23.02.2026

Islandia przyspiesza decyzję o UE. Reykjavik rozważa referendum jeszcze w tym roku

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
Newsy
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Jeszcze niedawno referendum w sprawie wznowienia rozmów akcesyjnych z Unią Europejską planowano na 2027 rok. Dziś w Reykjaviku mówi się o sierpniu 2026 r. Przyspieszenie ma związek z narastającymi napięciami geopolitycznymi i coraz bardziej nieprzewidywalną polityką Stanów Zjednoczonych wobec regionu północnego Atlantyku.

Szybsze głosowanie w obliczu globalnych napięć

Jak informuje Politico, islandzki rząd rozważa znaczące przyspieszenie referendum dotyczącego wznowienia negocjacji akcesyjnych z Unia Europejska. Dotąd koalicja rządząca deklarowała przeprowadzenie głosowania do 2027 r., jednak obecnie termin może zostać przesunięty nawet na sierpień tego roku.

Według doniesień decyzja ma zostać ogłoszona przez parlament w najbliższych tygodniach. Przyspieszenie harmonogramu to efekt zmieniającego się otoczenia międzynarodowego oraz rosnącej presji ze strony USA.

Cła, Grenlandia i retoryka Waszyngtonu

Na decyzję Reykjaviku wpłynęły m.in. działania administracji Donald Trump, w tym nałożenie ceł na Islandię oraz publiczne sugestie dotyczące aneksji Grenlandii. Dodatkowe kontrowersje wywołały słowa Billy’ego Longa, kandydata Trumpa na ambasadora w Islandii, który w żartobliwym tonie sugerował, że kraj mógłby stać się „52. stanem USA”.

Islandia była również kilkukrotnie wymieniana w wystąpieniach Trumpa podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Dla niewielkiego państwa, liczącego niespełna 400 tys. mieszkańców, tego rodzaju retoryka ma znaczenie polityczne i psychologiczne.

Powrót do tematu sprzed dekady

Islandia złożyła wniosek o członkostwo w UE w 2009 r., w szczycie globalnego kryzysu finansowego. Negocjacje postępowały, jednak w 2013 r. zostały zamrożone, gdy islandzka gospodarka zaczęła się dynamicznie odbudowywać, a w Europie narastały obawy o stabilność strefy euro.

Dziś kontekst jest zupełnie inny. Islandia pozostaje członkiem NATO i opiera swoje bezpieczeństwo na dwustronnej umowie obronnej z USA z 1951 r. Kraj nie posiada własnej armii, a jego położenie – na strategicznym obszarze północnego Atlantyku, w pobliżu Arktyki – sprawia, że ma istotne znaczenie geopolityczne.

Bezpieczeństwo ważniejsze niż gospodarka

Paradoksalnie, argument ekonomiczny nie jest dziś kluczowy. Islandia należy do najbogatszych państw świata – zajmuje piąte miejsce pod względem PKB per capita. Oznacza to, że potencjalne korzyści finansowe z członkostwa w UE są dla niej relatywnie mniejsze niż w przypadku krajów aspirujących z Europy Środkowej czy Bałkanów.

Coraz większe znaczenie ma natomiast kwestia bezpieczeństwa i politycznej stabilności. W sytuacji rosnących napięć globalnych oraz nieprzewidywalności relacji transatlantyckich, bliższa integracja z UE może być postrzegana jako forma strategicznego zabezpieczenia interesów państwa.

Decyzja o symbolicznym znaczeniu

Ewentualne referendum nie będzie jeszcze głosowaniem nad samym przystąpieniem do UE, lecz nad wznowieniem rozmów akcesyjnych. Jednak już sam fakt jego przyspieszenia pokazuje, że Reykjavik poważnie analizuje zmianę kursu w polityce zagranicznej.

Dla Islandii, która przez dekady balansowała między ścisłą współpracą z USA a zachowaniem dużej autonomii, decyzja o powrocie do negocjacji z Brukselą może oznaczać redefinicję strategicznych priorytetów w coraz bardziej niestabilnym świecie.

Komentarze (0)