Choć Unia Europejska i państwa Zachodu objęły Rosję szerokimi sankcjami po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, część zachodnich produktów wciąż trafia na rosyjski rynek - nawet jeśli odbywa się to okrężną drogą. Najnowsze ustalenia pokazują, że wysokiej klasy lunety strzeleckie austriackiej firmy Swarovski Optik są montowane na rosyjskich karabinach snajperskich wykorzystywanych na froncie.
Z informacji opublikowanych przez ukraiński portal śledczy iStories oraz amerykański Instytut Roberta Lansinga (RLI) wynika, że od początku wojny do Rosji trafiło co najmniej 90 lunet tej marki. Większość z nich została dostarczona w 2023 roku, a łączna wartość eksportu przekroczyła ćwierć miliona dolarów.
Oficjalnie dla myśliwych, w praktyce do wojska
W dokumentach eksportowych produkty te klasyfikowane są jako sprzęt przeznaczony do „polowań, turystyki i strzelectwa sportowego”. Formalnie nie są one przypisane do kategorii uzbrojenia wojskowego, dzięki czemu omijają część restrykcji eksportowych. Jednak eksperci nie mają wątpliwości, że optyka Swarovski nadaje się bez żadnych problemów do wykorzystania bojowego.
To wysokiej jakości sprzęt, który można bez trudu zamontować na broni używanej w warunkach wojennych
– wskazują analitycy grup zajmujących się monitoringiem konfliktu.
Jedyną realną barierą jest cena. Lunety kosztują nawet 5 tysięcy dolarów, co sprawia, że są dostępne głównie dla elitarnych, dobrze wyposażonych jednostek, a nie dla zwykłych myśliwych.
Neutralność Austrii pod znakiem zapytania
Sprawa jest szczególnie kontrowersyjna w kontekście oficjalnego stanowiska władz Austrii, które wielokrotnie odmawiały dostarczania broni Ukrainie, powołując się na status państwa neutralnego. Tymczasem niezależne media już wcześniej donosiły, że do Rosji trafiały również karabiny i pistolety produkowane przez austriacką firmę Steyr Mannlicher – także wykorzystywane w wojnie przeciwko Ukrainie.
Nowe ustalenia pokazują, że po 2022 roku zmienił się jedynie sposób dostaw. Wcześniej produkty Swarovski były wysyłane bezpośrednio z Austrii, natomiast obecnie – zgodnie z ustaleniami RLI – trafiają do Rosji poprzez pośredników w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Oficjalne kanały zostały więc zastąpione bardziej skomplikowanymi łańcuchami dostaw, które trudniej kontrolować i objąć sankcjami.
Nie tylko Swarovski. Zachodnie marki nadal obecne w Rosji
Swarovski nie jest wyjątkiem. Jak wynika z raportów, na rosyjskim rynku wciąż dostępne są także lunety innych renomowanych zachodnich producentów, m.in. niemieckich firm Schmidt & Bender oraz Steiner, a także austriackiej Kahles. Pojawiają się również produkty amerykańskiej marki Nightforce.
To pokazuje, że mimo bezprecedensowych sankcji oraz politycznej izolacji Rosji, zachodnie technologie – zwłaszcza te o „podwójnym zastosowaniu” – nadal znajdują do niej drogę. Luka pomiędzy zapisami prawa a realnymi praktykami rynkowymi okazuje się trudna do zamknięcia.
Cień na reputacji i skuteczności sankcji
Doniesienia o austriackich lunetach w rękach rosyjskich snajperów stawiają pod znakiem zapytania nie tylko wiarygodność zapewnień poszczególnych firm i państw, ale także skuteczność całego systemu sankcyjnego. W sytuacji, gdy wojna nadal trwa, a na froncie giną ludzie, każdy taki przypadek wywołuje pytania o moralną odpowiedzialność i realną kontrolę nad globalnym handlem.
Sankcje, choć ostre na papierze, w praktyce wciąż przegrywają z determinacją rynku, pieniędzmi i siecią pośredników gotowych ominąć każdy zakaz.

Komentarze (0)