24.11.2025

Intymna relacja znanego salezjanina. Prokuratura umorzyła postępowanie

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
Newsy
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Prokuratura Rejonowa w Słupcy umorzyła śledztwo dotyczące ks. Dominika Chmielewskiego - jednego z najbardziej rozpoznawalnych salezjanów w Polsce, znanego m.in. jako założyciel wspólnoty Wojownicy Maryi. Sprawa, o której głośno zrobiło się pod koniec sierpnia, dotyczyła jego intymnej relacji z uczestniczką prowadzonych przez niego rekolekcji.

Decyzję o umorzeniu śledztwa przekazał prokurator Piotr Wrzesiński. Jak wyjaśnił, analiza zebranych materiałów nie wykazała, aby doszło do przestępstwa. Śledztwo prowadzono w kierunku art. 199 Kodeksu karnego, który mówi o nadużyciu zależności w celu skłonienia do czynności seksualnych. Prokuratura nie dopatrzyła się podstaw, by uznać, że w relacji władza duchownego była wykorzystana w sposób przestępczy.

Strony mogą złożyć jeszcze zażalenie na decyzję, jednak jak dotąd – jak poinformowano – żadne nie wpłynęło.

Relacja bez elementu przymusu, ale z naruszeniem zasad

W centrum sprawy znalazły się doniesienia o wielomiesięcznej relacji księdza z kobietą uczestniczącą w rekolekcjach. Według medialnych relacji, miało dojść do kilkunastu kontaktów seksualnych, a kobieta twierdziła, że duchowny wykorzystał jej wiarę i trudną sytuację życiową.

Sprawą zajęły się również władze zakonne. Inspektoria Pilska Salezjanów potwierdziła, że otrzymała zgłoszenie i przeprowadziła własne postępowanie, które prowadził sąd biskupi w Toruniu. Konkluzja była jednoznaczna: relacja była dobrowolna, ale złamała zasady życia zakonnego. Zgromadzenie poinformowało, że ks. Chmielewski wyraził skruchę i przyjął nałożoną pokutę.

Zmiany we wspólnocie i działalności duchownego

Ks. Chmielewski to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci współczesnego polskiego duszpasterstwa męskiego. Stworzył wspólnotę Wojownicy Maryi, skupiającą tysiące mężczyzn, akcentującą m.in. duchowe przygotowanie do roli męża i ojca. W 2023 roku został jednak odwołany ze stanowiska moderatora tej grupy i skierowany do pracy przy tworzeniu ośrodka rekolekcyjnego w Lądzie.

Decyzja ta – jak dziś widać – była pierwszym etapem konsekwencji wewnątrzzakonnych, jeszcze zanim sprawy zaczęły być opisywane w mediach.

Sprawa zamknięta, lecz nie bez konsekwencji

Choć organy ścigania nie stwierdziły przestępstwa, historia ks. Chmielewskiego pozostaje kolejnym przykładem problemu relacji na linii duchowny-osoba wierząca, w której różnica pozycji i autorytet religijny mogą mieć duże znaczenie. Zakon uznał, że granice moralne zostały przekroczone, a ksiądz przyjął karę.

W wymiarze prawnym sprawa została zamknięta. W wymiarze etycznym i kościelnym – reperkusje trwają nadal. Wizerunek jednego z najbardziej znanych salezjanów uległ poważnemu zachwianiu, a samo środowisko katolickie musi mierzyć się z kolejną niewygodną dyskusją o odpowiedzialności duchownych.

Komentarze (0)