Nie da się ukryć wyraźnej zmiany wizerunkoeja szefowej resortu edukacji, która przez komentatorów określana jest mianem „spektakularnego odmłodzenia”
W mediach społecznościowych oraz kuluarach sejmowych trwa analiza przyczyn tej metamorfozy – od naturalnych metod, przez stylizację, aż po spekulacje o relacjach wewnątrz rządu.
Chyba wszystkim umknęła zmiana na stanowisku Ministra Edukacji. Barbarę Nowacką zastąpiła Joanna Krupa
Hipotezy: od stylu po medycynę
Nagła zmiana wyglądu minister, u progu pięćdziesiątki, wywołała falę domysłów. Obserwatorzy dzielą się na dwa obozy:
- Obóz „naturalny”: wskazuje na nową, lżejszą fryzurę, profesjonalny makijaż oraz starannie dobraną garderobę
- Obóz „sceptyczny”: sugeruje, że tak wyraźny efekt trudno osiągnąć bez wsparcia medycyny estetycznej. Pojawiają się głosy o „cudownej odmianie”, której nie da się wyjaśnić jedynie nowym kremem czy dietą.
Wątek Donalda Tuska
Temat metamorfozy Barbary Nowackiej zyskał dodatkowy, plotkarski wymiar przez sugestie o jej relacji z premierem.
Komentatorzy z branży lifestyle sugerują, że wysoka pozycja w rządzie i zaufanie szefa gabinetu mogą wpływać na pewność siebie minister, co bezpośrednio przekłada się na jej wygląd.
Niektórzy posłowie koalicji w nieoficjalnych rozmowach mają podsycać te plotki, wskazując na „wyjątkowe traktowanie” Nowackiej przez Donalda Tuska, co ma być widoczne w mowie ciała obojga polityków.
Kontrast: uroda a polityczna krytyka
Metamorfoza szefowej edukacji budzi też głosy krytyczne, szczególnie wśród środowisk nauczycielskich. Wytyka się kontrast między „promiennym wyglądem” minister a narastającymi problemami w oświacie.
Opozycja punktuje, że skupienie na wizerunku może być strategią odwracania uwagi od kontrowersyjnych reform.
Niezależnie od źródeł przemiany, Barbara Nowacka skutecznie skupiła na sobie uwagę opinii publicznej, udowadniając, że w polityce wizerunek bywa równie istotnym – i wybuchowym – tematem co legislacja.

Komentarze (0)