Wirtualna Polska ujawniła dokumenty, które rzucają nowe światło na wieloletnie spory frankowiczów z jednym z największych banków w Polsce. Według ustaleń dziennikarzy, kancelaria prawna Romana Giertycha miała otrzymać milionowe wynagrodzenie za obsługę spraw związanych z kredytami we frankach szwajcarskich - w tym także premie uzależnione od… braku wygranych klientów banku.
Miliony za obsługę prawną
Z ujawnionych informacji wynika, że kancelaria reprezentująca Getin Noble Bank otrzymała łącznie około 8,7 mln zł brutto. Podstawą współpracy była umowa zawarta w 2014 roku, która przewidywała stałe miesięczne wynagrodzenie w wysokości 30 tys. zł za prowadzenie spraw frankowych.
Największe kontrowersje budzi jednak system premiowy zapisany w dokumencie. Zakładał on dodatkowe wynagrodzenie uzależnione od tego, jak niewiele bank będzie musiał wypłacić frankowiczom na podstawie wyroków sądowych.
Premie za brak przegranych
Zgodnie z ustaleniami dziennikarzy, kancelaria mogła otrzymać:
- 1 mln zł, jeśli do 2017 roku bank wypłaci klientom mniej niż 1 mln zł,
- 500 tys. zł, jeśli do 2018 roku wypłaty nie przekroczą 1,5 mln zł,
- kolejny 1 mln zł, jeśli do 2019 roku sytuacja się utrzyma.
Łącznie dawało to nawet 2,5 mln zł premii. Krytycy wskazują, że taki model wynagradzania mógł tworzyć motywację do przedłużania postępowań i ograniczania liczby korzystnych dla klientów rozstrzygnięć.
Kontrowersyjna rola współpracownika
W centrum śledztwa znalazł się także bliski współpracownik kancelarii, określany pseudonimem „Foka”. Według ustaleń, miał on przez lata podejmować działania opóźniające jedno z postępowań grupowych frankowiczów.
Chodzi m.in. o składanie nieprawdziwych oświadczeń oraz powtarzające się błędy proceduralne, które skutkowały przeciąganiem spraw w sądach. W efekcie tysiące osób walczących o unieważnienie umów kredytowych mogły przez lata nie doczekać się rozstrzygnięcia.
Korzyści dla banku, straty dla klientów
Dziennikarze wskazują, że dzięki opóźnieniom bank mógł uniknąć wypłaty nawet setek milionów złotych. Jednocześnie wielu frankowiczów do dziś nie odzyskało pieniędzy wynikających z niekorzystnych umów kredytowych.
Sprawa wpisuje się w szerszy problem sporów dotyczących kredytów walutowych, które od lat obciążają zarówno klientów, jak i sektor bankowy.
„Dokument, którego mieliście nie zobaczyć”
Autorzy śledztwa podkreślają, że ujawnione materiały pokazują kulisy działania osób o dużych wpływach – od świata biznesu po środowisko prawnicze. W sprawie pojawiają się także wątki nagrań, niejawnych umów oraz wieloletnich powiązań.
Według dziennikarzy, to historia, która rodzi poważne pytania o przejrzystość działań, etykę zawodową oraz funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości w sprawach o ogromnym znaczeniu społecznym.
Sprawa, która może mieć ciąg dalszy
Ujawnienie dokumentów może mieć daleko idące konsekwencje – zarówno prawne, jak i polityczne. Niewykluczone, że sprawa stanie się przedmiotem dalszych postępowań oraz debat publicznych.
Dla tysięcy frankowiczów to jednak przede wszystkim kolejny rozdział w wieloletniej walce o sprawiedliwość i odzyskanie pieniędzy.

Komentarze (0)