Gruziński rząd otworzył legendarną piwnicę ze zbiorami win Józefa Stalina. Około 40 tysięcy butelek, część z początku XIX wieku, trafi na aukcję.
Jedna z najbardziej tajemniczych piwnic na świecie właśnie przestała być sekretem. Gruziński rząd po raz pierwszy otworzył drzwi do kolekcji win należącej niegdyś do Józefa Stalina. W środku czekało blisko 40 tysięcy butelek – i nie wszystkie pochodzą z epoki sowieckiej.
Zbiory przez dekady leżały zamknięte, praktycznie zapomniane. Teraz Tbilisi stało się celem pielgrzymek kolekcjonerów win z całego świata. I trudno się dziwić – mówimy o kolekcji, której część pochodzi jeszcze z początku XIX wieku, a więc butelkach liczących sobie ponad dwieście lat. To nie muzeum, to wehikuł czasu zamknięty w szkle i korku.
Jeden z kolekcjonerów zaproszonych na pierwsze otwarcie nie krył emocji. – Czuję się jak Indiana Jones otwierający jaskinię – przyznał wprost. I rzeczywiście trudno o lepsze porównanie. Wchodzenie do takiego miejsca to coś między wykopaliskowym odkryciem a snem sommeliera. Zapach stęchlizny, kurz na etykietach, i gdzieś tam – autentyczna historia zapisana w roczniku na butelce.
Co kryje piwnica dyktatora?
Stalin, urodzony w Gori w dzisiejszej Gruzji, przez całe życie miał szczególny sentyment do gruzińskich win – szczególnie do wytrawnych szczepów rosnących w regionie Kachetii. Kolekcja, którą zgromadził, mieszała lokalne rarytasy z butelkami sprowadzanymi z różnych zakątków Europy. Nie był to zbiór przypadkowy – to był projekt człowieka, który wiedział, czego chce, i miał środki, żeby to dostać.
Spośród blisko 40 tysięcy butelek część jest w doskonałym stanie, ale gruziński rząd nie zdradza jeszcze, ile egzemplarzy nadaje się do picia, a ile to już wyłącznie wartość kolekcjonerska i historyczna. Eksperci od rynku aukcyjnego zgodnie twierdzą, że proweniencja – czyli udokumentowane pochodzenie – potrafi windować ceny do poziomów, które nie mają nic wspólnego z zawartością butelki. Wino Stalina to właśnie taki przypadek: samo nazwisko to gwarancja zainteresowania.
Aukcja, która rozgrzeje kolekcjonerów na całym świecie
Władze Gruzji zapowiedziały, że trunki trafią na aukcję – choć szczegóły dotyczące organizatora i dokładnego terminu nie zostały jeszcze ujawnione. Wiadomo natomiast, że zainteresowanie jest ogromne. Do Tbilisi zaczęli zjeżdżać kolekcjonerzy, dziennikarze i eksperci od rynku win z Europy, Azji i obu Ameryk. Gruzja – i tak coraz popularniejsza jako kierunek dla miłośników wina – nagle znalazła się w centrum globalnej uwagi.
Rynek aukcyjny win historycznych przeżywa od kilku lat prawdziwy boom. Butelki z udokumentowaną historią, związane z konkretnymi postaciami lub wydarzeniami, osiągają ceny wielokrotnie wyższe niż ich rynkowa wartość smakowa. Kolekcja Stalina wpisuje się w ten trend idealnie – połączenie historii XX wieku, gruzińskiej tradycji winiarskiej i aury tajemnicy to przepis na aukcyjny spektakl.
Gruzja jest jednym z najstarszych regionów winiarskich świata – lokalna tradycja uprawy winorośli liczy sobie podobno osiem tysięcy lat. Kraj od jakiegoś czasu aktywnie promuje się jako cel dla eno-turystów, a otwarcie piwnic Stalina to przy okazji doskonały materiał promocyjny – choć pewnie nikt w ministerstwie turystyki nie planował tego w ten sposób. Historia sama pisze scenariusze lepiej niż niejeden PR-owiec.
Jedno jest pewne: kiedy aukcja w końcu się odbędzie, ceny wywołają niejedną rozmowę przy kieliszku wina. Najlepiej gruzińskiego.

Komentarze (0)