Czy między starą a nową częścią cmentarza w Otwocku znajdują się nieoznaczone masowe groby żołnierzy Armii Krajowej? Najnowsze ustalenia władz miasta, oparte na archiwalnych dokumentach, relacjach świadków i wojennych zdjęciach lotniczych, wskazują na realne prawdopodobieństwo istnienia miejsca pochówku nawet kilkuset ofiar komunistycznych represji. Sprawa może okazać się jednym z najważniejszych odkryć historycznych ostatnich lat na Mazowszu.
Trop prowadzi na otwocki cmentarz
Informacje ujawnił w oficjalnym wpisie prezydent Otwocka, Jarosław Margielski. Z przekazanych przez niego danych wynika, że w świetle niedawno przeanalizowanych dokumentów istnieją poważne przesłanki, by przypuszczać, że na terenie miejscowej nekropolii mogą znajdować się zbiorowe mogiły ofiar NKWD i UB – w tym żołnierzy Armia Krajowa.
Hipoteza obejmuje również możliwość pochówku więźniów mokotowskiego więzienia przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, a nawet żołnierzy z okolic Wilna.
Sprawa nabiera szczególnego znaczenia w kontekście historycznym. To właśnie w Otwocku stacjonowała grupa operacyjna NKWD dowodzona przez płk. Michaiła Lichaczowa – współpracownika Iwana Sierowa. W mieście funkcjonował również obóz filtracyjny NKWD nr 11 oraz struktury komunistycznego aparatu bezpieczeństwa.
Ekshumacja z 1989 roku. Niewyjaśnione wątpliwości
Kluczowym punktem całej historii są wydarzenia z maja 1989 r. Na otwockim cmentarzu odkryto wówczas masowy grób bliżej niezidentyfikowanych szczątków. Ekshumację zakończono 26 maja – na kilka dni przed wyborami 4 czerwca 1989 r.
Szczątki, mimo braku jednoznacznej identyfikacji, zostały zakwalifikowane jako „ofiary epidemii i pacjenci szpitali pochodzenia niemieckiego”. Umieszczono je w 10 trumnach i pochowano w mogile zbiorowej. Dziś znajduje się tam miejsce pamięci.
Jednak – jak wynika z odnalezionych dokumentów – do prac ekshumacyjnych dołączono relacje świadków, którzy wskazywali na zupełnie inną genezę pochówku. Wspominali oni o poniemieckiej strzelnicy za cmentarzem, gdzie po wojnie miały być zakopywane ciała żołnierzy AK.
Złoto w sejfie i zapomniane dokumenty
Nowy wątek pojawił się po objęciu urzędu przez Jarosława Margielskiego. W sejfie miejscowego urzędu skarbowego znajdowały się depozyty z ekshumacji – złote zęby, mostki i koronki. Dołączona dokumentacja zawierała nieznane wcześniej publicznie oświadczenia świadków.
Relacje Stanisława Rosłańca i Czesławy Linkowskiej szczegółowo opisywały strzelnicę i miejsce możliwych pochówków. Przez lata brakowało jednak materialnych dowodów potwierdzających ich wskazania.
Sensacyjne odkrycie w amerykańskich archiwach
Przełom nastąpił 13 lutego 2026 r. W trakcie aktualizacji dokumentacji do Gminnej Ewidencji Zabytków odnaleziono kartę opisową wskazującą na istnienie mogiły zbiorowej około 600 osób – więźniów mokotowskiego więzienia, w tym żołnierzy AK.
Równolegle w zasobach National Archives and Records Administration (NARA) odnaleziono udostępnione niedawno zdjęcia lotnicze Luftwaffe z 1944 r., przejęte po wojnie przez CIA. Na fotografiach wyraźnie widać dwie strzelnice na terenie obecnego cmentarza – mniejszą, częściowo badaną w 1989 r., oraz większą, dotąd nieprzebadaną.
Analiza ortofotomap i danych LiDAR potwierdziła także istnienie dawnego koryta Pogorzelskiej Strugi – elementu, o którym wspominali świadkowie.
Georadar i współpraca z IPN
Władze miasta zapowiadają przeprowadzenie nieinwazyjnych badań georadarowych, które mają potwierdzić lub wykluczyć obecność mogił zbiorowych. W sprawę zaangażowany jest Instytut Pamięci Narodowej oraz działacze zajmujący się badaniem zbrodni komunistycznych.
Jeśli hipotezy się potwierdzą, Otwock może stać się kolejnym miejscem odkrycia ofiar powojennego terroru – podobnie jak miało to miejsce na warszawskiej „Łączce”.
Historia, która domaga się prawdy
Sprawa otwockiego cmentarza to nie tylko lokalna historia. To potencjalny fragment szerszej układanki dotyczącej powojennych zbrodni NKWD i UB oraz losów żołnierzy podziemia niepodległościowego.
Dziś pytanie nie brzmi już, czy strzelnica istniała – bo jej obecność potwierdzają zdjęcia lotnicze – lecz czy pod ziemią rzeczywiście znajdują się szczątki setek ofiar.
Odpowiedź może zmienić historyczną mapę Mazowsza i przywrócić imiona tym, których przez dekady próbowano wymazać z pamięci.

Komentarze (0)