01.12.2025

Ministerstwo Zdrowia tnie wydatki na NFZ. Zapłacą pacjenci

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
NewsyPolitykaZdrowie
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

W polskiej ochronie zdrowia zaczyna się kolejny trudny rozdział. Ministerstwo Zdrowia, kierowane przez Jolantę Sobierańską-Grendę, szykuje pakiet zmian, które w 2026 roku mają przynieść Narodowemu Funduszowi Zdrowia ponad 10 mld zł oszczędności. Choć część z nich eksperci oceniają jako konieczne i racjonalne, inne mogą odczuwalnie uderzyć w pacjentów - zwłaszcza seniorów i osoby przewlekle chore.

NFZ w kryzysie, jakiego jeszcze nie było

Od miesięcy eksperci alarmują, że Fundusz znalazł się na krawędzi. Luka finansowa, która jeszcze niedawno szacowana była na 30 mld zł, dziś wciąż pozostaje dwucyfrowa – nawet przy planowanych cięciach. Według wyliczeń, do których dotarł Business Insider Polska, w 2026 roku w kasie NFZ nadal będzie brakować blisko 13 mld zł.

Skala problemu najlepiej pokazują dane z początku 2025 roku: bywały dni, kiedy na koncie centrali NFZ było mniej niż 10 mln zł. W 2024 roku zdarzył się nawet moment, gdy dostępne środki spadły poniżej 300 tys. zł – jak na instytucję finansującą cały system zdrowia, to dramatycznie mało.

15 działań oszczędnościowych

Ministerstwo Zdrowia przygotowało listę piętnastu działań, które nie wymagają dużych zmian ustawowych i mogą zostać wdrożone szybko – często tylko na podstawie decyzji prezesa NFZ lub obwieszczenia ministra zdrowia. Największe emocje budzą jednak trzy obszary, które dotkną pacjentów najbardziej: wizyty u specjalistów, leczenie zaćmy oraz diagnostyka obrazowa (TK i MRI).

1. Ograniczenie wizyt u specjalistów (AOS)

To największa pozycja oszczędności w planie resortu – 3,36 mld zł. Zgodnie z projektem:

  • wizyty pierwszorazowe i zabiegowe pozostają bez limitów,
  • ale powraca limit na kolejne konsultacje.

W praktyce oznacza to, że pacjenci leczeni przewlekle będą musieli dłużej czekać na kontrole lub znajdą się w kolejce w ogóle poza limitem. AOS jest już dziś najbardziej przeciążonym sektorem ochrony zdrowia – przeciętny pacjent korzysta rocznie z ponad pięciu porad.

2. Cięcia w zabiegach usuwania zaćmy

Plan zakłada przywrócenie limitów do poziomu z pierwszego kwartału 2025 r. Dla pacjentów może to oznaczać nawet 94 tys. zabiegów mniej w 2026 roku.

Zaćma to jedna z najtańszych i najskuteczniejszych procedur medycznych – za około 3 tys. zł NFZ przywraca ludziom normalne funkcjonowanie. Ograniczenie liczby operacji uderzy szczególnie w seniorów. Ci, którzy nie będą mogli czekać, mogą znów masowo szukać pomocy w Czechach – tak jak przed 2019 rokiem.

3. Limity na tomografię i rezonans

Od 2019 r. TK i MRI były rozliczane bez ograniczeń, co pozwoliło skrócić kolejki i znacząco zwiększyć liczbę badań. Teraz ma się to zmienić. Cięcia mogą ograniczyć liczbę badań o:

  • ok. 490 tys. tomografii,
  • ok. 625 tys. rezonansów.

To oznacza, że diagnostyka znów stanie się towarem deficytowym – z bezpośrednim wpływem na szybkość wykrywania chorób onkologicznych czy neurologicznych.

Leki dla dzieci i seniorów: taniej, ale niekoniecznie gorzej

Ograniczenie na liście bezpłatnych leków dla dzieci i osób 65+ ma dać 1,5 mld zł oszczędności. Eksperci podkreślają, że da się to zrobić bez szkody dla pacjentów – poprzez:

  • usuwanie z listy drogich leków, które mają tanie odpowiedniki,
  • negocjacje z firmami farmaceutycznymi.

Pacjent nadal otrzyma potrzebną substancję, choć niekoniecznie w konkretnej, droższej formie.

Likwidacja współczynnika korygującego dla placówek I i II poziomu ma przynieść blisko 683 mln zł oszczędności. To trudna decyzja politycznie, ale – jak mówią eksperci – konieczna. W wielu obszarach taryfy są już na tyle wysokie, że współczynniki nie spełniają pierwotnej funkcji.

Diagnoza: działania potrzebne, ale spóźnione

To, co łączy komentarze ekspertów, to poczucie, że działania są niezbędne – ale podjęte za późno. Gdyby podobne decyzje wprowadzono rok wcześniej, skala cięć mogłaby być o połowę mniejsza, bo koszty świadczeń przed ostatnią falą podwyżek były zdecydowanie niższe.

Polska ochrona zdrowia stoi dziś przed decyzjami, które wymagają politycznego konsensusu i konsultacji – także z prezydentem. W tle pozostaje pytanie: czy szukanie oszczędności w usługach, które realnie poprawiają zdrowie Polaków, nie okaże się w dłuższej perspektywie najdroższe?

Komentarze (0)