20.03.2026

ETS nie zawieszony, ale pod presją. Polska i Włochy wymuszają zmiany w Brukseli

Rafał Dobrzyński
Rafał Dobrzyński
Newsy
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

System handlu emisjami CO₂ (ETS) nie został zawieszony, choć jeszcze niedawno taki scenariusz był przedmiotem gorących dyskusji w Unii Europejskiej. Zamiast tego doszło do politycznego kompromisu - pod naciskiem m.in. Polski i Włoch Bruksela zapowiada korekty, które mają złagodzić skutki systemu dla gospodarek państw członkowskich.

Premier Donald Tusk uznał ustalenia szczytu za sukces, wskazując na konkretne ustępstwa, jakie udało się wynegocjować.

ETS zostaje, ale w zmienionej formie

Rada Europejska nie zdecydowała się na zawieszenie systemu ETS, jednak wezwała Komisję Europejską do jego przeglądu najpóźniej do lipca 2026 roku. Celem ma być ograniczenie gwałtownych wahań cen uprawnień do emisji CO₂ oraz ich wpływu na rachunki za energię.

Jednocześnie podkreślono, że system musi zachować swoją podstawową funkcję – czyli motywowanie do inwestycji w czystą energię i ograniczanie emisji.

Cztery filary zmian

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała pakiet zmian, który ma uczynić ETS bardziej elastycznym i przewidywalnym. Wśród najważniejszych propozycji znalazły się:

  • aktualizacja zasad przydziału bezpłatnych uprawnień dla przemysłu,
  • zwiększenie roli mechanizmu stabilizującego rynek (MSR),
  • przegląd całej dyrektywy ETS w perspektywie średnioterminowej,
  • utworzenie funduszu inwestycyjnego o wartości ok. 30 mld euro na wsparcie transformacji energetycznej.

Nowe instrumenty mają pomóc szczególnie tym krajom, dla których koszty transformacji są największym obciążeniem.

Rachunki za prąd pod lupą

Komisja Europejska wskazała także konkretne elementy wpływające na ceny energii. Największą część rachunku stanowią koszty samej energii – średnio 56 proc. Kolejne to opłaty sieciowe (ok. 18 proc.) oraz podatki i inne opłaty (ok. 15 proc.).

Wśród proponowanych działań znalazły się:

  • większa elastyczność pomocy publicznej dla odbiorców energii,
  • zmiany w opłatach sieciowych, szczególnie dla przemysłu,
  • obniżenie podatków na energię elektryczną, tak aby była tańsza niż paliwa kopalne.

Polska ugrała więcej niż się wydawało

Choć w oficjalnych konkluzjach szczytu zapisy dotyczące ETS były ograniczone, w praktyce Polska wywalczyła istotne ustępstwa. Jednym z nich jest uwzględnienie specyfiki przemysłu poszczególnych krajów przy przydziale uprawnień do emisji.

Dodatkowo Warszawa ma znaleźć się w grupie państw, które skorzystają z mechanizmów wsparcia finansowego, opartych na uwolnieniu części rezerw uprawnień CO₂.

Kluczowa jest także zapowiedź przedłużenia systemu darmowych uprawnień dla przemysłu energochłonnego, co może mieć ogromne znaczenie dla konkurencyjności polskiej gospodarki.

Europa podzielona

Nie wszystkie państwa członkowskie popierają kierunek zmian. Część krajów, takich jak Hiszpania czy Holandia, sprzeciwia się osłabianiu systemu ETS, argumentując, że od 2005 roku przyczynił się on do znaczącej redukcji emisji.

Z kolei Polska, Włochy i grupa innych państw domagają się większej elastyczności i ochrony własnego przemysłu przed rosnącymi kosztami energii.

To dopiero początek zmian

Obecne ustalenia to dopiero pierwszy krok. Kluczowe znaczenie będzie miała propozycja Komisji Europejskiej zapowiedziana na 2026 rok, która ma określić długoterminowy kształt systemu ETS.

Jedno jest pewne – gra o przyszłość europejskiej polityki klimatycznej dopiero się rozpoczyna, a Polska zamierza odgrywać w niej coraz bardziej aktywną rolę.

Komentarze (0)