15.04.2026

Skandal w grójeckiej policji. Mobbing, molestowanie i wykorzystywanie do prywaty przez komendanta

Kamil
Kamil
Newsy
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Szokujące doniesienia z Komendy Powiatowej Policji w Grójcu.

Naczelnik wydziału ruchu drogowego usłyszał zarzuty dotyczące szeregu drastycznych nadużyć – od wykorzystywania podwładnych do pilnowania prywatnej budowy, po molestowanie seksualne funkcjonariuszek. Mimo toczącego się śledztwa i statusu pokrzywdzonych nadanego sześciu osobom, podejrzany oficer wciąż pozostaje na stanowisku, co budzi lęk i frustrację w jednostce.

Prywatny folwark w białej czapce

Zarzuty prokuratorskie rysują obraz komendy zarządzanej w sposób autorytarny i niezgodny z jakimikolwiek standardami służby. Według ustaleń śledczych, naczelnik miał zmuszać podległych mu funkcjonariuszy drogówki do patrolowania okolic jego prywatnego domu budowanego w sąsiedniej gminie, czyniąc z nich de facto prywatną ochronę mienia.

Dodatkowo policjanci wskazują na chorobliwą presję na wyniki. W wydziale miały obowiązywać nieformalne limity mandatów, których niewykonanie wiązało się z nieprzyjemnościami. Taki system zarządzania doprowadził do fali odejść – w ciągu ostatnich sześciu lat z jednostki odeszło dziesięciu funkcjonariuszy, a czterech przeszło na emeryturę, motywując to lękiem i wypaleniem zawodowym.

Molestowanie i nocne wiadomości

Najbardziej bulwersująca część materiału dowodowego dotyczy traktowania kobiet w służbie. Policjantki skarżą się na uporczywe molestowanie i niestosowne zachowanie przełożonego. Do akt sprawy trafiły relacje o wiadomościach z podtekstem seksualnym wysyłanych w środku nocy, w których naczelnik miał namawiać podwładną do „wspólnego życia”.

Inne funkcjonariuszki wspominają o:

— Nękaniu: Podjeżdżaniu pod ich prywatne domy w godzinach wieczornych.

— Naruszeniu nietykalności: Podczas spotkań wydziałowych, będąc pod wpływem alkoholu, naczelnik miał dotykać policjantki i kłaść ręce na ich biodrach.

— Komentarzach: Niestosownych uwagach dotyczących wyglądu fizycznego w obecności innych osób.

Strach przed uciszeniem sprawy

Wśród funkcjonariuszy panuje głęboka nieufność wobec wewnętrznych mechanizmów kontrolnych. Policjanci przypominają wydarzenia z 2025 roku, kiedy po złożeniu anonimowego donosu zamiast rzetelnego śledztwa doszło do próby zastraszenia sygnalistów. Zastępca komendanta miał wówczas przynieść pismo na odprawę i publicznie żądać przyznania się do jego autorstwa, sugerując, że „nieładnie jest pisać na naczelnika”.

Obecnie sprawę przejęła jednostka zewnętrzna – Prokuratura Rejonowa Radom Zachód. Postępowanie toczy się w sprawie nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków służbowych (art. 231 Kodeksu karnego).

Podejrzany wciąż u władzy

Mimo że sześciu funkcjonariuszy ma już oficjalny status pokrzywdzonych, a sprawa nabrała charakteru karnego, naczelnik nie został zawieszony w czynnościach służbowych. Policjant zaprzeczył wszystkim stawianym mu zarzutom i nadal kieruje wydziałem ruchu drogowego, co zdaniem osób pokrzywdzonych uniemożliwia normalną pracę i może służyć wywieraniu dalszej presji na świadków.

Komenda Wojewódzka Policji w Radomiu wstrzymuje się z wiążącymi decyzjami kadrowymi do czasu zakończenia prokuratorskiego śledztwa, co w Grójcu interpretowane jest jako kolejna próba „przeczekania” kryzysu wizerunkowego.

Komentarze (0)