ukrzaliznycia) i PKP Intercity.
Co ważne: nikt nie ucierpiał. Kolejowy zespół monitorujący ataki dronów zawczasu ostrzegł załogę, dzięki czemu udało się uniknąć ofiar. W składzie podróżowało 206 osób, wśród nich nie było obywateli Polski. Polskie Dowództwo Operacyjne nie odnotowało naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, choć w reakcji na ataki poderwano myśliwce, a mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia dostali alert RCB. Tego samego dnia inny dron uderzył w rejonie przejścia Dorohusk–Jagodzin, gdzie zapaliły się ciężarówki.
Pociąg jechał do Polski, uderzenie nastąpiło tuż przy granicy — i to wystarczyło, by temat zdominował media po obu stronach.
Jak liczy się „strach”
Uwaga, żeby dobrze zrozumieć tę liczbę: indeks IMM nie mierzy samego ataku, tylko to, jak mocno mówiły o nim media. To wskaźnik natężenia i nastroju przekazów o wojnie, zagrożeniu i eskalacji — analizuje na bieżąco prasę, radio, telewizję, portale oraz ponad 16 mln polskich profili w social mediach. Im więcej publikacji, im większy ich zasięg i im mocniejsze słownictwo, tym wyżej skacze wskaźnik. 14 września dobił do 22,96 pkt i — jak zaznacza instytut — wciąż utrzymuje się wysoko.
Rozbicie na wątki pokazuje, co dokładnie napędziło ten strach. Najgłośniejszy był „atak bezpośredni” — wszystko, co dotyczy realnych działań bojowych i incydentów militarnych — z zasięgiem 405,5 mln. Tuż za nim „broń i technologia militarna” (391 mln). Zdecydowanie najsłabiej wybrzmiała „eskalacja strategiczna”, czyli najczarniejszy scenariusz otwartego konfliktu — ledwie 10,4 mln. Innymi słowy: media relacjonowały konkretny incydent i sprzęt, a nie snuły wizje wielkiej wojny.
Kto nadawał ton
W tradycyjnych mediach najwięcej publikacji o „ataku bezpośrednim” miała TVP Info (228), ale największe zasięgi wygenerowały TVN24 (58,2 mln) i RMF FM (54,5 mln). Podobnie było przy temacie uzbrojenia — tu w zasięgu prowadziło RMF FM (62,6 mln). W mediach społecznościowych dyskusję zdominował X (dawny Twitter), gdzie padło najwięcej wzmianek we wszystkich kategoriach, a drugi był Facebook.
Z tych danych wyłania się prosty wniosek: nie trzeba ataku na polskie terytorium, by strach przed wojną w Polsce sięgnął rocznego szczytu. Wystarczył dron, który trafił w pociąg jadący do Warszawy — nawet jeśli stało się to po ukraińskiej stronie granicy i bez ofiar. To pokazuje, jak cienka jest dziś granica między wojną u sąsiada a poczuciem zagrożenia u nas w domu.
Źródło: Instytut Monitorowania Mediów (imm.com.pl/indeksy); Ukrzaliznycia; PKP Intercity; PAP

Komentarze (0)