Grzyb, który wywołuje wizje miniaturowych elfów – doktorant jest bliski odkrycia zupełnie nieznanego nauce związku psychodelicznego
30.06.2026

Grzyb, który wywołuje wizje miniaturowych elfów – doktorant jest bliski odkrycia zupełnie nieznanego nauce związku psychodelicznego

Redakcja
Redakcja
Ciekawostki
Udostępnij:
facebook twitter
Skomentuj

Grzyb Lanmaoa asiatica z chińskiej prowincji Junnan wywołuje u 90% spożywających trójwymiarowe wizje miniaturowych elfów i gnomów – przy jednoczesnym braku typowych efektów psychodelicznych. Doktorant Colin Domnauer z Uniwersytetu Utah jest bliski zidentyfikowania zupełnie nieznanego nauce związku chemicznego, który może otworzyć nowy rozdział w neurobiologii percepcji.

Grzyb, po którym 90% spożywających widzi armie miniaturowych elfów nurkujących do misek z zupą, przez dekady był traktowany przez zachodnią naukę jako azjatycki folklor. Teraz doktorant z Uniwersytetu Utah jest bliski udowodnienia, że za tymi wizjami stoi zupełnie nieznany nauce związek chemiczny, i że mechanizm, który go produkuje, mógł wyewoluować niezależnie w kilku różnych częściach świata.

Najważniejsze:

  • Lanmaoa asiatica to gatunek grzyba z chińskiej prowincji Junnan, opisany formalnie przez naukę dopiero w 2015 roku, choć sprzedawany na tamtejszych targowiskach od dekad.
  • Po spożyciu w surowej lub niedogotowanej postaci u 90% osób wywołuje halucynacje liliputańskie, trójwymiarowe wizje miniaturowych postaci, przy jednoczesnym braku typowych efektów psychodelicznych.
  • Dotychczasowe testy nie wykazały pokrewieństwa odpowiedzialnej substancji z żadnym dotąd poznanym środkiem psychodelicznym, w tym z psylocybiną.
  • Doktorant Colin Domnauer prowadzi badania terenowe w Chinach i na Filipinach, a wyniki są przygotowywane do publikacji naukowej.
  • Jeśli podobny gatunek z Papui Nowej Gwinei okaże się niezależnym przypadkiem, będzie to drugi znany przykład niezależnej ewolucji substancji psychodelycznej u grzybów.

Grzyb z chińskiego targu, który robi naukową karierę

Lanmaoa asiatica rośnie w symbiozie z sosnami w lasach prowincji Junnan na południu Chin. Lokalnie jest ceniony za bogaty smak i pojawia się na targach, w restauracjach i domowych stołach w letnim sezonie grzybowym. Obsługa w co najmniej jednej restauracji w Junnanie ostrzegała gości, by nie jedli grzyba przed odczekaniem wymaganego czasu gotowania, bo inaczej zobaczą małych ludzi. To normalna wiedza w tamtejszej kulturze, na Zachodzie jednak przez dekady traktowano te relacje jako przesąd.

Gatunek formalnie opisano w nauce dopiero w 2015 roku. Kluczowy problem badawczy polega na tym, że grzyb tworzy relację mykoryzową z sosnami, żyje w ścisłej symbiozie z korzeniami drzew i nie daje się hodować sztucznie. Można go znaleźć wyłącznie w dzikim środowisku, co utrudnia zarówno jego dystrybucję, jak i systematyczne badania laboratoryjne.

Warto tu zarysować kontrast z innymi grzybami psychoaktywnymi: psylocybinowe gatunki z rodzaju Psilocybe dają się hodować w kontrolowanych warunkach, co umożliwiło ich szeroko zakrojone badania kliniczne prowadzone m.in. na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa czy w Imperial College London. Lanmaoa asiatica tej drogi na razie nie ma, i to jeden z powodów, dla których związek chemiczny odpowiedzialny za jej działanie wciąż pozostaje nieznany.

Halucynacje liliputańskie: co je odróżnia od wszystkich innych znanych wizji

Halucynacje liliputańskie to klinicznie zdefiniowany syndrom, polegający na spostrzeganiu miniaturowych postaci ludzi, zwierząt lub fantastycznych stworzeń. Nazwa pochodzi od wyspy Liliput z powieści „Podróże Guliwera”. Mogą towarzyszyć niektórym stanom gorączkowym, majaczeniu alkoholowemu czy uszkodzeniom pnia mózgu, ale wywoływanie ich przez konkretny organizm biologiczny w sposób powtarzalny i przewidywalny nie było dotychczas udokumentowane u żadnego innego gatunku grzyba.

W przypadku Lanmaoa asiatica wizje są wyjątkowo precyzyjne: jak relacjonują pacjenci junnańskich szpitali, figurki są trójwymiarowe, wyraźnie ubrane w jaskrawe kolory, zachowują się figlarnie i wchodzą w interakcję z prawdziwymi przedmiotami, wspinają się po meblach, przeciskają pod drzwiami, nurkują do naczyń z jedzeniem. Co jednak najistotniejsze z naukowego punktu widzenia, pozostałe zmysły pozostają w zasadzie nienaruszone.

Porównanie z klasycznymi psychodelikami pokazuje, jak bardzo ten profil jest anomalią:

Cecha Psylocybina / LSD Lanmaoa asiatica
Intensyfikacja kolorów Tak Nie
Geometryczne wzory Tak Nie
„Oddychające” obiekty Tak Nie
Miniaturowe postacie Rzadko U 90% przypadków
Czas do wystąpienia efektów 0,5–2 godziny 12–24 godziny
Czas trwania wizji 4–12 godzin 1–3 dni, ciężkie przypadki do tygodnia
Możliwość hodowli laboratoryjnej Tak Nie

Wyjątkowo długi czas działania, od momentu spożycia do pojawienia się efektów mija od 12 do 24 godzin, a sama „podróż” trwa od jednego do trzech dni, to jeden z powodów, dla których Domnauer, mimo wieloletnich badań, sam nie zdecydował się na własną próbę.

Colin Domnauer i jego naukowe śledztwo: od targowiska do laboratorium

Historia zaczyna się od zajęć fakultatywnych na studiach licencjackich, gdzie Domnauer po raz pierwszy usłyszał o grzybie od swojego profesora mykologii. Jak sam przyznał w rozmowie z Live Science, historia brzmiała zbyt absurdalnie, żeby ją zignorować. Teraz jako doktorant na Uniwersytecie Utah i w Muzeum Historii Naturalnej Utah uczynił z rozwiązania tej zagadki cel swojej pracy badawczej.

W Junnanie, w szczycie sezonu grzybowego, Domnauer chodził po tamtejszych targowiskach i wprost pytał sprzedawców, który grzyb sprawia, że widzi się małych ludzi. Roześmiani handlarze bez wahania wskazywali odpowiednie okazy. Pobrane próbki poddał sekwencjonowaniu genomu w laboratorium, co potwierdziło tożsamość gatunku. Następnie ekstrakty chemiczne z próbek podał myszom: u gryzoni zaobserwowano najpierw fazę nadpobudliwości, a potem długotrwałe osłupienie z ograniczoną aktywnością ruchową, schemat zbliżony do relacji ludzkich.

Kolejnym przystankiem były Filipiny, gdzie Domnauer dotarł po informacjach o podobnych przypadkach. Tamtejsze grzyby różniły się wyglądem od chińskich, były mniejsze i o jasnoróżowym zabarwieniu, podczas gdy chińskie okazy są większe i czerwonawe. Testy genetyczne wykazały jednak, że to ten sam gatunek. Oznacza to, że zasięg geograficzny grzyba, a co za tym idzie skala potencjalnego oddziaływania na ludzi, jest większa niż dotychczas sądzono.

Papua Nowa Gwinea i ewolucyjna niespodzianka: czy te same wizje wyewoluowały dwa razy?

Trop prowadzi też w lata 60. XX wieku, kiedy badacze którzy wprowadzili psylocybinę do zachodniej nauki, natknęli się w Papui Nowej Gwinei na doniesienia o grzybie wywołującym stan określany przez antropologów jako „mushroom madness”, grzybowe szaleństwo. Zebrane wówczas okazy trafiły do szwajcarskiego chemika, który odkrył LSD. Nie znalazł w nich żadnych interesujących molekuł i sprawa umarła jako folklor.

Promotor pracy Domnauerowejego pojechał do Papui Nowej Gwinei szukać tamtych historycznych przypadków podczas badań terenowych, jednak dotychczas nie udało się ich odnaleźć. Pytanie o to, czy papiuaski grzyb to ten sam gatunek co chiński i filipiński, pozostaje otwarte. Gdyby okazało się, że to odrębne gatunki wywołujące identyczne wizje, oznaczałoby to, że ten sam efekt wyewoluował niezależnie w różnych częściach świata. Precedens już istnieje: badacze z tej samej grupy laboratoryjnej odkryli, że psylocybina wyewoluowała niezależnie w dwóch odległych od siebie liniach grzybów. Drugi taki przypadek byłby wyjątkowy nawet na tle tej niespodzianki.

Nieznana nauce substancja, co może oznaczać jej odkrycie

Dotychczasowe testy nie wykazały pokrewieństwa odpowiedzialnego związku chemicznego z żadnym poznanym środkiem psychodelicznym, psylocybina odpada, podobnie jak inne znane substancje. Wyjątkowo długi czas działania, chirurgicznie selektywny charakter wizji i brak klasycznych efektów psychodelycznych wskazują na zupełnie nowy mechanizm działania na mózg.

Identyfikacja nowej cząsteczki psychoaktywnej miałaby znaczenie daleko wykraczające poza samą mykologię. Nauka wciąż nie wie, co dokładnie dzieje się w mózgu podczas halucynacji liliputańskich, ani jak je skutecznie leczyć, gdy pojawiają się w kontekście klinicznym, np. przy majaczeniu. Nowy związek mógłby stać się narzędziem do badania mechanizmów percepcji wzrokowej i selektywności halucynacji, a w dalszej perspektywie, potencjalnym punktem wyjścia dla neurologii i psychiatrii. Wyniki badań są przygotowywane do publikacji naukowej.

W Polsce badaniami nad substancjami psychoaktywnymi i ich mechanizmami neurobiologicznymi zajmuje się m.in. Instytut Farmakologii Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, choć jak dotąd w kontekście znanych związków, takich jak ketamina czy kannabinoidy. Odkrycie zupełnie nowej cząsteczki o tak specyficznym profilu działania mogłoby otworzyć nowy kierunek badań również dla europejskich laboratoriów.

Najczęściej zadawane pytania

Co to jest Lanmaoa asiatica i gdzie rośnie?

To gatunek grzyba rosnącego w prowincji Junnan w południowych Chinach oraz na Filipinach, żyjący w symbiozie z sosnami. Nie da się go hodować sztucznie, występuje wyłącznie w dzikim środowisku. Formalnie opisany przez naukę w 2015 roku, choć sprzedawany na lokalnych targach od dekad.

Jak wyglądają halucynacje po spożyciu tego grzyba i czym różnią się od psylocybiny?

U około 90% osób które spożyły znaczną ilość grzyba w surowej lub niedogotowanej postaci pojawiają się trójwymiarowe miniaturowe postacie ubrane w jaskrawe kolory, wchodzące w interakcję z otoczeniem. Inaczej niż przy psylocybinie czy LSD, pozostałe zmysły pozostają niezmienione, brak intensyfikacji kolorów, geometrycznych wzorów i „oddychających” obiektów. Wizje zaczynają się po 12 do 24 godzinach i mogą trwać od jednego do trzech dni, a w ciężkich przypadkach nawet do tygodnia.

Czy można doznać trwałych uszkodzeń mózgu po spożyciu tego grzyba?

Źródło nie zawiera danych na temat trwałych uszkodzeń neurologicznych. Wiadomo, że najcięższe przypadki wymagają hospitalizacji trwającej do tygodnia. Odpowiedzialny związek chemiczny nie został jeszcze zidentyfikowany, więc ocena długoterminowego ryzyka nie jest na tym etapie możliwa.

Czy Lanmaoa asiatica uzależnia?

Źródło nie zawiera danych na temat potencjału uzależniającego. W kulturach, w których grzyb jest spożywany, traktowany jest wyłącznie jako pokarm, a halucynacje jako niepożądany efekt uboczny niedogotowania, nie jako poszukiwany efekt. Nikt nie spożywa go celowo dla wizji.

Czy wiadomo, jaka substancja chemiczna wywołuje te efekty?

Nie. Dotychczasowe testy nie wykazały pokrewieństwa odpowiedzialnego związku z żadnym poznanym środkiem psychodelicznym, w tym z psylocybiną. Wyniki badań Colina Domnauerowejego są przygotowywane do publikacji naukowej.

Dlaczego ludzie nie spożywają tego grzyba celowo dla efektów psychodelicznych?

Wyjątkowo długi czas oczekiwania na efekty, wielodniowy czas trwania wizji i ryzyko hospitalizacji sprawiają, że zarówno w Chinach, jak i na Filipinach grzyb był tradycyjnie jedzony wyłącznie jako pokarm, a halucynacje traktowano jako niepożądany efekt niedogotowania, a nie jako cel sam w sobie.

Fot. zaca / Wikimedia Commons (CC BY-SA 3.0)


Komentarze (0)