Rosyjskie Ministerstwo Finansów i bank centralny biją na alarm: wydatki wojenne rujnują budżet. Putin jednak staje po stronie armii.
Kreml pompuje gigantyczne sumy w machinę wojenną, ale coraz głośniej słychać głosy sprzeciwu – i to nie z zewnątrz, lecz z samego środka rosyjskich struktur władzy. Urzędnicy odpowiedzialni za finanse państwa ostrzegają, że ta droga prowadzi do finansowej katastrofy. Jak podaje Bloomberg News, Putin na razie nie zamierza ich słuchać.
W rosyjskich korytarzach władzy narasta poważny konflikt. Z jednej strony stoją przedstawiciele Ministerstwa Finansów i banku centralnego, którzy alarmują o niebezpiecznie rosnącym deficycie budżetowym i domagają się cięć wydatków na obronność. Z drugiej – resort obrony i instytucje aparatu bezpieczeństwa, które kategorycznie odrzucają jakiekolwiek ograniczenia finansowania armii. Ich argument? Mniejsze nakłady osłabią zdolności bojowe Rosji i uderzą w branże żyjące z państwowych kontraktów zbrojeniowych.
Putin: najpierw szukajcie oszczędności gdzie indziej
Według osób uczestniczących w wewnętrznych rozmowach, do których dotarł Bloomberg News, Władimir Putin nie zdecydował się na cięcia w budżecie obronnym. Zamiast tego polecił Ministerstwu Finansów, by szukało oszczędności w innych obszarach wydatków państwowych – zanim w ogóle zacznie się dyskusja o ograniczeniu finansowania wojska. To wymowny sygnał, po której stronie sporu stoi gospodarz Kremla.
Liczby, które mówią same za siebie
Skala problemu jest ogromna. Jak informuje „Financial Times”, powołując się na wewnętrzny dokument rządowy oparty na piśmie ministra finansów Antona Siłuanowa, tegoroczne wydatki wojskowe mają przekroczyć pierwotne założenia o około 2 biliony rubli – co odpowiada w przybliżeniu 93 miliardom złotych. To zmusiłoby rząd do zamrożenia wydatków w innych sektorach, żeby załatać powstałą dziurę budżetową.
W czarnym scenariuszu niedobór środków może w kolejnych latach urosnąć nawet do 4 bilionów rubli, czyli blisko 186 miliardów złotych. Oznaczałoby to konieczność drastycznych cięć lub szukania zupełnie nowych źródeł dochodów.
Prawie 40 procent budżetu idzie na wojsko
Rosja zaplanowała na rok 2026 wydatki na obronność i bezpieczeństwo w wysokości blisko 16,84 biliona rubli – to niemal 40 procent wszystkich wydatków państwa, co stanowi równowartość około 789 miliardów złotych. Tymczasem deficyt budżetowy już teraz bije rekordy: tylko w pierwszych czterech miesiącach tego roku Rosja zanotowała ujemne saldo przekraczające 5,9 biliona rubli, czyli ponad 272 miliardy złotych. Jak podaje Bloomberg, to wynik znacznie gorszy od wcześniejszych prognoz i największy od początku pełnoskalowej inwazji.
Pęknięcie w monolicie
To, co wyłania się z tych doniesień, jest politycznie znamienne. Przez lata rosyjski reżim prezentował się jako monolityczny blok – jednomyślny, zdyscyplinowany, odporny na wewnętrzne tarcia. Tymczasem według Kyiv Post, który jako pierwszy nagłośnił tę sprawę, napięcie między instytucjami finansowymi a blokiem militarno-bezpieczeństwa staje się coraz trudniejsze do ukrycia. Pytanie już nie brzmi, czy pojawią się poważne problemy gospodarcze, lecz jak długo Kremل będzie w stanie je ignorować.
Na razie Putin trzyma kurs – ale rachunki rosną, a urzędnicy coraz śmielej mówią głośno to, o czym jeszcze niedawno można było jedynie szeptać.

Komentarze (0)