Palantir Technologies – firma, która zaczynała jako projekt antyterrorystyczny finansowany przez fundusz powiązany z CIA – w lipcu 2025 roku wyceniana jest na ponad 300 miliardów dolarów. Historia jej wzlotów i upadków to opowieść o ryzyku uzależnienia od rządowych kontraktów, trudnej transformacji w stronę rynku komercyjnego i rosnącym sporze o granice nadzoru nad danymi obywateli.
Firma, która zaczynała jako narzędzie do tropienia terrorystów finansowane przez fundusz powiązany z CIA, dziś wyceniana jest wyżej niż większość globalnych koncernów przemysłowych. Palantir Technologies od ponad dwudziestu lat lawiruje między rządowymi zleceniami a komercyjnymi klientami, i właśnie ten trudny balans kształtuje zarówno jej przychody, jak i rosnący sprzeciw wobec jej działalności.
Najważniejsze:
- Palantir powstał w 2003 roku z inicjatywy Petera Thiela, a nazwa firmy pochodzi od magicznych kamieni z twórczości Tolkiena, które pozwalają widzieć dowolne miejsca na świecie
- Firma przez lata budowała model oparty na ludzkich analitykach zamiast automatyzacji, co wyróżniało ją na tle konkurencji, ale też spowalniało ekspansję komercyjną
- Przełomem był rok 2015 i debiut platformy Foundry, która po raz pierwszy pozwoliła rosnąć niezależnie od Pentagon i Kongresu
- Wycena spółki wahała się dramatycznie: od 15 miliardów dolarów w 2014 roku, przez 6 miliardów w 2018, aż po ponad 300 miliardów w lipcu 2025 roku
- Współpraca z wojskiem USA i innymi instytucjami publicznymi regularnie wznawia debatę o tym, gdzie kończy się analiza danych, a zaczyna inwigilacja
Skąd wzięła się nazwa i kto stoi za firmą
Palantir Technologies został powołany do życia w 2003 roku. Wśród jego założycieli wymienia się Petera Thiela, Alexa Karpa, Stephena Cohena, Joe Lonsdale’a i Nathana Gettingsa. Nazwa spółki odwołuje się do słynnych kamieni widzących z tolkienowskiego Legendarium, artefaktów, które dawały właścicielowi zdolność oglądania odległych miejsc i zdarzeń. To wybór nieprzypadkowy: firma od samego początku budowała narzędzia do patrzenia tam, gdzie dostęp jest ograniczony lub niemożliwy dla zwykłych obserwatorów.
Impulsem do założenia spółki były dla Thiela ataki terrorystyczne na Stany Zjednoczone z początku tego stulecia. Cel był precyzyjnie określony: stworzyć system zdolny do identyfikowania i ścigania terrorystów, wzorowany na rozwiązaniach stosowanych w wykrywaniu oszustw finansowych, lecz przystosowany do zupełnie innej skali zagrożeń. W 2004 roku kluczowym inwestorem okazał się fundusz venture capital In-Q-Tel, ściśle powiązany z Centralną Agencją Wywiadowczą, który wyłożył dwa miliony dolarów. Founders Fund dołożył trzydzieści milionów. Te dwie decyzje otworzyły Palantirowi drzwi do hermetycznego świata kontraktów wywiadowczych, niedostępnego dla typowych startupów technologicznych.
Filozofia budowania produktu: człowiek ważniejszy niż algorytm
Zanim Palantir pozyskał pierwszych inwestorów, przez jakiś czas zmagał się z brakiem zainteresowania ze strony rynku kapitałowego. Gdy w końcu udało się zebrać finansowanie, firma obrała kurs odmienny od większości technologicznych startupów tamtej epoki: zamiast stawiać na automatyzację opartą na uczeniu maszynowym, skupiła się na manualnych systemach wzbogacania informacji, które wspierają ludzkich analityków, a nie próbują ich zastąpić.
Ta filozofia miała swoją logikę: elastyczny i sprytny przeciwnik, siatka terrorystyczna, zorganizowana przestępczość, wymaga kontekstualnej interpretacji, której maszyna w tamtym czasie nie była w stanie dostarczyć. Palantir przez lata był więc mniej narzędziem sztucznej inteligencji, a bardziej zaawansowanym środowiskiem dla wykwalifikowanych analityków. Pytanie, które rzadko pada wprost: czy ta ostrożność wobec automatyzacji była przewagą konkurencyjną, bo Palantir budował głębsze relacje z analitykami i klientami, czy też hamulcem, który pozwolił firmom inwestującym w uczenie maszynowe od samego początku zbudować wcześniej skalowalniejsze produkty?
Rządowe kontrakty jako silnik wzrostu, i jego strukturalne ryzyko
W 2010 roku siedem na dziesięć podmiotów korzystających z usług Palantira stanowiły instytucje rządowe, a resztę prywatne instytucje finansowe. Ta dysproporcja oznaczała realne ryzyko: przychody firmy były w dużej mierze pochodną priorytetów politycznych i budżetów bezpieczeństwa w Waszyngtonie. Zmiana administracji, cięcia wydatków obronnych albo utrata jednego dużego kontraktu mogły zachwiać całym modelem biznesowym.
W 2013 roku ujawniono, że wśród klientów firmy znajdowały się CIA, DHS, NSA, FBI, CDC, Korpus Piechoty Morskiej, Siły Powietrzne, dowództwo operacji specjalnych USSOCOM, akademia wojskowa West Point oraz organizacja zajmująca się neutralizowaniem improwizowanych ładunków wybuchowych. Jednocześnie sama armia lądowa Stanów Zjednoczonych korzystała wówczas z własnych rozwiązań, co pokazuje, że nawet w obrębie jednego rządu Palantir nie był monopolistą i musiał walczyć o każdy kontrakt.
Rok 2014 przyniósł portfolio kontraktów wyceniane na miliard dolarów i rynkową wartość spółki na poziomie piętnastu miliardów dolarów. Były to lata, gdy model oparty na zleceniach rządowych działał sprawnie. Pytanie, które rzadko pada wprost: co by się stało z Palantir, gdyby po 2015 roku nie zdecydował się na dywersyfikację?
Przełom 2015: Foundry i próba uniezależnienia się od Pentagonu
Uruchomienie platformy Foundry w 2015 roku było strategiczną zakładem na niezależność. Po raz pierwszy Palantir mógł rosnąć bez oglądania się na decyzje Kongresu czy harmonogramy zamówień publicznych. Firma zaczęła uruchamiać oddziały na kolejnych kontynentach i nawiązywać partnerstwa z podmiotami z sektora prywatnego, takimi jak BP czy Airbus.
Paradoks polega na tym, że właśnie w tym czasie wycena spółki, według szacunków Morgan Stanley, obniżyła się z piętnastu do sześciu miliardów dolarów. Transformacja od produktu dla agencji wywiadowczych do rozwiązania dla korporacji okazała się o wiele trudniejsza, niż zakładano. Klienci komercyjni mają inne potrzeby, inny rytm decyzji zakupowych i inaczej definiują sukces wdrożenia niż ministerstwa czy agencje bezpieczeństwa. Palantir potrzebował kilku lat, by dopasować do nich zarówno produkt, jak i model sprzedaży. Dopiero od 2018 roku wycena zaczęła ponownie rosnąć, osiągając przy debiucie giełdowym w 2020 roku niemal dwadzieścia dwa miliardy dolarów.
Cztery produkty, cztery różne rynki
Dziś Palantir dostarcza cztery główne platformy, które obsługują zupełnie odmienne segmenty rynku. Poniższa tabela porządkuje główne platformy firmy i pozwala zadać pytanie, które produkty rzeczywiście napędzają wzrost, a które są wciąż w fazie budowania pozycji:
| Produkt | Rok wejścia na rynek | Główni odbiorcy | Przykładowi klienci | Charakter produktu |
|---|---|---|---|---|
| Gotham | 2008 | Wywiad, obronność, organy ścigania | Agencje rządowe USA, policja w Hesji, ukraińskie wojsko | Flagowy, najdłużej obecny na rynku, silna pozycja wśród odbiorców publicznych |
| Foundry | 2015 | Sektor komercyjny i cywilny | Airbus, instytucje finansowe | Kluczowy dla dywersyfikacji przychodów, wciąż wymaga przekonywania klientów prywatnych |
Gotham pozostaje sztandarowym produktem firmy dla sektora bezpieczeństwa: integruje ogromne zasoby danych w celu wykrywania zagrożeń i wspierania dochodzeń, a od pewnego czasu umożliwia też integrację z rozwiązaniami opartymi na sztucznej inteligencji. Ukraińskie siły zbrojne korzystały z tej platformy w kontekście konfliktu z Rosją, co nadało Gothamowi wymiar aktywnego uczestnika współczesnych konfliktów zbrojnych, a nie tylko narzędzia kontrterrorystycznego.
Foundry to odpowiedź na potrzeby sektora cywilnego: prognozowanie, analiza danych operacyjnych, modelowanie predykcyjne. Brytyjska służba zdrowia NHS używała tej platformy do monitorowania przebiegu kampanii szczepień podczas pandemii COVID-19, a w listopadzie 2023 roku podpisała z Palantir umowę na stworzenie nowego systemu zarządzania danymi zdrowotnymi wartą trzysta trzydzieści milionów funtów. Kontrakt spotkał się z krytyką ze strony środowisk lekarskich, i to nie jest lokalny brytyjski spór, lecz przejaw szerszego wzorca: wszędzie, gdzie Palantir wchodzi do systemów publicznych, pojawia się ten sam fundamentalny dylemat o tym, komu ostatecznie służą dane obywateli.
Wycena, która nie rosła po prostej
Rynkowa historia Palantira to opowieść o tym, jak bardzo wycena spółki technologicznej może zależeć nie tylko od przychodów, ale od narracji, którą firma potrafi sprzedać inwestorom:
| Rok | Wycena spółki | Kontekst |
|---|---|---|
| 2014 | ok. 15 mld dolarów | Szczyt modelu opartego na rządowych kontraktach |
| 2018 | ok. 6 mld dolarów (szacunki Morgan Stanley) | Trudny okres przestawiania się na rynek komercyjny |
| 2020 | ok. 22 mld dolarów | Debiut na NYSE, boom na technologie danych |
| 2025 | ponad 300 mld dolarów | Rekord historyczny, wejście do pierwszej dwudziestki najcenniejszych spółek w USA |
Palantir ogłosił wejście na giełdę w połowie 2020 roku i zadebiutował na NYSE we wrześniu tego samego roku, przenosząc jednocześnie siedzibę z Palo Alto do Denver w Kolorado. W listopadzie 2024 roku spółka przeniosła notowania na giełdę Nasdaq. W lipcu 2025 roku jej wycena pobiła historyczny rekord, przekraczając trzysta miliardów dolarów i sytuując Palantir w gronie dwudziestu najcenniejszych amerykańskich spółek publicznych. Firma nawiązała strategiczne partnerstwa z IBM, Amazon Web Services, Microsoftem i Nvidią, co pokazuje, że pozycjonuje się nie jako konkurent wielkich platform chmurowych, lecz jako warstwa analityczna działająca ponad nimi.
Kontrowersje, które nie znikają, i dlaczego to ważniejsze niż się wydaje
Palantir zarabia na tym, że widzi więcej niż inni. I właśnie dlatego jego działalność od lat wywołuje sprzeciw, nie tylko aktywistów, ale też środowisk medycznych, prawników i, co znamienne, innych przedsiębiorców z Doliny Krzemowej.
Specjaliści zajmujący się ochroną prywatności wskazują, że narzędzia firmy pozwalają łączyć i analizować dane wyjątkowo wrażliwe: informacje z dokumentów tożsamości, aktywność w mediach społecznościowych, materiał genetyczny. W kwietniu 2025 roku amerykański inwestor i przedsiębiorca Paul Graham publicznie oskarżył Palantir o „budowanie infrastruktury państwa policyjnego”. Ten zarzut jest szczególnie wymowny właśnie dlatego, że padł ze środowiska, które zwykle broni firm technologicznych, nie spoza niego. Jeśli prominentni gracze Doliny Krzemowej zaczynają dystansować się od Palantira, oznacza to, że debata wychodzi poza typowy podział na technologicznych entuzjastów i cyfrowych sceptyków.
Kluczowy element modelu prawnego firmy polega na tym, że Palantir formalnie nie gromadzi ani nie przechowuje danych we własnym zakresie, prawa do danych pozostają po stronie klienta. W praktyce oznacza to, że ciężar odpowiedzialności za ewentualne nadużycia spoczywa na instytucjach korzystających z platformy. To rozróżnienie jest istotne dla obywateli, którzy mogliby dochodzić roszczeń: ich bezpośrednim adresatem jest agencja rządowa lub korporacja, a nie sam Palantir.
Firma dostarcza technologię izraelskim siłom zbrojnym, która jest przez nie wykorzystywana w kontekście działań w Strefie Gazy oraz w monitorowaniu ludności palestyńskiej. Dyrektor generalny Alex Karp oświadczył w marcu 2024 roku, że jest z tej współpracy dumny. Kontrakt ten stał się jednym z głównych punktów krytyki ze strony zarówno organizacji praw człowieka, jak i części pracowników branży technologicznej. Pojawiają się też zastrzeżenia dotyczące kontraktów z administracją federalną Stanów Zjednoczonych i zakresu danych, jakie mogą być w ich ramach przetwarzane.
Najczęściej zadawane pytania
Czy Palantir może być użyty do inwigilacji zwykłych obywateli?
Narzędzia Palantira umożliwiają łączenie i analizowanie bardzo szczegółowych danych osobowych, od informacji z dokumentów po aktywność w sieci czy dane genetyczne. Firma formalnie nie zbiera tych danych samodzielnie: decyzja o tym, jakie informacje są przetwarzane, należy do klienta. Oznacza to, że prawna odpowiedzialność za ewentualne nadużycia spoczywa na instytucjach korzystających z platformy, nie na samym Palantirze. Krytycy wskazują, że taki podział odpowiedzialności nie eliminuje ryzyka dla obywateli, tylko przenosi je na inny podmiot.
Co zmieniło się w strategii Palantira po 2015 roku?
Uruchomienie platformy Foundry otworzyło firmę na klientów komercyjnych z sektora finansowego, energetycznego i medycznego. Palantir przestał być podmiotem uzależnionym niemal wyłącznie od rządowych zleceń obronnych. Ta dywersyfikacja była zarówno strategicznym wyborem, jak i odpowiedzią na ryzyko koncentracji przychodów. Paradoksalnie, transformacja początkowo doprowadziła do wyraźnego spadku wyceny, rynek przez kilka lat nie był przekonany, że firma potrafi równie skutecznie działać poza sektorem wywiadowczym.
Jakie są główne produkty Palantira i czym się różnią?
Firma oferuje cztery platformy: Gotham, dla wywiadu, obronności i organów ścigania; Foundry, dla sektora komercyjnego i cywilnego; Apollo, do zarządzania infrastrukturą IT i wdrażania pozostałych platform; oraz AIP, platformę łączącą duże modele językowe z operacjami biznesowymi, uruchomioną w 2023 roku.
Ile jest warty Palantir w 2025 roku?
W lipcu 2025 roku giełdowa wartość spółki przekroczyła trzysta miliardów dolarów, co dało jej miejsce w pierwszej dwudziestce najcenniejszych firm notowanych na amerykańskich giełdach. To historyczne maksimum, osiągnięte po latach dramatycznych wahań wyceny.
Czy Palantir jest firmą prywatną czy publiczną?
Palantir jest spółką publiczną od września 2020 roku, gdy zadebiutował na nowojorskiej giełdzie NYSE. W listopadzie 2024 roku przeniósł notowania na giełdę Nasdaq.
Fot. F ASTILY / Wikimedia Commons (CC BY-SA 4.0)

Komentarze (0)